Patryk Jaki zapozował z książkami, których nie przeczytał. Rafał Trzaskowski nie podpisał obiecanej deklaracji. Patryk Jaki chce budować parkingi w Mordorze. Rafał Trzaskowski ściągnie do stolicy imigrantów. Autokary przywiozły do Warszawy zwolenników KO. Autokary przywiozły do Warszawy zwolenników PiS.

Tak bardzo zafiksowaliśmy się na wojnie pomiędzy dwoma obozami, że umknęło nam między innymi, że w kampanii bierze udział cała masa innych komitetów. A granice Polski są szersze niż granice Miasta Stołecznego. I że poza nimi potrafią zakwitnąć naprawdę wonne wyborcze kwiatki. Jedynką Ruchu Narodowego do sejmiku w okręgu rybnickim na Śląsku jest Jacek Lanuszny, jeden z bohaterów reportażu „Superwizjera” TVN o wafelkowych neonazistach.

To człowiek, który w samej imprezie nie brał udziału, a teraz utrzymuje, że „Superwizjer” zahaczył go przypadkiem, zaś wrogie media się na niego uwzięły. Majowe urodziny Adolfa Hitlera w Wodzisławiu Śląskim w 2017 zorganizował ówczesny szef Dumy i Nowoczesności. Jacek S. Lanuszny był wówczas wiceprzewodniczącym organizacji. W rozmowach z rzucającymi się na niego po emisji materiału dziennikarzami twierdził, że nie miał pojęcia, że w jego organizacji, w jego dziecku ukochanym, zagościli wyznawcy pana z wąsikiem.

TVN zapytał go również, czemu promuje festiwal Orle Gniazdo (środowiskową mekkę, gdzie w standardzie zamawia się pięć piw na wejściu). Lanuszny w rozmowie z „RP” zaprzeczył, jakoby należał do fundacji (choć w listopadzie 2017 w Katowicach podczas pamiętnego „wieszania” portretów polskich parlamentarzystów jeszcze się do niej przyznawał, a w innej rozmowie nazwał lidera zespołu Nordica „dobrym kolegą swojego stowarzyszenia”). A jeśli chodzi o kontrowersyjne gesty na festiwalu, to po pierwsze, wyłapywać je u narodowego narybku powinien nie on, a odpowiednie służby, po drugie – dla niego to jest zwykłe machanie ręką, o co afera? Udowodnijcie, że to nazizm! Nie mamy pańskiego płaszcza, i co nam pan zrobi?

Lanusznego zawzięcie broni Robert Winnicki, którego ten był wieloletnim asystentem. Poseł twierdzi, że cała wina działacza polegała na tym, iż „pozostawał w jednej organizacji z kimś, kto okazał się świrem”. Nie zapominajmy też, że „od lat był nieaktywnym członkiem” stowarzyszenia (choć był wiceprzewodniczącym).

Ludzka przyzwoitość nakazuje uwierzyć chłopinie. Nie miał pojęcia, sam był zaskoczony, nie wykazywał się szczególną aktywnością, nie miał nic wspólnego. Jak te biedne trzy małpki nie widział, nie słyszał, nie mówił. Powiem wam jednak, dlaczego to kiepski kandydat do sejmiku. Chcielibyście, żeby decydował o was polityk, który nie wie, jakie wydarzenia organizuje jego szef z połową kolegów? Chcielibyście takiego radnego, który jest zaskoczony, że jeden sposób machania ręka kojarzy się ludzkości neutralnie, a inny słabo? Chcielibyście, żeby w samorządzie zasiadał ktoś, kto będzie przez wiele lat „nieaktywny”? Kto nie pamięta, do jakich organizacji się pozapisywał? Kto zupełnie nie kontroluje, jakie „świry” napływają do stowarzyszenia, którym kieruje? Osobiście chyba bym nie zagłosowała na pana Jacka. Jego idealizm i wiara w ludzi mogą go kiedyś zgubić. Bo co jeśli jego wizerunek znowu wykorzystają źli ludzie? Marszałek urządzi mu pod nosem jakąś niefajną, rasistowską imprezę i co on biedny wtedy zrobi?

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Róża Luksemburg 150 lat później

W rocznicę urodzin Róży Luksemburg, tę okrągłą i wszystkie następne, nie domagajmy się, by…