Chodzi o niesławne rozdzielanie rodzin zatrzymanych podczas prób nielegalnego przekroczenia granicy Stanów Zjednoczonych. Amerykanie ustanowili całą sieć obozów koncentracyjnych, w których osobno przetrzymuje się dorosłych i dzieci, tym ostatnim odmawiając jakiejkolwiek opieki czy choćby podstawowych środków higieny. W ośrodkach tych w minionym roku zginęło – z powodu chorób, wycieńczenia, przemocy ze strony strażników i fatalnych warunków sanitarnych – według różnych raportów od 30 do 55 dorosłych i co najmniej dziesięcioro dzieci.

W Stanach Zjednoczonych problem amerykańskich obozów koncentracyjnych i postępowania służb imigracyjnych i celnych – ICE (Immigration and Customs Enforcement) – rozgrzewa opinię publiczną od dawna. Zwłaszcza od kiedy na jaw wyszła polityka brutalnych separacji rodziców od dzieci, niezależenie od wieku potomstwa. Niedawno (7. stycznia) powstał na ten temat film dokumentalny pt. Frontline. Wyemitowany został na antenie popularnej amerykańskiej stacji telewizyjnej CBS.

Na interesującą scenę zwrócili uwagę dziennikarze lewicowego amerykańskiego portalu Common Dreams. Funkcjonariusz służb granicznych opisuje swój udział w pilotażowym programie rozdzielania rodzin, który – warto o tym wspomnieć – był wdrażany na ponad rok przed objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa. Dziennikarz Martin Smith przeprowadził krótki wywiad z funkcjonariuszem Wesleyem Farrisem na temat jego doświadczeń z El Paso w Teksasie, gdzie zatrzymywał rodziny nielegalnie przekraczające południową granicę USA. Farris wyjaśnił, że program, w którym brał udział w 2017 roku miał charakter pilotażowy i że jego zwierzchnicy wyjaśniali podczas szkoleń, iż rozdzielanie rodzin nielegalnych imigrantów będzie stanowiło „czynnik awersyjny” (deterring factor) dla dalszej bezprawnej imigracji.

W trakcie wywiadu Farris opowiedział dziennikarzowi wprawdzie o tym jak fatalnie się czuł szarpiąc dwuletnie dzieci i brutalnie wyrywając je z rąk rodziców, opowiadał nawet ckliwe historyjki o tym jak wzruszyło go jakieś płaczące małe dziecko, które uczepiło się jego munduru. Ostatecznie podsumował jednak wszystko słowami:

„Nikt z nas nie był z tego powodu zadwolony, ale wszystkim nam wydano takie rozkazy”.

Amerykańska dziennikarka Brooke Binkowski, redaktorka portalu Truth or Fiction, zwróciła uwagę, iż zachowanie i tłumaczenie Farrisa jest nie do przyjęcia, określiła je mianem „obrony w norymberskim stylu” (Nuremberg defense).

Pół roku po zakończeniu pilotażu administracja Donalda Trumpa ogłosiła z pompą, że zamierza wzmóc procedurę rozdzielania rodzin i tak też się stało. Wkrótce liczba dzieci odseparowanych od rodziców osiągnęła liczbę 5. tys. obecnie jest ich około 70 tys.

Pod koniec minionego roku sieci społecznościowe w USA obiegła infografika zestawiająca liczbę więźniów w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu z tą zatrzymanych dzieci w amerykańskich obozach koncentracyjnych. W grudniu 1943 roku w Oświęcimiu uwięzionych było ponad 56 tys. osób. W grudniu 2019 r. USA zatrzymanych było ponad 69 tys. dzieci.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Red Bojan znowu bredzi.
    Był pan w wojsku? A może choć regulaminy służb mundurowych pan zna?
    Z tekstu wynika że wprost przeciwnie, a nasłuchał się pan strasznych głupot.
    Śpieszę wyjaśnić.
    We wszystkich państwach służby mundurowe działają tak samo Jest rozkaz – musi być realizacja. Inna droga prowadzi prosto przed sąd. W razie wątpliwości podwładny ma prawo żądać rozkazu na piśmie. ale po jego otrzymaniu ma OBOWIĄZEK GO WYKONAĆ I BASTA! Czepianie się do szeregowych strażników granicznych i porównywanie gefrajtera do generała czy marszałka – jest nadużyciem.
    Czyli – brak argumentów u kolejnego dziennikarza strajku powoduje próbę gry wyłącznie na emocjach, bo wówczas gorzej z logiką.
    A sam drogi redaktorze głosiłeś tu krytykę ultraprawicowych mediów za takie postępowanie.

    1. Poza tym używanie określenia „obóz koncentracyjny” wobec jankeskich więzień i porównywanie ich do Oświęcimia to draństwo.

    2. Po doświadczeniach z Guantanamo i Kiejkut – takie określenie wydaje się być usprawiedliwione. Nawet w książce Grzesiuka znajdziesz twierdzenia więźniów konclagru Auschwitz że na kolanach z Gusen do Oświęcimia chcą wracać. Pomiędzy obozami były znaczące różnice i przeżywalność oświęcimiaków w porównaniu do gusenowców – zdecydowanie lepsza.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Trzy lata więzienia za „Je..ć Dudę”? Prokuratura prześladuje maturzystkę

Trzeba uważać co się mówi, zwłaszcza gdy w pobliżu są kamery. Przekonała się tym 19-letnia…