Dziś, najdalej jutro, południowoafrykański parlament ustanowi dotychczasowego wiceprezydenta, 65-letniego Cyrila Ramaphosę, nową głową państwa. Były biznesmen, milioner, obiecuje rozruszać gospodarkę i „wykorzenić” korupcję, która stała się gangreną Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) i szczytu państwa. Wczorajsza dymisja prezydenta Jacoba Zumy została powszechnie przyjęta z ulgą.

 

Były już prezydent Jacob Zuma.

„Podjąłem decyzję o mej dymisji ze stanowiska prezydenta Republiki ze skutkiem natychmiastowym, nawet jeśli nie zgadzam się z kierownictwem mojej partii (ANC)” – ogłosił wczoraj wieczorem Zuma w półgodzinnym wystąpieniu telewizyjnym. „Służyłem narodowi Południowej Afryki najlepiej jak mogłem” – dodał, przyznając jednocześnie, że nie był „wzorem cnoty”.

To ostatnie wyznanie było w zasadzie niepotrzebne, bo wszyscy w Republice Południowej Afryki wiedzą o tym od dawna. Jacob Zuma wraz ze swym najbliższym otoczeniem jest zamieszany w niezliczone afery korupcyjne. Było to zresztą przyczyną gwałtownych debat i zmian politycznych, które od wielu miesięcy zmierzały do odnowienia zarówno kierownictwa czołowej południowoafrykańskiej partii, jak i samego państwa.

Cyril Ramaphosa. Wikimedia Commons

Cyril Ramaphosa został szefem ANC w grudniu. Od tego momentu wzmocnił swoje wysiłki na rzecz odejścia Zumy w możliwie najłagodniejszy sposób, by uniknąć katastrofy wyborczej ANC w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Spotkał się z kategorycznym sprzeciwem szefa państwa, którego kadencja kończyła się dopiero w 2019 r. Zadziałała dopiero realna groźba parlamentarnego usunięcia Zumy.

„Zuma zrobił dużo złego dla naszego kraju. (…) Za jego rządów zakwitło jedynie przekupstwo, co niemal zniszczyło RPA” – zadeklarował Mmusi Maimane, szef opozycyjnego Sojuszu Demokratycznego (DA). Po tygodniach napięć i podziałów w łonie ANC dymisja Zumy została przyjęta szerokim „uff” przez media, opozycję, zdecydowaną większość obywateli i samą partię.

„Ale nie będziemy tego świętować” – powiedział dziennikarzom Jessie Duarte należący do kierownictwa ANC. „Musieliśmy odwołać szefa, który służył naszemu ruchowi przez ponad 60 lat, to nie byle co.” – dodał. Niemal wszyscy zgadzają się, że przed nowym prezydentem stoją ciężkie zadania. Jacob Zuma zachowuje ciągle znaczne wpływy w ANC, trzeba będzie się z nim liczyć.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Jak PiS walczy z epidemią: wczoraj rząd odebrał medykom dodatki, dziś ustawę podpisał prezydent

Prawo i Sprawiedliwość potrafi działać szybko. Co prawda, o tym, że potrzebne są szpitale …