Ślęczę nad wpisem Seymora Hersza „How America Took Out The Nord Stream Pipeline” (Jak Ameryka zniszczyła Nord Stream 2) – na stronie autora. Czytam raz, drugi i trzeci, i nie wiem, co mam z tym tekstem zrobić. Tak po prostu zamknąć go i przejść do innych tekstów nie mogę: zbyt jest ważny, zbyt fundamentalne sprawy autor w nim ukazuje. Tak, wpis Hersha będący kwintesencją jego dziennikarskiego śledztwa jeży włos na głowie, ale jeszcze większą trwogę budzi we mnie cisza, jaka w mediach zapadła po jego publikacji. Media odnotowały zdawkowo raczej jego pojawienie się, podjęto kilka prób podważania rzetelności autora, rządy USA i Norwegii sztampowo nazwały rewelacje Hersha kłamstwem  i na tym koniec. Żadnych poważniejszych komentarzy, żadnych politologicznych analiz i wniosków. Cisza jak makiem zasiał. I właśnie ta cisza budzi lęk.

Tymczasem dorobek śledczego dziennikarstwa Hersha, jego autorytet w dziennikarskim świecie skłania do bardzo poważnego potraktowanie jego ustaleń. Wyniki jego ostatniego śledztwa zawarte są w samym tytule raportu, a w jego treści dziennikarz szczegółowo opisuje kto, jak i kiedy doprowadził do zniszczenia jednego z najważniejszych elementów europejskiej infrastruktury cywilnej, wspólnego dzieła europejskich i rosyjskich polityków, inżynierów i ekonomistów. Dowiódł w ten sposób tego, co było wynikiem wielu wcześniejszych domysłów i spekulacji, kierujących się prostym pytaniem „cui bono?”. Do najbardziej efektownych należało publiczne, nieoczekiwane, intuicyjne, entuzjastyczne i efektowne podziękowanie, jakie za wysadzenie największych europejskich gazociągów Nord Stream1 i 2 nazajutrz po tym akcie wyraził imiennie Ameryce Radosław Sikorski, polski były minister obrony i były minister spraw zagranicznych.  Administracja USA próbowała w zabawny sposób skierować oskarżenie o wysadzenie rurociągów na Rosję, inni wskazywali na Ukrainę lub… Polskę. Ale to były domysły i spekulacje – dzisiaj mamy największą w takich sytuacjach pewność, że to USA dokonały tego aktu terrorystycznego. Tak – terrorystycznego, gdyż wysadzenie Nord Stream 1 i 2, jednych z najważniejszych i największych obiektów cywilnej infrastruktury w Europie nosi wszystkie cechy właśnie aktu terrorystycznego.

Zasadniczym celem aktu terrorystycznego jest nie tyle spowodowanie śmierci jak największej liczby ludzi czy jak największych materialnych strat wroga, ale wzbudzenie fali strachu, wprowadzenie stanu wiecznej niepewności: „nie znasz dnia ani godziny”.  Straty ludzkie i materialne to tylko droga do tego celu.

Największym, najbardziej doniosłym ustaleniem Hersha jest moim zdaniem to, że rząd Stanów Zjednoczonych decyzję o wysadzeniu europejskich gazociągów podjął pod koniec 2021 r, czyli mniej więcej wówczas, gdy sekretarz stanu USA, z niebywałą jak na światową dyplomację arogancją, odrzucał kolejne wezwanie Rosji do rozmów w sprawie bezpieczeństwa tego kraju. Decyzja o wysadzeniu europejskich strategicznych gazociągów była, jak pisze Hersh, dla polityków amerykańskich oczywista – głównym ich problemem było jedynie to, jak dokonać tego aktu, aby uniknąć międzynarodowej odpowiedzialności. Dla USA nie była to pierwszyzna. W 1982 r. na polecenie prezydenta Reagana CIA przeprowadziła tajną akcję terrorystyczną, której efektem było zniszczenie w ZSRR gazociągu syberyjskiego. Gazociąg ten budowano w celu eksportu rosyjskiego gazu do Europy właśnie. Wprawdzie strat w ludziach tym razem nie było, to jednak eksplozja, jaką wywołano była największą w świecie eksplozją nienuklearną. Oczywiście program zaopatrywania Europy w rosyjski gaz został znacznie spowolniony.

Niezależnie od tego, że militarna agresja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. była aktem haniebnym, niemającym uzasadnienia w prawie międzynarodowym, a politycznie po prostu głupim, ustalenia Hersha wskazują, że na długo przed tą agresją USA przygotowywały się do takiej wojny bynajmniej nie kierując się rzymską maksymą „si vis pacem para bellum”, bynajmniej nie w celu osiągnięcia pokoju.

