Posiedzenie Rady Dialogu Społecznego nie przyniosło porozumienia pomiędzy kapitalistami, rządem, a reprezentantami pracowników. Kością niezgody są płace kadr administracji publicznej, a także nauczycieli i pielęgniarek. Związkowcy stawiają sprawę jasno – albo będą porządne podwyżki, albo wyjdziemy na ulice.

Protest OPZZ w 2016 roku / fot. opzz.pl

Rząd przyjął, że podstawą do opracowania przyszłorocznego budżetu będzie wzrost PKB w 2019 r. o 3,8 proc. oraz inflacja w wysokości 2,3 proc. Założono w związku z tym, że fundusz płac w budżetówce wzrośnie o 2,3 proc. Jednak automatycznej podwyżki wynagrodzeń na takim poziomie, o jaki postulują związki zawodowe nie będzie.

– Dlaczego pracownicy budżetówki są dyskryminowani płacowo? – dopytywali się w trakcie dyskusji przedstawiciele NSZZ Solidarności. Podkreślali, że wynagrodzenia w budżetówce są nadmiernie zróżnicowane. A głosu związkowców  nie uwzględniania się w dyskusji prowadzonej na ten temat.

– Wzrost wynagrodzeń jest zbyt mały. Nie widzę szans na porozumienie – stwierdził Henryk Nakonieczny z komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

Krytycznie o efektach czwartkowych rozmów wypowiada się również Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, które negatywnie zaopiniowało rządowe założenia budżetu państwa na rok 2019.

– Złamana została fundamentalna zasada dialogu społecznego: Rada Ministrów z góry wiedziała, że wskaźniki wzrostów opisane w budżecie są nienegocjowalne. Według nas przyjęte założenia są zbyt konserwatywne i nie idą w parze z narracją rządu, wedle której wzrost PKB jest rekordowy a wszelkie wskaźniki gospodarcze rosną.

FZZ wnioskuje, by w debacie nad budżetem rząd wyliczał średnią płacę uwzględniając także wynagrodzenia w sferze budżetowej i w mikroprzedsiębiorstwach, czyli w firmach zatrudniających do 9 osób.

– Jak się okazało na ostatnim posiedzeniu zespołu problemowego Rady Dialogu Społecznego do spraw budżetu, rząd w dalszym ciągu publikując dane dotyczące przeciętnej płacy, omija budżetówkę oraz mikrofirmy. Gołym okiem widać, że nie uwzględniając najniższych zarobków, zawyża prognozy gospodarcze – wytyka Gardias.

Przewodnicząca FZZ przestrzega, że brak porozumienia doprowadzi do akcji protestacyjnych służb publicznych. – 10 lipca ogólnopolską akcję protestacyjną rozpoczyna NSZZ Policjantów – przypomina.

– Do końca września projekt budżetu musi znaleźć się w Sejmie. Niestety wszystko wskazuje na to, że ani sfera budżetowa, ani my nie dostaniemy takich pieniędzy, które by nas satysfakcjonowały – mówił w rozmowie z Portalem Samorządowym Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność„. – Albo rząd ujmie nas w budżecie i pokaże, że da więcej, albo decyzja będzie jedna: wyjście na ulice. Swój sprzeciw manifestować będą nie tylko nauczyciele, ale także służba zdrowia czy pracownicy administracji rządowej i samorządowej. Wyjdziemy jako cały związek. Nie może być tak, że jednemu coś się rzuci, drugiemu coś się rzuci, a my nadal czekamy – dodawał.

W przyszłym tygodniu rozmowy w sprawie protestu mają przeprowadzić związki zrzeszające pracowników medycznych; między innymi pielęgniarki.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Włochy: związki zawodowe znowu w natarciu

Związki zawodowe przypomniały, że pomimo szalejącej pandemii COVID-19 związane z nią ogrom…