Site icon Portal informacyjny STRAJK

Kolejny działacz lewicowy z zarzutami po protestach kobiet. „Obawiam się, że zostałem wybrany dla przykładu”

Kamil Mitera opuszcza komendę w tarnowie / fot. Tomasz Schenk

Koordynator Młodej Lewicy w Tarnowie jest kolejną osobą, która ze swojego zaangażowania w protesty przeciwko faktycznemu zakazowi aborcji musiała tłumaczyć się na policji. Kamil Mitera usłyszał pięć zarzutów.

W Sieradzu policja wlepiła działaczce Lewicy Razem grzywnę 400 zł za przyklejenie kartki z hasłem protestacyjnym na drzwiach biura poselskiego. Z organizacji marszów musiały tłumaczyć się lewicowe aktywistki z Oleśnicy. Z kolei 5 stycznia w Tarnowie pięć zarzutów usłyszał z ust miejscowych policjantów Kamil Mitera. Dotyczą one udziału w strajkach kobiet, w tym naruszenia rozporządzenia o gromadzeniu się i niezasłaniania ust oraz nosa.

– Zważywszy na obowiązujące prawo, spacerowanie po miejscach publicznych nie jest zabronione. Dlatego uważam, że nie zrobiłem nic złego. Z wszystkimi postanowionymi zarzutami się nie zgadzam, ponieważ rozporządzenie jest aktem niższym niż konstytucja bądź ustawa – komentuje w rozmowie z Portalem Strajk koordynator Młodej Lewicy w Tarnowie. Zaznacza również, że wbrew sugestiom mundurowych zawsze podczas demonstracji maseczkę na twarzy miał.

Protesty kobiet i ich sojuszników w Tarnowie gromadziły pod koniec października i w połowie listopada od kilkudziesięciu do kilkuset osób (organizatorzy apelowali, by spacerować w pięcioosobowych grupach i zachowywać odstępy). W mieście odbyły się również protesty samochodowe. Obywatelki protestowały m.in. z transparentami „Rząd nie ciąża, da się usunąć”, „Urodzę wam lewaka”, „Myślę, czuję, decyduję” i wieloma innymi, często kreatywnymi i mocnymi hasłami wymierzonymi w prawicowe władze. Kamil Mitera, uznany przez policję za organizatora zgromadzenia, został spisany przez policję już pierwszego dnia. Jeszcze mniej ciekawie, jak relacjonuje działacz, było dzień później.

– Ludzi przyszło zdecydowanie więcej (około 200) niż dzień wcześniej. Reakcją policji były przypadkowe legitymowania, straszenie mnie kajdankami oraz zatrzymaniem dwóch osób. Jeden z zarzutów dotyczy sytuacji z tego dnia – mówił nam Mitera. – Następnego dnia zrobił się delikatny szum wokół zatrzymań i policja zaczęła zachowywać się w całkiem inny sposób. Nawet odśpiewaliśmy im krótką piosenkę kilka dni później i podziękowaliśmy za ochronę. Ten stan utrzymywał się przez długi czas, jednak w połowie listopada znów zaczęły się masowe legitymowania uczestników.

Koordynator tarnowskiej Młodej Lewicy jest przekonany, że policja otrzymała polecenia z góry, by znowu zachowywać się bardziej konfrontacyjnie i to dlatego tuż przed Bożym Narodzeniem dowiedział się, że 5 stycznia ma stawić się na komisariacie. – Obawiam się, że zostałem ,,wybrany” w Tarnowie dla przykładu, aby kogoś ukarać za niezgadzanie się z działaniem TK i wyrokiem na prawa kobiet – podsumowuje Kamil Mitera.

Demonstracje kobiet i ich sojuszników zrobiły na rządzie wrażenie – choćby dlatego, że po raz pierwszy od dawna fala protestów ogarnęła nie tylko największe miasta, ale też średnie i małe ośrodki. Dla PiS dominacja w Polsce powiatowej była jedną z recept na dalsze utrzymywanie się przy władzy, tymczasem protesty pokazały, że także tam są ludzie, którzy nie godzą się na dyktat katolickich fanatyków. Pandemiczne przepisy i policja stają się narzędziem ich zniechęcania do politycznej aktywności.

Exit mobile version