Koordynator Młodej Lewicy w Tarnowie jest kolejną osobą, która ze swojego zaangażowania w protesty przeciwko faktycznemu zakazowi aborcji musiała tłumaczyć się na policji. Kamil Mitera usłyszał pięć zarzutów.

W Sieradzu policja wlepiła działaczce Lewicy Razem grzywnę 400 zł za przyklejenie kartki z hasłem protestacyjnym na drzwiach biura poselskiego. Z organizacji marszów musiały tłumaczyć się lewicowe aktywistki z Oleśnicy. Z kolei 5 stycznia w Tarnowie pięć zarzutów usłyszał z ust miejscowych policjantów Kamil Mitera. Dotyczą one udziału w strajkach kobiet, w tym naruszenia rozporządzenia o gromadzeniu się i niezasłaniania ust oraz nosa.

– Zważywszy na obowiązujące prawo, spacerowanie po miejscach publicznych nie jest zabronione. Dlatego uważam, że nie zrobiłem nic złego. Z wszystkimi postanowionymi zarzutami się nie zgadzam, ponieważ rozporządzenie jest aktem niższym niż konstytucja bądź ustawa – komentuje w rozmowie z Portalem Strajk koordynator Młodej Lewicy w Tarnowie. Zaznacza również, że wbrew sugestiom mundurowych zawsze podczas demonstracji maseczkę na twarzy miał.

Protesty kobiet i ich sojuszników w Tarnowie gromadziły pod koniec października i w połowie listopada od kilkudziesięciu do kilkuset osób (organizatorzy apelowali, by spacerować w pięcioosobowych grupach i zachowywać odstępy). W mieście odbyły się również protesty samochodowe. Obywatelki protestowały m.in. z transparentami „Rząd nie ciąża, da się usunąć”, „Urodzę wam lewaka”, „Myślę, czuję, decyduję” i wieloma innymi, często kreatywnymi i mocnymi hasłami wymierzonymi w prawicowe władze. Kamil Mitera, uznany przez policję za organizatora zgromadzenia, został spisany przez policję już pierwszego dnia. Jeszcze mniej ciekawie, jak relacjonuje działacz, było dzień później.

– Ludzi przyszło zdecydowanie więcej (około 200) niż dzień wcześniej. Reakcją policji były przypadkowe legitymowania, straszenie mnie kajdankami oraz zatrzymaniem dwóch osób. Jeden z zarzutów dotyczy sytuacji z tego dnia – mówił nam Mitera. – Następnego dnia zrobił się delikatny szum wokół zatrzymań i policja zaczęła zachowywać się w całkiem inny sposób. Nawet odśpiewaliśmy im krótką piosenkę kilka dni później i podziękowaliśmy za ochronę. Ten stan utrzymywał się przez długi czas, jednak w połowie listopada znów zaczęły się masowe legitymowania uczestników.

Koordynator tarnowskiej Młodej Lewicy jest przekonany, że policja otrzymała polecenia z góry, by znowu zachowywać się bardziej konfrontacyjnie i to dlatego tuż przed Bożym Narodzeniem dowiedział się, że 5 stycznia ma stawić się na komisariacie. – Obawiam się, że zostałem ,,wybrany” w Tarnowie dla przykładu, aby kogoś ukarać za niezgadzanie się z działaniem TK i wyrokiem na prawa kobiet – podsumowuje Kamil Mitera.

Demonstracje kobiet i ich sojuszników zrobiły na rządzie wrażenie – choćby dlatego, że po raz pierwszy od dawna fala protestów ogarnęła nie tylko największe miasta, ale też średnie i małe ośrodki. Dla PiS dominacja w Polsce powiatowej była jedną z recept na dalsze utrzymywanie się przy władzy, tymczasem protesty pokazały, że także tam są ludzie, którzy nie godzą się na dyktat katolickich fanatyków. Pandemiczne przepisy i policja stają się narzędziem ich zniechęcania do politycznej aktywności.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Ludzie są wkurzeni na koronaaferę, dlatego łatwo ich pod byle pretekstem wyciągnąć na ulice. A równocześnie żadna siła polityczna nie powie wprost „stop koronie”. Przez to ludzie wyładowują swoją frustrację pod przypadkowymi hasłami.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wrócił Strajk Kobiet, wróciła policyjna przemoc. Gaz, wykręcane ręce, poturbowani dziennikarze i obrońcy praw człowieka

Nic się nie zmieniło w podejściu władzy do antyrządowych protestów. W środę w Warszawie po…