Site icon Portal informacyjny STRAJK

Aktywistka LGBT zatrzymana wczesnym rankiem. Poszło o napisy na elewacji MEN [aktualizacja]

fot. Twitter/AgaBak

Aktywistka LGBTQ podejrzana o wypisanie na murze gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej imion młodych ludzi, którzy popełnili samobójstwo w atmosferze homo- i transfobicznej nagonki w Polsce, została dziś rano zatrzymana i dowieziona do prokuratury. Usłyszała zarzut niszczenia lub uszkadzania zabytku.

Działaczka celowo chciała pozostać anonimowa; jak mówi – by uwaga mediów koncentrowała się na imionach, jakie pojawiły się na elewacji MEN, a nie na jej osobie. Te imiona to Kacper, Wiktor, Milo, Dominik, Zuza i Michał: młodzi ludzi, którzy targnęli się na swoje życie, bo nie mogli znieść homo- i transfobicznych szykan, wyzwisk, poniżającego traktowania ze strony kolegów czy lekarzy. Na budynku MEN napisano również czerwonymi literami „Twoje dziecko LGBT+”. Jeszcze tego samego dnia akcja doczekała się reakcji ze strony ówczesnego ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego, który nazwał osoby malujące po budynku MEN „barbarzyńcami” oraz „grupą idiotów”. Gmach MEN jest zabytkiem architektury okresu międzywojennego oraz miejscem pamięci narodowej – w okresie II wojny światowej właśnie tam znajdowała się tam owiana złą sławą siedziba Gestapo w Alei Szucha. – To nie wandalizm, to memento – odpowiadała ministrowi na Twitterze posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Policja weszła do mieszkania aktywistki o szóstej rano – poinformował kolektyw Stop Bzdurom, a potwierdziła rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W mieszkaniu przeprowadzono przeszukanie, a aktywistkę przywieziono na godz. 10 do prokuratury. Przed 11 dotarła prawniczka z Kampanii przeciw Homofobii. Ostatecznie działaczka opuściła budynek przed godz. 13.30, po usłyszeniu zarzutu niszczenia lub uszkadzania zabytku oraz zarzutu chuligaństwa. Za niszczenie i uszkadzanie zabytków przewiduje się karę od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Policja informowała, iż na nagraniach monitoringu widać trzy osoby malujące sprejem po budynku MEN. Nadal poszukuje dwóch. A działacze LGBT pytają: czy skoro w sprawie napisów na gmachu MEN zareagowano tak stanowczo, czy z podobnym rozmachem będą ścigani chuligani, którzy praktycznie codziennie zostawiają na ścianach, także zabytkowych gmachów, wulgarne napisy i rysunki?

Aktualizacja:

Wieczorem aktywistka ujawniła się: to Marta Puczyńska, związana z kolektywem Stop Bzdurom. Aktywistka została zwolniona za poręczeniem majątkowym 10 tys. złotych, ma również dwa razy w tygodniu pojawiać się na komisariacie.

Exit mobile version