Brytyjska firma turystyczna działająca w Krakowie ogłosiła bankructwo z dnia na dzień pozbawiając zatrudnienia 300 osób. Spółka nie kwapi się też do wypłacenia pracownikom pensji za lipiec. Oszukani walczą jednak o to, co im się należy. Wspierają ich działacze partii Razem i związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej. Wczoraj pod siedzibą odbył się protest.

O utracie pracy personel Lowcost Travel dowiedział się w piątek. Pracownicy nie otrzymali jednak żadnych oficjalnych maili ani pism. O fakcie miała ich poinformować ustnie jedna z przełożonych. Okazało się również, że spółka nie odprowadzała za nich od grudnia żadnych składek, co stwarzałoby problem w staraniu się o zasiłki. Władze nie zamierzamy też wydać zwalnianym świadectw pracy. Wszystko wskazywało na to, że firma szykuje się do błyskawicznej ucieczki z Polski, nie dbając o to, co stanie się z pracownikami. Ci jednak błyskawicznie zorganizowali się w walce. Przeprowadzili kilkugodzinny protest okupacyjny, którego efektem było potwierdzenie ze strony jednego z dyrektorów, Rogera Parksa, który za pośrednictwem e-maili poinformował załogę, że spółka ogłosiła bankructwo, a wszyscy pracownicy zostają zwolnieni w trybie natychmiastowym.

Problem w tym, że osoby, które pracowały w Lowcost Travel wciąż nie otrzymały dokumentów, które przysługują w momencie ustania stosunku zatrudnienia. Chodzi m.in. o zaświadczenia o odprowadzaniu składek i świadectwa pracy. Grupa poszkodowanych konsultuje sprawę z prawnikami, pomocą służbą również przedstawiciele małopolskiego okręgu partii Razem i działacze OZZ Inicjatywa Pracownicza. W poniedziałek pod biurowcem spółki odbyła się pikieta, podczas której pracownicy i aktywiści naradzali się w sprawie dalszych kroków.

– Firma powinna nas poinformować, co dalej. Nie dostajemy od nich żadnych wiadomości, firmowe adresy e-mailowe są nieaktywne. Mamy dostać na piśmie informację o zwolnieniu, ale wiemy, że w Krakowie nikt nad tym nie pracuje, bo biuro stoi puste. Nie mamy z kim porozmawiać, przedstawiciele zarządu wyjechali z Polski – powiedziała „Gazecie Wyborczej” jedna ze zwolnionych pracownic.

– Najbardziej szokujące jest w tej sytuacji to, że spółka od dawna wiedziała o swoich kłopotach finansowych, ale ukrywała te informacje. Chcemy ponaglić pracodawcę, aby formalnie zwolnił pracowników, by ci mogli rozpocząć poszukiwania nowej pracy. W tej chwili nadal są zatrudnieni, nie mogą nawet zgłosić się do Urzędu Pracy. Chcemy też pomóc im w dochodzeniu środków z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych. Najważniejsze jest dla nas to, aby pracownik nie był sam – dorzuca Agnieszka Tyman z OZZ Inicjatywa Pracownicza.

Mateusz Trzeciak z krakowskiego Razem zwraca uwagę na swoim profilu na Facebooku, że sytuacja pracowników Lowcost Travel jest efektem strukturalnych celów władz miasta, które z rozmysłem stawiało na niestabilne warunki zatrudnienia, zapraszając do zainwestowania firmy świadczące usługi zewnętrzne dla innych podmiotów. „Tania siła robocza, papierowe prawo pracy, słabe związki zawodowe i zero kontroli państwowej. Tak właśnie, z punktu widzenia zagranicznych korporacji, przedstawiają się plusy otwierania biur w Polsce” – analizuje Trzeciak. 

Pracownicy upadłego biura podróży nie zamierzają jednak odpuścić. Ich celem jest wyegzekwowanie od właściciela spółki aby wywiązał się z obowiązków, które nakłada na niego polskie prawo. Związkowcy podkreślają, że postawa załogi zasługuje na słowa uznania. – Pracownikom należy się ogromny szacunek za ich zachowanie. Po informacji o bankructwie firmy nie wyszli z biura, lecz do wieczora negocjowali z przełożonymi. Nie zostawili sprawy w obcych rękach, wciąż się spotykają, pomagają sobie wzajemnie, organizują się w mediach społecznościowych. Kontaktują się też z koleżankami i kolegami zwolnionymi z oddziałów w innych krajach, którzy borykają się z podobnymi problemami – chwali pracowników Agnieszka Tyman.

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Problem w tym, że nie wiadomo gdzie w Wielkiej Brytanii, zamknęli wszystkie oddziały (w Polsce, Hiszpanii, Szwajcarii i Wlk. Brytanii) naraz.

  2. W Konstytucji PRL-u był zapis, że praca jest zaszczytem i obowiąskiem obywtaela, nie było bezrobocia i bezdomności. Obecnie praca jest towarem i bezdyskusyjnie należy to przyjąć do wiadomości!
    Motto: Módl się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie”. Bezrobotnym pozostaje modlitwa i pielgrzymka dziękczynna na Jasną Górę. Mam ubaw, jak wieśniacy pielgrzymują dziękczynnie za suszę, powódź, gradobicie…
    Do refleksji!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

USA chciały otruć Juliana Assange’a

Podczas procesu o ekstradycję niezależnego dziennikarza i sygnalisty Juliana Asange’a, jeg…