Share Button

Sąd Rejonowy w Gnieźnie wydał wyrok korzystny dla obrońców praw zwierząt, pozwanych przez Rajmunda Gąsiorka, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych.

fot. materiały prasowe stowarzyszenia Otwarte Klatki

Po trzech latach walki z „prezesem wszystkich hodowców” Otwarte Klatki wreszcie mogą odnotować sukces. Najpierw w 2014 roku Gąsiorek oskarżył stowarzyszenie o zniesławienie. Działacze pokazali bowiem drastyczne materiały z należących do niego ferm futrzarskich w raporcie „Drapieżny biznes”. Argumentował, że kadry z filmów były zmanipulowane, „nakręcone gdzieś w Chinach”, że nie pochodzą z jego gospodarstw.

W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty o nieprawdziwe stwierdzenia w raporcie. Na przykład to: „Zapach z [fermy norek] potrafi być wyczuwalny w promieniu kilku kilometrów, w zależności od pory roku i warunków atmosferycznych” .
Potwierdzili to jednak świadkowie – między innymi mieszkańcy wsi, w których Gąsiorek otworzył swoje fermy – Rościna i Baranowa. W wyniku ich sprzeciwu pierwszą z ferm ostatecznie zamknięto, druga funkcjonuje do dziś.

Gąsiorek postanowił więc zmienić strategię – i stwierdził, że działacze weszli w posiadanie materiałów nielegalnie. W 2016 – trzy lata po tym, jak Paweł Rawicki i Julia Dauksza weszli z kamerami na jego fermy, do sądu wpłynął kolejny akt oskarżenia (więcej na ten temat pisaliśmy tutaj) – tym razem o naruszenie miru. Ten proces nadal jest w toku – pierwsza rozprawa miała mieć miejsce 11 grudnia 2017, ale na razie odroczono ją bezterminowo.

Natomiast zarzut zniesławienia gnieźnieński sąd rozbił w pył.

„2 stycznia 2017 sędzia Hubert Kozłowski odrzucił oskarżenie hodowcy stwierdzając, że nie ma podstaw by poddawać w wątpliwość prawdziwość materiałów zebranych na fermie w Pawłowie, ani podejrzewać mistyfikacji wskazań GPS, którą sugerował oskarżyciel. W uzasadnieniu podkreślił, że publikacja materiałów była społecznie uzasadniona, a krótki czas kontroli inspekcji weterynaryjnej na fermie z 200 tysiącami zwierząt nie pozwala wykluczyć obecności okaleczonych zwierząt” – pisze stowarzyszenie w komunikacie prasowym.

Share Button

Na podobny temat

2 komentarze

  1. Jan Lewy napisał:

    W wiosce obok pala odpady po indykach i tez wali na kilka kilometrow. Niech ja zamkna!

  2. polak napisał:

    Ekoterrorysci , fabrykuja wszystko , sad nie widzi ze byøo wlamanie to skandal. za wøamanie otwrte klatki powinny dostac wyrok karny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*