Uruchomił w swoim kraju obozy koncentracyjne dla migrantów, a w rocznicę wybuchu II Wojny Światowej będzie przemawiał w stolicy kraju, który został napadnięty jako pierwszy przez hitlerowskie Niemcy. A wszystko przez głupotę i bezczelność rządu PiS, który Donalda Trumpa zaprosił na obchody 1 września. W niewygodnej sytuacji znalazły się władze Warszawy, które zostały zmuszone do wydania zakazu demonstracji sprzeciwu wobec wizyty satrapy z Waszyngtonu i nacjonalistycznej polityki polskiego rządu.

„To, co wydarzyło się w latach trzydziestych w Europie, nie zaczęło się od eksterminacji, lecz od słów. Tych wyrażanych w nienawistnej retoryce władzy. Następnie była nieuzasadniona przemoc, zatrzymania bez powodu, stygmatyzacja społeczna, odbieranie dzieci oraz przetrzymywanie przez czas nieokreślony na danym obszarze w upokarzających i dehumanizujących warunkach. Wszystkie te metody rząd Donalda Trumpa stosuje wobec osób z Ameryki Łacińskiej uciekających przed wojną, biedą i głodem” – pisali organizatorzy wydarzenia „Nigdy więcej! Demonstracja antywojenna”.

Niestety, możliwe, że w rocznice napaści III Rzeszy na Polskę w stolicy naszego kraju królować będzie tylko patron światowego militaryzmu oraz jego polscy wasale, również wyróżniający się krzewieniem nienawiści do mniejszości. Demonstracja, której uczestnicy mieli protestować przeciwko militaryzmowi i ksenofobii została zakazana. Warszawski ratusz poinformował jej organizatora, Michała Goworowskiego, że „z uwagi na bardzo wysokie wymagania związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa kilkudziesięciu delegacjom chronionym, przyjęte zostały bardzo poważne ograniczenia w dostępie do tego miejsca (Placu Zamkowego, gdzie odbędą się główne obchody – przyp.red), a także do Placu Piłsudskiego i Teatru Wielkiego”. Trasa demonstracji miała wieść m.in. przez ten rejon. Miasto informuje, jednak że otrzymało informacje o strefie chronionej od Służby Ochrony Państwa. Ratusz tłumaczy, że w związku z tym, że zgłoszenie nie spełnia wymogów wyrażonych w ustawie o zgromadzeniach, a więc nie może zostać przeprowadzone.

Władze Warszawy zostały w tym przypadku postawione w dość niewygodnej sytuacji przez rząd i jego organy. Pojawia się jednak pytanie – dlaczego organizator został poinformowany tak późno, skoro miasto już wcześniej znało przebieg trasy i miejsce gdzie zaplanowane zostały uroczystości?

„Decyzję o zakazie dostarczono nam bowiem w terminie, w którym nie moglibyśmy już zgłosić nowego zgromadzenia w trybie zwykłym, tj. umożliwiającym ograniczenie ruchu oraz użycie drogi w sposób szczególny” – napisali organizatorzy demonstracji w przesłanym do nas oświadczeniu. 

„Urząd od dawna dysponował informacją o częściach miasta, które będą wykorzystane przy organizacji państwowych obchodów. Mimo to nasza trasa została początkowo zaakceptowana i dopiero teraz przekazano nam decyzję o zakazie! Magistrat w imię sprzyjania służalczej polityce polskiego rządu wobec głowy USA ogranicza konstytucyjne prawo o wolności zgromadzeń. Nie ma na to naszej zgody. Jesteśmy w trakcie składania odwołania od decyzji o zakazie i zamierzamy walczyć o możliwość zorganizowania przemarszu na zadeklarowanej wcześniej trasie. Alternatywne obchody upamiętniające ofiary II wojny światowej z pewnością się odbędą” – zapewniają organizatorzy demonstracji „Nigdy więcej”. 

paypal

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. Czegoś takiego to się nie spodziewalem? Upał? Stres? Co się stało?

    2. Nikt akurat ma rację PiS raz oddaje hołd kolaborantom hitlerowskim teraz ofiarom agresji hitlerowskiej na Polskę. Mogliby się w końcu zdecydować.

Zobacz także

Lokatorzy walczą o ustawę reprywatyzacyjną. Czy Sejm wreszcie się nią zajmie?

Lokatorzy to nie towar! Raz, dwa, trzy, cztery, gdzie ustawa, do cholery?! – skandow…