Kiedy ostatnio rozmawiałam z Kazimierzem Łaskim, opowiadałam mu o prekaryzacji i indywidualizacji pokolenia wychowanego po 1989 roku. Ciężko było mu zrozumieć dlaczego młodzi nie chcą się organizować przeciwko śmieciowemu zatrudnieniu. Ale nie tylko na poziomie krajowym – bo na nim, według Profesora, niewiele można obecnie, w tak zglobalizownym świecie, zdziałać – przede wszystkim na poziomie europejskim.

Tłumaczył mi bardzo długo, że bez solidarności europejskiej nie będziemy mogli konkurować niczym innym niż tania siła robocza i coraz bardziej elastyczna praca. Bo z gospodarką globalną nie wygra się inaczej. Oczywiście trzeba działać na poziomie pojedynczych państw – tym, jak to robić skutecznie, zajmował się praktycznie całe swoje życie, między innymi obalając po kolei mity neoliberalnej ekonomii. Ale, jak zaznaczył – zmieniła się perspektywa. Teraz to Unia powinna zadbać o to, aby zwiększyły się płace. – Spójrzmy na to globalnie. Na całym świecie udział płac w PKB spada. Żeby u nas rósł, nie wystarczą działania krajowe. Gdyby w Unii Europejskiej, całej Unii, zwyciężyło nastawienie, że płace muszą rosnąć, dopiero wtedy się coś zmieni – tłumaczył mi wówczas. – A tego się nie osiągnie bez demokratyzacji instytucji unijnych. A to już w waszych rękach.

Kazimierz Łaski był wybitnym ekonomistą, postkeynesistą, uczniem Michała Kaleckiego. W latach 60. pełnił funkcję prorektora Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Na fali wydarzeń z marca 1968 roku opuścił Polskę. Wyjechał do Wiednia, gdzie bardzo szybko zaczął robić karierę. Pełnił nawet funkcję szefa Wiedeńskiego Instytutu Międzynarodowych Analiz Ekonomicznych (WIIW) z którym związał się niedługo po wyjeździe z Polski.

Po roku 1989 konsekwentnie krytykował polską transformację. Przewidział chyba wszystkie najważniejsze negatywne konsekwencje planu Balcerowicza. Jeszcze na początku 1989 napisał cały zestaw rad, w jaki sposób transformację przeprowadzić jak najmniejszym kosztem dla społeczeństwa i gospodarki. Dosyć dokładnie przewidział skalę spadku produkcji, PKB, spadek zatrudnienia i płac realnych. Kiedy jego pomoc została odrzucona, Łaski postanowił się wycofać. Chociaż „odrzucona” to bardzo delikatne określenie. Jacek Rostowski, późniejszy minister finansów w rządzie Platformy Obywatelskiej, publicznie na łamach „Życia Gospodarczego” skrytykował Łaskiego, każąc mu z powrotem zasiąść w ławie studenckiej i odświeżyć podręcznikowe wiadomości.

Tymczasem swoją krytykę prof. Łaski prowadził z uniwersyteckich pozycji. Jego książka, napisana wspólnie z Włodzimierzem Bursem, „Od Marksa do rynku, Socjalizm w poszukiwaniu systemu ekonomicznego”, przeszła w Polsce bez większego echa. Burs i Łaski proponowali w niej ewolucyjne podejście do transformacji. Takie, które nie powodowałoby dużych kosztów społecznych – taka socjaldemokratyczna droga przemian. Tłumaczył, że pomiędzy gospodarką centralnie planowaną a dzikim kapitalizmem, jest jeszcze całe spektrum, z którego można korzystać.

Co znamienne, dzieła Łaskiego dużo bardziej znane były za granicą niż w kraju. Lekki wzrost jego popularności można było zauważyć po kryzysie 2008 roku. Ale nadal bardziej w salach wykładowych niż w studiach telewizyjnych. Łaski tłumaczył bowiem, że kryzys gospodarczy, z którym mieliśmy wówczas do czynienia, ujawnił słabości ekonomii głównego nurtu.

Przez całą swoją karierę naukową walczył z wieloma mitami – ale najbardziej z tymi dotyczącymi deficytu budżetowego. Według niego narracja o tym, że deficyt budżetowy, niezależnie od warunków i okoliczności, jest złem samym w sobie – jest błędne. Umiejętne zarządzanie deficytem, świadome kształtowanie go, powinno być rolą państwa – są okresy, kiedy zwiększenie deficytu konieczne jest dla pobudzenia gospodarki. Udowodnił, że deficyt budżetowy nie musi być źródłem inflacji ani też nie musi działać negatywnie na inwestycje prywatne. – Dług stanowi pewien problem, ale najważniejsza jest właściwa perspektywa czasowa i zachowanie proporcji – tłumaczył często rozemocjonowany. Ponadto Łaski odrzucał mityczną wiarę w to, że cykliczne wahania koniunktury w gospodarce kapitalistycznej są konieczne i nie można się im przeciwstawiać.

W przeciwieństwie do wielu ekonomistów neoliberalnych, Łaski do ekonomii nie podchodził jak do religii – patrzył na nią jak na instrument, który ma służyć społeczeństwom.

Kazimierz Łaski zmarł 20 października 2015 roku w Wiedniu.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nieznośna lekkość głosu

Wybory jak zwykle stały się okazją do niewesołych refleksji. Nie chodzi nawet o to, że nie…