Przed sądem na Brooklynie stanęła dziś postać odrażająca nawet na tle współczesnych kapitalistycznych standardów. 34-letni Martin Shkreli będzie odpowiadał za oszustwa.

fot. facebook.com/martinshkr

Złą sławę amerykański biznesmen zdobył, gdy jako dyrektor generalny firmy Turing Pharmaceuticals podniósł w 2015 r. cenę antypasożytniczego leku Daraprim z 13,50 dolara do… 750 dolarów. Medykament potrzebny jest do przeżycia chorym na raka i AIDS, toteż trudno się dziwić, że nawet w arcykapitalistycznej Ameryce tak rażący przykład stawiania własnego zysku ponad elementarnymi wartościami spotkał się z oburzeniem.

Shkreli, komentując tamtą sprawę, lubił rzucać frazesy o wolnym rynku i sukcesie, który pozwala mu dyktować innym warunki. W grudniu 2015 r. okazało się, jakiego rodzaju był to sukces. „Młody zdolny biznesmen” został aresztowany. Według prokuratury świadomie oszukiwał inwestorów w sprawach prowadzonego przez siebie funduszu hedgingowego, który miał przynosić ogromne dochody, w rzeczywistości zaś przynosił straty. By nikt nie zorientował się w oszustwie, Shkreli wyprowadzał pieniądze z firmy farmaceutycznej Retrophin Inc. i wypłacał rzekome „zyski”. Proceder trwał trzy lata, od 2009 do 2012 r.

Proces kapitalisty potrwa do sześciu tygodni. Shkreli ma wszelkie szanse potwierdzić na nim swoją reputację bezwzględnego i cynicznego egoisty. Przed startem sprawy pisał w mediach społecznościowych, że czuje się „podekscytowany”, a na samym początku zasugerował sądowi, że jest wyjątkowo bogaty – potrzebuje 3 mln dolarów na opłacenie podatków. Oby po wyroku mina mu zrzedła.

Zobacz także

Moskwa: kurierzy największej sieci mają dość wyzysku

Delivery Club to największa obecnie sieć kurierska w Rosji. Zajmuje się przede wszystkim d…