Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych podało dziś (23 stycznia) informacje o delegalizacji neonazistowskiego gangu pod nazwą Combat 18. Jak podkreślają władze – ma to być wyraźny sygnał przeciwko antysemityzmowi i skrajnie prawicowemu ekstremizmowi.

W związku z delegalizacją Combat 18 w sześciu niemieckich krajach związkowych trwały od rana policyjne akcje wymierzone w członków zrzeszenia. W ich trakcie funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. telefony komórkowe, komputery, nazistowskie pamiątki, materiały propagandowe – poinformowało MSW.

Combat 18, często nazywana C18, to jedna z najbardziej niebezpiecznych terrorystycznych organizacji prawicowych ekstremistów w Europie. Została utworzona przez członków neonazistowskiej struktury Krew i Honor w 1992 roku. Liczba 18 jest powszechnie używana przez stronnictwa nawiązujące do doktryny nazizmu, jako symbol inicjałów Adolfa Hitlera – A oraz H są odpowiednio pierwszą i ósmą literą alfabetu łacińskiego.

Członkowie C18 działają w ukryciu, do przestrzeni publicznej nie przedostaje się więc przesadnie wiele informacji dotyczących działalności tej grupy. Według obserwatorów obecnie gangi pod tym szyldem, w różnych krajach działają autonomicznie, często są zdecentralizowane. Nie jest jasne na ile powstanie tej sieci nie było zainicjowane przy udziale brytyjskich służb specjalnych. W 1998 roku przywódca tej zbrojnej sekty w Zjednoczonym Królestwie, niejaki Charlie Sargent okazał się ich informatorem. Został on skazany na dożywotnie więzienie za zamordowanie w 1997 r. innego członka grupy. Gdy grupa była jeszcze aktywna, współpracowała z ekipą BBC, by pokazać w jaki sposób była infiltrowana, a czasem pośrednio kontrolowana przez służby specjalne.

W Niemczech delegalizacja C18 została przyjęta życzliwie przez wszystkie siły polityczne, choć stała się też okazją do krytyki. Irene Mihalic, posłanka Zielonych w Bundestagu, oceniła decyzję MSW pozytywnie, jednak stwierdziła, że została ona podjęta o wiele za późno. Martina Renner z partii Lewica uważa, że delegalizacja Combat 18 to tylko symboliczny gest. Zapowiadało się to od pół roku. To dość czasu, żeby ukryć broń, źródła finansowania i wykasować ślady komunikacji – napisała polityczka na portalu społecznościowym Twitter.

W Polsce działalność Combat 18 polega głównie na prowadzeniu akcji propagandowych w internecie. Organizację podejrzewa się o brutalne ataki, również z użyciem niebezpiecznych narzędzi, na działaczy antyfaszystowskich, aktywistów organizacji lewicowych, anarchistycznych, gejowskich i innych osób uznanych za „wrogów białej rasy”, których zdjęcia i dane publikowali kiedyś na stronie Redwatch. W 2003 roku w sprawie Combat 18 dochodzenie prowadziła ABW oraz polska policja.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. A czemu idiotyzm nazywany jest liberalizmem, skoro jest to klasyczne?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wrocławska lewica uratowała ludzi przed wyrzuceniem z mieszkań

To wielki sukces wrocławskiej lewicy, która potrafiła się zmobilizować i uratować lokatoró…