Amnesty International przypomniała o zorganizowanej akcji wojskowej z 25 sierpnia 2017. Swoje domy musiało opuścić ponad 700 tys. Rohingjów, uciekających przed siłami bezpieczeństwa Birmy (Mjanmy). Mimo podpisanego w czerwcu porozumienia z ONZ, władze Mjanmy nadal nie przejawiają politycznej woli, aby zakończyć dyskryminację muzułmańskiej mniejszości.

Wkrótce światło dzienne ujrzy raport Amnesty International pt. „Fact-Finding Mission on Myanmar”, dokumentujący nie tylko zbrodnie wojenne popełnione na ludności Rohingja zamieszkującej stan Rakhine, ale również na mniejszościach z Kachin i północnych rejonów stanu Shan. Tam również władze dopuszczały się morderstw, gwałtów, tortur, masowych deportacji oraz głodzenia. Raport ma stanowić uzupełnienie dla istniejących już materiałów świadczących o zbrodniach wojennych i prowadzeniu polityki apartheidu.

Wprawdzie w czerwcu tego roku ONZ oraz rząd Birmy podpisały porozumienie, jednak jego ostateczna wersja nadal nie została upubliczniona. Wiadomo tylko tyle, że porozumienie miało stanowić przełom, dzięki któremu setki tysięcy uchodźców powrócą do swoich domów z obozów w Bangladeszu. Jednak Rohingjowie nadal boją się opuszczać tymczasowe azyle, choć wielu z nich żyje w warunkach urągających ludzkiej godności. Władze Birmy nadal nakładają na Rakhine, Kachin i Shan surowe ograniczenia w zakresie dostępu do pomocy humanitarnej. Według specjalistów AI można już mówić o „długotrwałych warunkach apartheidu”.

– Ta rocznica to haniebny kamień milowy. Ponieważ wciąż nie pociągnięto do odpowiedzialności sprawców zbrodni przeciwko ludzkości, społeczność międzynarodowa ryzykuje wysłanie w świat przekazu, który mówi, że siły militarne nie tylko są bezkarne, ale także będą mieć przyzwolenie na popełnianie podobnych zbrodni w przyszłości. Nie możemy pozwolić by do tego doszło – powiedziała 25 sierpnia Tirana Hassan, dyrektorka Amnesty International ds. reagowania kryzysowego. – Rok później, setki tysięcy Rohingjów, kobiet, mężczyzn i dzieci, którzy uciekli przed tym zorganizowanym atakiem, nadal przebywa w stanie zawieszenia w obozach dla uchodźców w Bangladeszu. Dopóki winni tych zbrodni, którzy działają w ramach sił bezpieczeństwa Birmy, pozostają na wolności, Rohingjowie, którzy zostali zmuszeni do ucieczki nie będą mogli powrócić do swoich domów w bezpieczny, dobrowolny i godny sposób.

Jak podaje AI, pod koniec maja w odpowiedzi na rosnącą presję międzynarodową, rząd ogłosił utworzenie niezależnej komisji śledczej, badającej przypadki łamania praw człowieka w Rakhine. Jednak według obrońców praw człowieka, są to pozorowane ruchy, podobnie jak wcześniejsze komisje, wyjątkowo łaskawe dla inicjatorów pogromu. Według AI konieczne jest wskazanie konkretnych decydentów i pociągnięcie ich do odpowiedzialności – na przykład w Hadze.

W raporcie z czerwca 2018 AI wymienia zresztą 13 kluczowych osób, odpowiedzialnych za masakrę – w tym birmańskiego głównodowodzącego, Starszego Generała Min Aung Hlainga. Ale krajowa komisja uznała, że „nie będzie obwiniania i wskazywania palcem”.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Światła Polska wciąż na ulicach. Rząd wzywa do zdecydowanych reakcji

Kolejny dzień Polki i Polacy demonstrują swój sprzeciw wobec nieludzkiego orzeczenia „Tryb…