Od 1 kwietnia przestanie działać oddział psychiatrii dziecięcej w szpitalu klinicznym przy ul. Żwirki i Wigury. Dyrektor szpitala Robert Krawczyk twierdzi, że małych pacjentów jest tak dużo, ze codziennie ponad 30 z nich leży na korytarzu na tzw. dostawkach. Lekarze nie radzą sobie z presją, chętnych na specjalizację brak. „To ciężki kawałek chleba”.

Najbliższy taki oddział od 1 kwietnia będzie znajdował się w Józefowie pod Warszawą – ale i on zmaga się z podobnym dramatem co uniwersytecki szpital w Warszawie (w grudniu już raz się zamknął, ale w lutym udało się zatrudnić lekarzy – „cudem” – jak twierdzi dyrektor. Obecnie mają do dyspozycji 32 łóżka). Wprawdzie na Sobieskiego, w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, jest jeszcze 28 miejsc, ale tylko dla pacjentów powyżej 15. roku życia.

W grudniu 2018 zrezygnowali z pracy lekarze zatrudnieni na oddziale psychiatrii dziecięcej i z końcem marca końca dobiegnie również ich okres wypowiedzenia. Oddział musiał wypowiedzieć umowę z NFZ, bo nie będzie miał jak wykonywać świadczeń, pomimo dramatycznie wielkiego zapotrzebowania.

– To nie jest kwestia zarobków. Moi lekarze po prostu nie wytrzymali fizycznie i psychicznie. Wycena świadczeń z psychiatrii przez NFZ jest zbyt niska. To nie są przypadki, które da się załatwić w kilka minut czy godzin. W ciągu 24-godzinnego dyżuru lekarze są w stanie zająć się może trzema pacjentami. A potrzeby są dużo większe – powiedział mediom dyrektor szpitala.

Natomiast dyrektor bliźniaczego oddziału z Józefowa jeszcze na przełomie roku narzekał, że pomimo miejsc czekających na rezydentów po specjalizacji, masowo wybierają oni pracę w sektorze prywatnym – bo „praca na oddziale jest ciężka i wiąże się z dużą odpowiedzialnością”.

Rzecznik mazowieckiego NFZ Andrzej Troszyński receptę widzi w zwiększeniu zasięgu psychiatrii środowiskowej – czyli zwiększeniu liczby poradni zdrowia psychicznego i ułatwieniu do nich dostępu. Trudno się z nim nie zgodzić na poziomie teorii, jednak z ministerstwa nie płyną żadne sygnały świadczące o tym, że jego propozycje miałyby wejść na poziom konkretu.

Obecnie w Polsce jest zaledwie 416 specjalistów z psychiatrii dziecięcej, a Izba lekarska zapotrzebowanie określa na mniej więcej trzy razy większe.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kobiety zareagowały błyskawicznie. Tysiące osób na demonstracjach. „Wolność wyboru zamiast terroru”

Rozpoczęła się kolejna fala protestów przeciwko drakońskiemu wyrokowi Trybunału Przyłębski…