Site icon Portal informacyjny STRAJK

Google latami okradał pracowników

Siedziba Google'a w Kalifornii. Czy można już mówić o centrum światowej cenzury? /pixelcentral.net

Google od lat zaniżał płace swoich nieetatowych pracowników. Zamiast jak najszybciej naprawić swój błąd, kręcą i manipulują.

Brytyjscy dziennikarze ujawnili ogromną skalę nadużyć i wyzysku giganta Google wobec swoich pracowników zatrudnionych na śmieciowych umowach. Google wiedział o tym od dawna, ale próbował ukryć prawdę, by zachować twarz i oczywiście zyski.

Od lat oszukiwali ludzi

Od 2019 roku dyrekcja Google’a miała świadomość, że firma naruszyła przepisy dotyczące zatrudnienia pracowników nieetatowych wielu krajów Europy i Azji. Przepisy te nakładają na pracodawcę obowiązki stosowania takich samych stawek dla etatowych i nieetatowych pracowników. Oczywiście w korporacji było inaczej.

Według wewnętrznych dokumentów, do których dotarł „The Guardian”, Google przez ponad dwa lata ociągał się z naprawieniem swoich naruszeń prawa. Motywowano to dbałością o image firmy oraz lękiem przed falą roszczeń ze strony wykorzystanych pracowników.

Google w odpowiedzi na pytania brytyjskich dziennikarzy przyznał się do swoich błędów i obiecał przeprowadzenie dochodzenia. Czy coś z tego wyjdzie, nie wiadomo. Na razie informatyczny gigant usprawiedliwia się tym, że przecież wynagrodzenie pracowników tymczasowych wzrastało przez ostatnie lata. Na razie „dokłada wszelkich starań” by usunąć „rozbieżności w wynagrodzeniach”.

Kara musi być

Problem dla Google’a polega tez na tym, że rzecz nie tylko w naruszeniach prawa pracowniczych. Ujawnione praktyki mogą wpłynąć na amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd, która może nałożyć na giganta kary, ponieważ niedopłacenie swoim pracownikom – oceniane na 100 milionów dolarów – można ocenić jako poważne zniekształcenie kwartalnych raportów finansowych. To naruszenie amerykańskiego prawa o papierach wartościowych.

Google zatrudnia ogromną liczbę tymczasowych pracowników – ponad 100 tysięcy. Część z nich zatrudniona jest przez firmy pośredników. Podlegają jednak służbowo menadżerom Google’a. Jak pisze „The Guardian”, zatrudnianie pracowników outsourcingowych jest powszechną praktyką w banży technologicznej, ale w Google dokonuje się tego na wyjątkową skalę. Dane dotyczące płac pracowników pozaetatowych, przekazywane firmom rekrutacyjnym, były od dawna nieaktualne, a zatem zaniżane. Wiedza o tym była powszechna wśród kierownictwa w Google, ale nic z tym nie robiono. Również i dlatego, że opóźnienie w wyjaśnieniu niesprawiedliwości, blokuje pracownikom drogę do żądań odszkodowawczych.

Na przykład brytyjskie przepisy dają pracownikowi tylko trzy miesiące na odwołanie się do sądu pracy, w Irlandii – sześć miesięcy.

Exit mobile version