Drugim, nie mniej istotnym ustaleniem Hersha były motywy rządu USA. Już Nord Stream 1, jak pisze Hersh,  uznany został przez USA jako zagrażający dominacji (pokr. J.U.) USA w Europie. Dominacja w stosunkach międzynarodowych nie jest pustym słowem. Wiąże się wprost z takimi pojęciami jak narzucanie, wymuszanie, podporządkowanie, kontrola i wyzysk ekonomiczny. Od samego początku prac nad Nord Stream 2 Stany Zjednoczone ostrzegały, że zrobią wszystko, aby ten projekt nie wszedł w życie. Kiedy cały szereg amerykańskich sankcji nakładanych przez kolejne lata i kolejne amerykańskie rządy najpierw na przedsiębiorstwa uczestniczące w projekcie Nord Stream2, potem na całe państwa nie dały efektu – Waszyngton uznał, że pozostało mu tylko jedno rozwiązanie: ostateczne. Różne były powody wojen. Być może w przyszłości, gdy opadnie propagandowy kurz, wśród historyków ugruntuje się opinia, że do III wojny światowej przyczyniła się nieodparta wola utrzymania przez USA swojej dominacji nad Europą i światem. Inaczej nie sposób udzielić racjonalnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego  zamiast szukać dyplomatycznych rozwiązań, które zapobiegłyby konfliktowi zbrojnemu pomiędzy Rosją a Ukrainą, w Stanach Zjednoczonych zdecydowano o bardzo poważnej akacji sabotażowej przeciwko europejsko-rosyjskim relacjom gospodarczym. Zniszczenie Nord Stream 1 i 2, bez pytania o zdanie Niemiec i Francji (inicjatorów i współudziałowców tych przedsięwzięć) nie tylko zmieniły charakter wojny na Ukrainie. Było przede wszystkim aktem rozdzierającym kontynent euro-azjatycki na dwie części, było zerwaniem tradycyjnych gospodarczych, w tym i energetycznych związków Europy z Rosją.

Ogólnoświatowym symbolem terroryzmu był do niedawna atak islamskich fanatyków na budynki World Trade Center w Nowym Jorku 11 września 2001. Warto zgrubnie chociaż porównać ten atak z amerykańskim atakiem na europejskie gazociągi. Akcja terrorystyczna Al Kaidy na USA kosztowała życie około 3000 Amerykanów. Straty materialne oszacowane zostały na około 10 mld USD. Terrorystyczny atak USA na europejskie gazociągi skutkuje o wiele większą liczbą istnień ludzkich. Dzieje się tak dlatego, że stał się on zwrotnym momentem dla charakteru zbrojnego konfliktu na Ukrainie. Konflikt ten, w skali światowej i w historii świata w istocie niewielki, lokalny przekształcił w konflikt globalny, zamykając drogę do rozmów pokojowych – więcej – torpedując wysiłki pokojowego jego zakończenia. Liczba ofiar tego aktu terrorystycznego liczyć należy w setki tysięcy gdyż wojna wciąż trwa i nie widać szans na jej zakończenie. Jedyna różnica to taka, że ofiarami nie są tym razem Amerykanie.

Straty materialne są również nieporównywalne. W przypadku WTC szacowano je na 10 mld USD. Wartość samych zniszczonych Nord Streams  to około 20 mld EUR. Do tego dodać należy praktycznie niemożliwe nawet do oszacowania straty gospodarek państw, członków UE spowodowanych wzrostem cen nośników energii, przerwaniem łańcuchów dostaw, kosztami imigracji. Nałoży się na to dodatkowe obniżenie poziomu życia Europejczyków będące efektem pospiesznie rosnących wydatków zbrojeniowych tych państw.

I cel najważniejszy w przypadku ataków terrorystycznych – zastraszenie. Ten cel Al Kaida osiągnęła z nawiązką. Zastraszyła nie tylko USA, ale, głównie przy pomocy samych Stanów, prawie cały świat.

Efekt zastraszenia terrorystycznego ataku USA na największe europejskie gazociągi jest również oczywisty. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej pokazały, głównie Europie, „kto tu rządzi”. Wysadzając te gazociągi USA wysadziły w powietrze idee Unii Europejskiej jako samodzielnego politycznie i gospodarczo podmiotu politycznego, rozbiły w puch ambicje UE stania się jednym z kilku światowych centrów polityczno-gospodarczych. Stany Zjednoczone zademonstrowały niebywałą determinację w obronie swojej dominacji nad Europą, determinację do ponoszenia wszelkich kosztów tej obrony, zwłaszcza kosztów ponoszonych przez inne państwa i narody. Pokazały, że nie cofną się przed niczym.

