Fot :Andrew Skowron, Interwencyjny odbiór lisa z otwartym złamaniem tylnej łapy. Diagnostyka i leczenie w klinice weterynaryjnej SKVet .

Temat hodowli zwierząt na futra wraca przy okazji każdej interwencji, gdzie aktywiści dokumentują niewyobrażalne cierpienie zwierząt pozbawionych możliwości jakichkolwiek naturalnych zachowań. Wraca też przy okazji kolejnych wyborów, już dwa lata temu złożono w Sejmie projekt nowelizacji ustawy, który m.in. miałby zakazywać tego procederu. Nigdy jednak poparcie społeczeństwa nie było tak wysokie jak obecnie.

7 na 10 Polaków jest przeciwnych hodowli zwierząt na futra, 8 na 10 nie kupiłoby domu w pobliżu fermy futrzarskiej (nie zapominajmy, że taka hodowla prowadzi nie tylko do cierpienia zwierząt, ale szkodzi środowisku i jest bardzo uciążliwa dla wszystkich mieszkający w pobliżu osób).

Najnowsze badania zrealizowane zostały przez Centrum Badawczo-Rozwojowe Biostat we wrześniu br. na zlecenie Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Wynika z nich, że negatywne nastroje wobec przemysłu futrzarskiego w Polsce stale rosną.

Obecnie aż 73,1 proc. Polaków uważa, że hodowanie i zabijanie zwierząt dla ich futer nie powinno być w Polsce dopuszczalne. I uważają tak nie tylko, jak się często wydaje, młodzi mieszkańcy miast. Wśród mieszkańców wsi aż 72,7 proc. pytanych uważa, że hodowanie i zabijanie zwierząt dla ich futer nie powinno mieć w Polsce miejsca.

– W Polsce co chwilę wybuchają protesty przeciwko fermom futrzarskim. Mieszkańcy wsi wiedzą, że obecność takiej inwestycji oznacza zatrucie powietrza, gleby oraz wód, a także przedostawanie się do środowiska pasożytów i drobnoustrojów. Wąska grupa przedsiębiorców bogaci się, przerzucając ukryte koszty na społeczeństwo – mówi Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

W badaniu pojawiło się również pytanie „Czy w Polsce powinien zostać wprowadzony zakaz hodowli zwierząt na futra?”. Wyniki nie różniły się znacząco: 69,5% pytanych było za zakazem, 20,1% przeciw, a 10,4% nie miało zdania. Jest to bardziej wiążąca deklaracja, dotyczy bowiem konkretnych kroków prawnych, które mogą być podjęte w tej sprawie.

– Ta branża nie ma przyszłości i im szybciej politycy spełnią oczekiwania obywateli, tym lepiej dla wszystkich, a przede wszystkim dla milionów zabijanych u nas co roku lisów i norek – podsumowuje Marta Korzeniak.

Warto pamiętać o tym temacie w zbliżających się wyborach. Może w końcu Polska dołączy do krajów, gdzie hodowla zwierząt na futra jest zabroniona jak np. w Wielkiej Brytanii, Austrii, Czechach, Chorwacji czy Słowenii lub stopniowo wycofywana jak w Niemczech, Holandii czy Szwajcarii. Interaktywną mapę obrazującą stan w konkretnych krajach można zobaczyć tutaj.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jeśli „Ta branża nie ma przyszłości” to o co ten hałas? Problem się rozwiąże sam.
    Ludzie nie chcą mieć w sąsiedztwie ferm zwierząt futerkowych z tego samego powodu, z którego nie chcą mieć spalarni śmieci, krematorium a nawet hospicjum.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Szok w Niemczech: emerytura od 75 roku życia?

Niemiecki bank centralny ogłosił właśnie swój październikowy raport, w którym zaleca przec…