Widmo ks. Stryczka, dręczyciela w koloratce, oskarżownego o mobbing, ciągle straszy. Zwłaszcza po ostatnim „przewrocie” w Stowarzyszeniu Wiosna. Po wprowadzeniu nowego prezesa związanego ze Stryczkiem, pracownicy organizacji napisali alarmujący list do walnego zgromadznia: „Stowarzyszenie jest na krawędzi”. Czy to koniec Szlachetnej Paczki?

Pracownicy Stowarzyszenia Wiosna, które prowadzi popularną akcję charytatywną “Szlachetna paczka”, wystosowali alarmujący w tonie list do członków walnego zgromadzenia z prośbą o spotkanie w celu zażegnania bieżącego kryzysu, paraliżującego ich zdaniem organizację. We wrześniu 2018 r., w atmosferze skandalu po publikacji Onetu, z kierowania stowarzyszeniem zrezygnował ks. Jacek Stryczek, oskarżony o mobbing. W ostatni wtorek z kolei walne zgromadzenie członków stowarzyszenia niespodziewanie, bez podania przyczyn odwołało Joannę Sadzik, która objęła stanowisko prezesa po ustąpieniu Stryczka, znanego z gloryfikacji neoliberalnego porządku w Polsce, a na jej miejsce wprowadziło ponownie osobę duchowną, ks. Grzegorza Babiarza.

Nowy prezes (osoba całkowicie spoza organizacji), jest przez pracowników jednoznacznie kojarzony jako znajomy ks. Stryczka (mimo, że przeczył temu na walnym zgromadzeniu), dlatego wielu i wiele z nich poczuło się ponownie zagrożonych – za czasów “rządów” Stryczka cierpieli upokorzenia i nękanie psychiczne. Panuje przekonanie, że “tyran” Stryczek znów będzie rządził “Wiosną” spoza stowarzyszenia. W liście, który napisali do walnego zrozumienia, dają do zrozumienia, że sytuacja w organizacji osiągnęła moment kryzysowy, kiedy zagrożona jest realizacja rozpoczętych projektów społecznych.

“Powagę sytuacji podkreśla skala kryzysu, zarówno wewnątrz jak i w zewnętrznym otoczeniu organizacji: deklaracje o chęci odejścia z WIOSNY wolontariuszy i pracowników, nerwowa atmosfera w relacjach z partnerami biznesowymi, liczne publikacje w mediach i komentarze w mediach społecznościowych. (…) W tej chwili WIOSNA znalazła się na krawędzi. Nie mówimy tego, by nazwać nasze emocje i uczucia, ale odnosząc się do stanu faktycznego: reakcji wolontariuszy, partnerów biznesowych, mediów oraz pracowników. Bez nich Szlachetnej Paczki nie będzie” – twierdzą.

Pracownicy zwracają w swoim piśmie uwagę, że nowy prezes unika odpowiedzi zarówno na pytania o bieżące problemy organizacji, jak i o jej przyszłość. W liście skarżą się, że ponoszą większość odpowiedzialności za działalność organizacji, lecz ich praca i ich zdanie są lekceważone. Cały czas nie poznali powodów odwołania Joanny Sadzik. Czują się potraktowani całkowicie instrumentalnie. Sytuację zaostrza fakt, że w geście solidarności z odwołaną Sadzik do dymisji podał się cały zarząd stowarzyszenia.

List otrzymali wszyscy członkowie Stowarzyszenia Wiosna, łącznie z ks. Babiarzem. Został podpisany przez większość pracowników.

patronite

Portal Onet stoi na stanowisku, że “przewrót” przeciwko Sadzik był starannie przygotowany i stoją za nim ludzie Stryczka. Został on poprzedzony kampanią w mediach katolickich złożoną z materiałów prasowych dążących do moralnej rehabilitacji Stryczka. Artykuły te były zamieszczane m.in. w “Gościu Niedzielnym”, misyjne.pl, deon.pl. Udostępniał je w mediach społecznościowych sam Stryczek, również w dniu nagłego odwołania Sadzik.

Kuria krakowska początkowo w rozmowie z Onetem wypowiadała się w tonie przeciwnym “przewrotowi”, potem jednak zamieściła oświadczenie, z którego wynika, że hierarchowie uznają ks. Babiarza na stanowisku prezesa, a Stryczka nie uznają na razie za winnego stawianych mu zarzutów, bo prokuratura ciągle prowadzi sprawę.

Sam Babiarz informuje, że działanie organizacji jest pod kontrolą, a żaden z prowadzonych przez nią projektów nie jest zagrożony.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Zastanawia mnie jedno. Jak podają media, w walnym zgromadzeniu, które odwołało Sadzik, wzięło udział 19 osób, w większości znajomi Stryczka, którzy razem z nim zakładali stowarzyszenie, ale teraz w nim nie pracują. Żaden z pracowników w walnym zgromadzeniu nie wziął udziału. Jak rozumiem, dlatego, że nie są oni członkami stowarzyszenia.
    Zatem rozumiem, że sytuacja w rzeczywistości wygląda tak: całe to stowarzyszenie to grupka kilkunastu znajomych, i tylko oni są członkami stowarzyszenia. Zapewne znacznie więcej jest pracowników i wolontariuszy, którzy wykonują w rzeczywistości pracę dla stowarzyszenia, nie mają nawet prawa zostać jego członkami (bo gdyby nimi byli, to mogliby wziąć udział w walnym zgromadzeniu, i byłoby tam nie 19 osób, a 50 czy 100).
    Ja się w takim razie pytam: jak takie coś może w ogóle się nazywać stowarzyszeniem? Czy działalność i statut tego czegoś są aby zgodne z prawem o stowarzyszeniach? Jak dla mnie jest to normalna firma, a nie żadne stowarzyszenie, i powinno zostać odgórnie wykreślone z rejestru stowarzyszeń, a zamiast tego zarejestrować się jako firma.

  2. To był prywatny biznes księdza Stryczka i pozostaje nadal.
    Ktoś tego nie rozumie?
    Myśli że kler katolicki to tacy Judymowie dzisiejszych czasów?
    Błąd.
    A błędy kosztują.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W cieniu pandemii Trump rozbija związki zawodowe w USA

Pod przykrywką walki z COVID-19 jedna z federalnych agencji forsuje prawo, którego skutkie…