Assange na okładce "Time"

 W liście otwartym, opublikowanym w „Le Monde” Julian Assange długo i kwieciście opowiada swoją historię, przedstawiając się jako dziennikarz, który „padł ofiarą prześladowań i gróźb pozbawienia życia ze strony władz USA”.

List – zwracają uwagę komentatorzy – nie jest formalnym wystąpieniem o azyl, a raczej propozycją publicystyczną, która nie spotkała się z życzliwym przyjęciem. Nie jest to zaskoczeniem – premier Francji Manuel Valls kilkukrotnie wypowiadał się przeciw przyjęciu założyciela WikiLeaks przez jego kraj. „W kwietniu 2010 roku podjąłem decyzję o opublikowaniu filmu zatytułowanego «Collateral murder». Ukazuje masakrę licznych cywili, w tym dwóch pracowników Reutersa, i ciężkie obrażenia, jakie odniosło kilkoro dzieci z rąk amerykańskich żołnierzy w Iraku. Obrazy, filmowane z helikoptera, są bardzo poruszające, a towarzyszy im śmiech i sarkastyczne uwagi wygłaszane przez osoby, dokonujące zbrodni. Obrazy te obiegły cały świat, ukazując, jak brutalna i nieludzka jest ta wojna, która pochłonęła już wiele setek tysięcy ofiar” – zaczyna Assange.

Założyciel WikiLeaks zwraca się do prezydenta Hollande’a – i, „za jego pośrednictwem, do narodu francuskiego” – z prośbą ochronę. Przekonuje, że zagrożone jest jego życie – a także, po trzech latach swoistego aresztu domowego na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie, jego zdrowie psychiczne  i fizyczne. „Mam do swojej dyspozycji  5,5 m kw” – pisze Assange – „decyzją władz brytyjskich nie mam dostępu do świeżego powietrza i słońca, nie mam też możliwości udania się do szpitala. Ambasada Ekwadoru, który zaszczyca mnie swoją gościnnością w wielką szczodrością i odwagą, dysponuje tylko jednym lokalem, używanym przez dziesięcioro dyplomatów i pracowników, którzy nie mogą porzucić swojej misji. Wbrew popularnym wyobrażeniom na temat luksusu, kojarzonego z placówkami dyplomatycznymi, chodzi o niewielką przestrzeń, która nie była pomyślana jako miejsce do życia” – narzeka Assange, dodając (jak można się domyślać,  ze względu na francuską narodowość adresata listu) – iż od trzech lat jest pozbawiony możliwości prowadzenia  „życia rodzinnego i intymnego”.

„Tylko Francja jest dziś w stanie  zaoferować mi ochronę wobec – tylko i wyłącznie – politycznych prześladowań, których jestem obiektem. Jako członek UE, jako państwo zaangażowane całą swoją historią w walkę o wartości, które są także moimi, jako piąte mocarstwo światowe, jako kraj, który odcisnął piękno na moim życiu i stanowił jego ważną część, Francja może – jeśli zechce – podjąć działania” – pisze Assange w cokolwiek trącącej pochlebstwem poincie swego listu.

Pochlebstwo nie zrobiło jednak wrażenia na francuskich władzach. „Francja otrzymała list p. Assange’a. Dogłębna analiza wykazała, iż wziąwszy pod uwagę sytuację prawną i materialną  p. Assange Francja nie może przychylić się do jego prośby. Sytuacja p. Assange’a nie prezentuje bezpośredniego niebezpieczeństwa. Jest też kwestia Europejskiego Nakazu Aresztowania” – odpowiedział raczej zdawkowo Pałac Elizejski. Odpowiedź dotarła do Assange’a akurat w jego 44 urodziny.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Gorąco w Armenii. Wojsko żąda dymisji premiera

Po sromotnie przegranej wojnie o Górski Karabachu w Armenii wciąż wrze. Ty razem jednak pr…