Share Button

Prezydent Lenin Moreno zdołał przekonać Ekwadorczyków, by poparli proponowane przez niego rozwiązania dotyczące m.in. obierania na urzędy państwowe i podatków od spekulacji ziemią i nieruchomościami. Obywatele, którzy wierzą, że prezydent niesie im „dobrą zmianę”, mogą jednak szybko się rozczarować.

W niedzielnym referendum konsultacyjnym obywatele i obywatelki Ekwadoru odpowiadali na sześć pytań, z których kluczowe znaczenie miały trzy. Pod numerem drugim – czy zachować zasadę, wedle której dowolny obieralny urząd można sprawować przez nieograniczoną liczbę kadencji, czy też ma powrócić limit dwóch. Kolejne – wygaszenie mandatów członków rady społecznej, która nadzoruje m.in. wybór prokuratora generalnego; zwolnione miejsca obsadzi wedle własnego uznania prezydent. Zdecydowano także, że osoby skazane za korupcję nie będą mogły w ogóle kandydować na obieralne urzędy. Ekwadorczycy dali się również przekonać, że warto zrezygnować z podatku od spekulacji ziemią i nieruchomościami.

„Ostatni dzień morenizmu, pierwszy – lassizmu”. Guillermo Lasso był prawicowym kontrkandydatem Lenina Moreno w wyborach prezydenckich w Ekwadorze. Przegrał, ale to jego program ma jak widać większe szanse na wdrożenie / fot. Twitter/Guerrieros Digitales

Takie stanowisko głosujących to triumf neoliberalnej i konserwatywnej opozycji. To właśnie ona w 2015 r. biła na alarm, gdy Rafael Correa wprowadził wspomniany podatek, który jest tak skonstruowany, że dotyczy wyłącznie 2 proc. najzamożniejszych płatników w kraju. Jej drugim powodem do świętowania jest to, że głosujący dali się przekonać do ograniczenia liczby kadencji. To zamyka drogę do kandydowania na prezydenta w 2021 r. Rafaelowi Correi, byłemu prezydentowi, obecnie przywódcy lewicowej opozycji. W czasach sprawowania przez niego urzędu, gdy wdrażana była lokalna wersja inspirowanego wenezuelskim doświadczeniem „socjalizmu XXI wieku”, odsetek Ekwadorczyków żyjących w ubóstwie spadł z ponad 36 proc. populacji do niecałych 23 proc. Znacząco poprawiła się dostępność do dobrej jakości usług zdrowotnych, wdrożono programy walki z analfabetyzmem i rozwoju sieci szkół, państwowy program dostępu do mieszkań i domów, a także rozbudowano system wsparcia dla matek, osób niepełnosprawnych i starszych. Pozytywną ocenę jego rządów pod koniec drugiej kadencji zmąciło trzęsienie ziemi w 2016 r., a także spadek dochodów państwa w związku ze spadkiem cen ropy naftowej. Mimo to na kolejnego prezydenta Ekwadorczycy wybrali Lenina Moreno, popieranego przez Correę. Nie spodziewając się, że ten błyskawicznie zapomni o tym, z jakiego środowiska politycznego się wywodzi i wyciągnie rękę do neoliberałów.

Lenin Moreno w twitterowym wpisie świętował wyniki głosowania jako triumf demokracji. Przekonywał także, że skończyły się w kraju napięcia społeczne i nastanie powszechna zgoda (zupełnie, jakby w kapitalizmie było to w ogóle możliwe, zwłaszcza w krajach Ameryki Łacińskiej z ich pełną sprzeczności strukturą społeczną). – Dni konfrontacji minęły – mówił Moreno w telewizji. – Czas, byśmy padli sobie nawzajem w ramiona.

Correa, dla którego wyniki referendum to poważny cios, starał się demonstrować optymizm. Przekonywał, że to, iż ok. 1/3 obywateli zagłosowała, zgodnie z wezwaniem lewicy, na NIE na kluczowe pytania, świadczy o tym, że ruch socjalistyczny skupiony wokół jego Ruchu Rewolucji Obywatelskiej jest najpoważniejszą i najbardziej skonsolidowaną siłą polityczną w Ekwadorze. Dla odmiany Moreno, mówił Correa, nie może być wcale pewien, że neoliberałowie i konserwatyści będą popierać jego rząd. Praktycznie pewne jest, że nie tylko zażądają wdrożenia w życie wniosków z referendum, ale i będą domagać się kolejnych koncesji, demontujących socjalne programy opracowane za kadencji Correi. Aktywiści Ruchu Rewolucji Obywatelskiej zapowiadają, iż będą się temu sprzeciwiać.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*