Share Button

Propaganda koncermów fonograficznych, wydawców i platform z muzyką nakazuje nam myśleć, że ludzie ściągający swoją ulubione utwory z torrentów są złodziejami, którzy okradają swoich idoli. Raport Citigroup dostarcza wniosków do łatwego zaprzeczenia takiej tezie.

Koncert Beyonce i Jay Z / wikipedia commons

20 miliardów dolarów – tyle wydają na muzykę obywatele Stanów Zjednoczonych. Cały przychód tej branży fonograficznej w USA to zawrotne 43 miliardy. Ile z tego otrzymują artyści? Zaledwie 5 miliardów, czyli mniej niż 12 procent całej kwoty. Resztę zgarniają potężni kapitaliści, którzy nabyli prawa do sprzedaży wytworów pracy twórczej.

Z opracowania Citigroup wyłania się obraz prawdziwej bonanzy. Sytuacja na światowym rynku muzycznym jest znakomita. Streaming okazał się nową lokomotywą generującą dochody, wyprowadzajac branże ze spadku, który pojawil się pomiędzy epoką płyt CD a upowszechnieniem muzyki w smartfonach. Nie jest źle również jeśli chodzi o materialną produkcję. Spadającą sprzedaż nośników fizycznych, w pewnym stopniu rekompensuje rosnąca sprzedaż płyt winylowych, na które przy użyciu odpowiednich narzędzi socjotechnicznych wytworzono modę. Firmy zarabiają także coraz więcej na koncertach. Wykonawcy otrzymują z tego jednak niewielki procent.

Współtwórca opracowania, Jason Bazinet w ostrych słowach wypowiedział się na temat tej tendencji w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone”. – Przyglądając się liczbom, można przekonać się, że zaledwie około 10 procent pieniędzy trafia do artystów. To szalenie mało. Młodzi artyści nie rozumieją brutalnych realiów rynku muzycznego, przez co nie zarobią na nim dużo pieniędzy. W tej branży wyciekają niewiarygodnie duże sumy – zauważył ekspert od branży fonograficznej.

Kolejny z autorów raportu, Ted Gioia, zwraca uwagę na fakt, że taki podział bogactwa jest tym bardziej absurdalny, że produkcja muzyki pochłania bardzo mało pieniędzy w porównaniu na przykład z produkcją filmów, a jej dystrybucja w dobie streamingu jest praktycznie darmowa.

Raport kończy się konkluzją, że przemysł muzyczny działa w sposób krwiopijczy, a w procesie produkcji muzyki bierze udział zbyt wielu pośredników. Jednym z sugerowanych rozwiązań byłoby połączenie wytwórni i platform streamingowych i uproszczenie przepływu kapitału w ten sposób, aby kierował on zyski bezpośrednio na konta twórców.

Z kolei według badania przeprowadzonego w USA przez Music Industry Research Association wraz z MusiCares i Uniwersytetem Princeton wśród 1227 amerykańskich muzyków, przeciętny muzyk zarobił w 2017 roku 35 tysięcy dolarów, ale tylko 21 tys. na muzyce. Daje to średnio 1775 dolarów miesięcznie. To niewiele, biorąc pod uwagę dobrą koniunkturę na rynku. Ponadto 61 proc. badanych muzyków twierdzi, że takie zarobki nie są w stanie pokryć ich wszystkich kosztów utrzymania.

Share Button

4 komentarze

  1. Robert napisał:

    Według mnie, Czarna piękoność, którą pokazaliście na zdjęciu, biedna nie jest.

  2. yuzió napisał:

    no tylko patrzeć jak Morawiecki junior ‚pochyli się” nad niedolą amerykańskich śpiewających artystów; vpremier Gliński już ‚w dołkach startowych”- a prezydent Duda szybciutko pośpieszy – koniecznie połączone z wylotem do USA min. na 7 dni-koniecznie z asystą orkiestry WP + kompania honorowa (jak ostatnio), może się uda dostać do Donalda Trumpa a jak się uda to na pewno odbędzie się spotkanie zorganizowane przez Jonny’ego Danielsa z ‚lokalną społecznością” zorganizowaną w AIPAC.
    A tak na marginesie: ‚udało’ się autorowi pominąć kwestię tzw. ‚praw własności”: KOMU koncerny medialne;
    – płacą (se oglądnijcie listy ‚udziałowców” po każdym ‚performance” – brakuje tylko stróżów nocnych i personel sprzątający
    – JAK DŁUGI OKRES obejmują sc. ‚prawa własności” do „utworów”: wnuki ‚śpiewających artystów” jeszcze z tego wyżyją,
    – kto DEFINUJE czas trwania ‚prawa własności intelektualnej”? Nie wiecie? No takie mądre som w tej Warsiawie a nie wiedzom co to jest WIPO-World Intellectual Properties Organization http://www.wipo.int/portal/en/ ‚czujnie’ afiliowana przy UN a zapewniam, jest to impra o takim samym charytatywnym charakterze jak World Bank czy International Monetary Fund czy NATO. WIPO is the global forum for intellectual property services, policy, information and cooperation. We are a self-funding (!!!!!) agency of the United Nations, with 191 member states. TACY TANI W UTRZYMANIU: no kto za to płaci? Tak, tak, PAN, PANI autor, ja, ty, ) – w każdej chwili bo MEDIA CORPO czuwają.
    To jest jaczejka pod wodzą NEOLIBERALÓW i GLOBALISTÓW utworzona za czasów Clintona Wilusia przez Mickey’a Kantora https://en.wikipedia.org/wiki/Mickey_Kantor a udalo mu się jeszcze utworzyć WTO (World Trade Organisation) i….NAFTA. Oczywiście miłośnik „free trade”. Palce lizać jaki efektywny gościu.
    Moim skromny zdaniem, WIPO jest przestępczą organizacją jak NATO, WTO. World Bank, Deep State,/Mossad, etc, etc bo to są ‚true rulers”.
    Karol Marks powiedział: MOŻECIE MI WIERZYĆ LUB NIE, MACIE SWOJE OCZY.
    Macie – jako strajk.eu – jakiś pomysł jak to zmienić?

  3. Formbi napisał:

    Dlatego powinniśmy zalegalizować dzielenie się i zorganizować sensowniejszy sposób wspierania artystów.

  4. Nikt napisał:

    Nic nowego, kapitaliści zarabiają na wszystkim.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*