Site icon Portal informacyjny STRAJK

Pracodawcy województwa łódzkiego wiszą pracownikom 2,5 mln złotych

/ pip.gov.pl

Smutne statystyki dotyczące pracy i płacy, a właściwie jej braku, ujawnia Państwowa Inspekcja Pracy w Łodzi. Aż strach pomyśleć, jak sytuacja może wyglądać w skali ogólnopolskiej.

Hasło „Najpierw ludzie, później zyski” w Polsce nadal aktualne /fot. Inicjatywa Pracownicza

W ubiegłym roku inspektorzy z Okręgowej Inspekcji Pracy w Łodzi zawitali do 130 firm w województwie łódzkim. Z tej liczby tylko siedemnaście zakładów pracy funkcjonowało w stu procentach w zgodzie z przepisami. W pozostałych 113 PIP znalazła mniej lub bardziej bulwersujące nieprawidłowości.

Popularną wśród pracodawców praktyką okazało się np. niepłacenie za nadgodziny. O ile w 2015 r. inspektorzy przyłapali na takim procederze 15 proc. sprawdzanych firm, to w ubiegłym roku już 37,7 proc. Zdarzało się również przymuszanie do pracy w dni wolne, także w sobotę, bez ekwiwalentu w postaci innego dnia wolnego i oczywiście bez wypłaty. Od maja do sierpnia 2016 r. poszkodowanych w takich właśnie sposób zostało 342 pracowników i pracownic.

Są też pracodawcy, którzy nie płacą nie tylko za nadgodziny, ale w ogóle za pracę. Łącznie zalegali na kwotę 5,12 mln złotych. PIP do tej pory zdołała wyegzekwować zaledwie połowę należności. Najwięcej patologicznych miejsc pracy inspektorzy wykryli w sektorach przetwórstwa przemysłowego, handlu i budownictwa. Fatalnie wypadły zwłaszcza małe firmy zatrudniające mniej niż 9 osób, ale, jak się okazuje, ryzykowne jest również zatrudnienie się w dużych zakładach, gdzie pracuje ponad 250 osób. 51 pracodawców dostało po inspekcji mandaty, a dwie sprawy zgłoszono do sądu, który ma większe możliwości w zakresie finansowego karania nieuczciwych szefów.

„Dziennik Łódzki” zapytał ekonomistę z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Stefana Krajewskiego, jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy. Ekspert wprawdzie zaznaczył, że część patologicznych sytuacji może wynikać z zaostrzenia przepisów dotyczących prowadzenia firm, ale nie można ograniczać się do takiego wytłumaczenia, bo są też szefowie zwyczajnie nieuczciwi. „Nie decydują się na ograniczenie własnych dochodów, tylko nie płacą pensji pracownikom. Część przedsiębiorców najwyraźniej sądzi, że wszystko im wolno.” – podsumował prof. Krajewski.

Exit mobile version