Site icon Portal informacyjny STRAJK

Rydzyk grozi rządzącym. Domaga się pieniędzy na swoją uczelnię. Gowin wcześniej „był za”

Tadeusz Rydzyk / zrzut ekranu z TVTrwam

Szef Radia Maryja 1 września otwarcie zaszantażował rządzących. Powiedział, że mylą się, jeśli sądzą, że toruńskie środowisko daje im jedynie 1-2 proc. głosów, bo w rzeczywistości daje dużo więcej i on, ojciec Rydzyk, nie zawaha się ich użyć. Zażądał, aby państwo zreformowało szkolnictwo wyższe tak, „aby pieniądze szły za studentem”, a nie trafiały do „uniwersytetów przesiąkniętych lewactwem”. Co ciekawe, rok temu w takich postulatach ojca dyrektora poparł Jarosław Gowin, teraz więc redemptorysta domaga się konkretów.

Podczas zjazdu środowiska Radia Maryja i TV Trwam pod hasłem „Zjednoczenie w Rodzinie”, ojciec Rydzyk po raz pierwszy otwarcie użył swojej „Rodziny” jako oręża wyborczego.

– Myślą, że Radio Maryja – to środowisko, daje im 1-2 procent głosów. Jeżeli więc ci ludzie by na nas nie głosowali, to i tak wygramy – sądzą. Prawda to jest? Mylą się. Mówię wam o tym celowo, żeby doszło to tam wysoko. Rodzina Radia Maryja działa dla Boga i dla Polski przez te wszystkie lata. Niech się nad tym zastanowią posłowie, ministrowie, liderzy partyjni. Niech nam nie szklą oczu, bo przeważnie mamy zaszklone – groził.

Czego konkretnie domagał się od rządu? Przede wszystkim tego, aby jego uczelnia przestała być traktowana jako „szkoła trzeciej kategorii”:

– Nie chcemy żadnej lewackiej propagandy. U nas tego nie ma. Uczą bardzo dobrzy ludzie. Trzeba tym ludziom zapłacić. Skąd na to wziąć? Z czesnego? Dlaczego pieniądze nie idą za studentem – tak jak bony? Macie tylu studentów – dostajecie określoną ilość środków. Dlaczego pieniądze idą na uniwersytety, które są przesiąknięte „lewactwem”, gender, a wykładowcy są często demoralizatorami przeciwko Bogu i ojczyźnie? (…) Tam ministerstwo daje środki, pomimo tego, że rządzi prawica, a tutaj nie – mówił dalej i domagał się takich reform, aby „było sprawiedliwie”. – Dlaczego na jakiś uniwersytet pieniądze daje rząd – miliard czy dwa miliardy, a tutaj nic?

A teraz najlepsze: postulaty Rydzyka nie są jedynie szeregiem wypowiedzi zrodzonych z ułańskiej fantazji. Dokładnie rok temu otwarcie wsparł je Jarosław Gowin podczas inauguracji roku akademickiego na WSKSiM w Toruniu. Powiedział, że ojciec Rydzyk zwracał się już do niego z apelem, aby studenci uczelni niepublicznych dostawali wsparcie finansowe z budżetu i w zupełności ten pomysł popiera. Studenci ci są bowiem grupą „dyskryminowaną”:

– To wyrasta z poczucia elementarnej sprawiedliwości. Chcę powiedzieć, ojcze dyrektorze, że od dawna mam taki sam pogląd. Bardzo liczę na to, że nasz wspólny głos, który tutaj wybrzmiewa w Toruniu, skłoni wszystkich państwa ministrów, senatorów i posłów do poparcia tego postulatu. Naprawdę nie chodzi o „interes” tej uczelni czy jakiejkolwiek innej. Chodzi o to, żeby młodzi Polacy byli traktowani przez swoje własne państwo sprawiedliwie. Przecież wszyscy wiemy, że często na uczelnie niepubliczne trafia młodzież ze środowisk uboższych. Ta młodzież jest dziś traktowana podwójnie niesprawiedliwie – mówił wówczas obecny minister szkolnictwa. Nic dziwnego, że Rydzyk w końcu uznał, iż czas rozliczyć go z obietnic.

Oby panów łączy coś jeszcze: najpierw polityk, a teraz redemptorysta żalił się w mediach, że „nie starcza mu do pierwszego” (o tym, jak bardzo księdzu jest ciężko, pisaliśmy niejednokrotnie na naszych łamach).

– Myślimy od pierwszego do pierwszego, głowimy się, jak dać radę – mówił na tym samym zjeździe, łkając, że jego telewizja nie ma z czego kupić nowego pasa transmisyjnego.

Najpierw astronomia, teraz „lewackość uniwersytetów” i bieda ojca Rydzyka – oto ostatnie wyzwania, przed którymi staje polska nauka.

Exit mobile version