W argumentacji wspierającej ten akt terrorystyczny często spotkać można wywody, że zniszczenie największych europejskich gazociągów miało na celu osłabienie ekonomiczne Rosji i pozbawienie jej dochodów na prowadzenie wojny. Trudno o bardziej pokrętny argument. W momencie eksplozji obydwa te gazociągi faktycznie nie pracowały. Nord Stream 2 był wypełniony i dopiero przygotowywany do uruchomienia a Nord Stream 1 pracował na bardzo niskim poziomie – głównie z powodu krytycznej sytuacji energetycznej Niemiec, które po prostu tego gazu nie miały aktualnie czym zastąpić. Wszystkie prawie europejskie państwa na gwałt opracowywały przy tym programy „uniezależnienia się od rosyjskiego gazu”.

Decyzja o zniszczeniu europejskich gazociągów Nord Stream 1 i 2 zapadła w Waszyngtonie pod koniec 2021 roku. Ładunki założono pod przykrywką corocznych bałtyckich manewrów NATO BALTOPS 22 w czerwcu 2022 r. Detonacji dokonano 3 miesiące później. Zniszczenie tych gazociągów nie miało żadnego wpływu na dochody Rosji ze sprzedaży gazu, nie było nakierowane na aktualną chwilę. Ten akt był wymierzony w przyszłość. Brutalne, fizyczne odcięcie Europy od gazu, będącego ważnym elementem bilansu energetycznego państw Starego Kontynentu wpychało po prostu rządy europejskich państw w ramiona amerykańskich koncernów paliwowych i polityków z Białego Domu. Fizyczne zniszczenie gazociągów, poza spektakularnym potwierdzeniem dominacji USA w Europie miało być może również na celu uczynienie bezprzedmiotowymi przewidywane rozruchy społeczne w państwach europejskich wywołane nieuniknionymi, drastycznymi podwyżkami cen energii. Spoczywający na dnie, wciąż będący „pod parą” gazociąg mógł łatwo stać się powodem powszechnych nacisków społecznych na europejskie rządy i żądań jego uruchomienia. W sumie atak terrorystyczny na największe europejskie gazociągi był wymierzony nie tyle w Rosję, co w istocie w Unię Europejską. I co najważniejsze, obserwując obecne relacje pomiędzy przywódcami Francji i Niemiec, będących do niedawna jeszcze filarami Unii Europejskiej, motorami jej dalszej integracji – był działaniem skutecznym.

Takie wnioski nasuwają się po lekturze raportu jednego z najwybitniejszych dziennikarzy śledczych Seymora Hersha. Skłaniają jednak one i do innych refleksji. Terrorystyczny atak USA na europejskie gazociągi nie był pierwszym przykładem państwowego terroryzmu „Made in USA”. Lista takich aktów jest bardzo długa. Wszystkie one przykrywane są górnolotnymi frazesami o „obronie wolności” czy „obronie demokracji”. Ale tak naprawdę służą utrzymaniu wszelkimi, również najbardziej brutalnymi i nieludzkimi metodami dominacji USA nad światem. Ale czy w jakimkolwiek kraju możliwa jest rzeczywista wolność i demokracja, gdy parasol nad ich formalnymi atrybutami dzierży mocarstwo terrorystyczne? Obawiam się bardzo, że wielu Polaków jest w stanie taką sytuację, takie relacje pomiędzy panem i wasalem zaakceptować. Ale co powiedzą ci intelektualiści, którzy przez całe dziesięciolecia na prawo i lewo rozprawiali o wolności i demokracji nie wspominając o tym, że ta wolność i ta demokracja, którą proponują to w istocie tylko sposób na utrzymanie światowej dominacji przez terrorystyczne mocarstwo? Czas wreszcie powiedzieć głośno, że wzór i patron naszej wolności i demokracji jest terrorystą.

Raport Hersha postawił przed wieloma intelektualistami, zadeklarowanymi bojownikami o wolność i demokrację górę, która okazała się tak wielka, że postanowili jej nie dostrzegać.

Autor jest prezesem Stowarzyszenia Przyszłość Socjalizm Demokracja

Tekst pierwotnie ukazał się tutaj.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Krucjata – istotą kultury Zachodu

To miało być moje wystąpienie na nieodbytej konferencji pt. „Narodziny  wielobiegunowego  …