Związek Nauczycielstwa Polskiego ma sporo zastrzeżeń do nowych zasad oceny nauczycieli, sformułowanych przez MEN. Ostrzega, że nadmiar biurokracji i papierologii, który już jest problemem w polskiej oświacie, w rezultacie jeszcze wzrośnie.

Rozporządzenie ministerstwa wskazuje kryteria oceny pracy nauczycieli, które będą obowiązywały od września. Wskazano 10 zasad oceny dla najmniej doświadczonych nauczycieli stażystów, 14 – dla kontraktowych i 23 dla osób, które osiągnęły stopień nauczyciela mianowanego. Szczegółowe wskaźniki oceny opracują dyrektorzy szkół, prace trwają, jednak MEN przedstawił dla nich określone propozycje. Obok sugestii całkiem niekontrowersyjnych znalazł się punkt, który nauczyciele przyjęli z niedowierzaniem. Resort zaleca, by nauczyciel w ramach współpracy z rodzicami organizował dla nich spotkania integracyjne, wyjeżdżał na wspólne wycieczki czy rodzinne pikniki.

– To są opary absurdu. Nauczyciel jest od tego, żeby uczyć, a nie od tego, żeby spożywać z matkami i ojcami uczniów kiełbasę przy ognisku. Jeśli ma taką ochotę, proszę bardzo, nie można tego jednak wpisywać w jego obowiązki, a od ich spełnienia uzależniać oceny jego pracy – powiedziała krakowskiej „GW” Jolanta Gajęcka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie. Również inni pedagodzy są zgodni: jeśli ktoś z własnej woli chce w ten sposób zacieśniać znajomość z rodzicami uczniów, nikt mu tego nie zabrania. Nie zawsze jednak nauczyciel uważa, że skracanie dystansu pozytywnie wpłynie na pracę, ponadto brak odpowiedzi na to, co robić, gdy rodzice nie są zainteresowani integracją.

Wskaźniki muszą zostać zaopiniowane przez związki zawodowe. I tutaj, nie po raz pierwszy, dojdzie między nimi do poważnej różnicy zdań. „Solidarność” najprawdopodobniej uchyli się od wyrażenia stanowiska. Związek Nauczycielstwa Polskiego natomiast nastawiony jest do koncepcji MEN negatywnie.

– Nie od dziś wiadomo, że nie godzimy się z zawartymi w rozporządzeniu kryteriami oceny pracy nauczyciela, tym bardziej nie możemy zgodzić się z tworzonymi do nich wskaźnikami. I to nie tylko tymi, które są niemierzalne, jak współpraca z rodzicami czy postawa patriotyczna – powiedział wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński. Podkreślił, że po wprowadzeniu nowego systemu nauczycielom, szkołom i kuratoriom dojdą kolejne obowiązki związane z dokumentowaniem, opisywaniem i opiniowaniem. – Szkoły utoną w biurokracji. Zaproponowany system oceniania nauczycieli nie dość, że jest zły, to jeszcze zbiurokratyzuje szkołę, którą rząd ponoć chce odbiurokratyzować – podsumował związkowiec.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Nie od dziś MEN stara się dać nauczycielom robotę, przecież przy takim niskim pensum to nauczyciele pracują aż trzy dni w tygodniu, a mają wolne wszystkie ferie i całe wakacje. No to trzeba im dać coś jeszcze do roboty za te wygórowane pensje, by im się w głowach nie po przewracało. Ale są i dyrektorzy wariaci, którzy to podchwycą, a i z własnej woli dołożą, by nauczyciele uczciwie pracowali co najmniej 8 godzin dziennie. A sprawdzanie klasówek, a wywiadówki? To w czasie wolnym! Najlepiej w ferie i wakacje

    1. Weź nie opowiadaj tu dyrdymałów! Jakie trzy dni w tygodniu????
      To może idź i popracuj w szkole – będziesz miał czterodniowe weekendy… :-D
      A klasówki, kartkówki, prace matur próbnych (sprawdzanie), spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne to za ciebie jakiś ,,zastępca” odsiedzi…
      Ustawa mówi wyraźnie 40-godzinny tydzień pracy, w tym 18-24 godzin dydaktycznych.

    2. Kolega Skorpion chyba nie sięga intelektem sarkazmu zawartego wewtej wypowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Kolejna śmiertelna ofiara polityki polskiego rządu. 19-letni Syryjczyk utonął w Bugu

We wtorek Straż Graniczna w województwie lubelskim w miejscowości Woroblin odnalazła mężcz…