Od kilku godzin ustały walki na froncie w syryjskiej prowincji Idlib okupowanej przez wojska turecko-dżihadystowskie. Wczoraj, po długich negocjacjach w Moskwie, turecki prezydent Recep Erdogan musiał zrezygnować z celów ostatniego napadu na Syrię: nie, wojsko syryjskie nie wycofa się z terenów wyzwolonych w Idlibie, natomiast Turcy i Al-Kaida będą musieli się wycofać, by udostępnić Syryjczykom okupowany przez nich odcinek autostrady łączącej Latakię (na wybrzeżu morskim) z Aleppo.

Celem moskiewskich rokowań między prezydentami Putinem i Erdoganem było uniknięcie bezpośredniego starcia Rosja-NATO w Idlibie. Natowska Turcja, z poparciem Stanów Zjednoczonych i europejskich krajów Sojuszu, kilka tygodni temu wtargnęła do Syrii w Idlibie, by bronić dominującej tam Al-Kaidy, Państwa Islamskiego i innych ugrupowań dżihadu przed ofensywą syryjską, wspieraną przez Rosję. Syryjczykom udało się odbić połowę prowincji wraz z autostradą łączącą Aleppo z Damaszkiem. Turcy domagali się wycofania armii syryjskiej na wcześniejsze pozycje, co się jednak nie udało.

Odwrotnie: to Turcy i dżihadyści będą musieli udostępnić odgałęzienie tej autostrady do Latakii, przebiegające przez okupowane przez nich tereny. Dla Syryjczyków to b. ważne, bo uwolniona komunikacja pozwoli na sprawniejszą odbudowę kraju. Po dwóch stronach tego szlaku dżihadyści będą zmuszeni wycofać się na co najmniej sześć kilometrów: mają to kontrolować wspólne patrole turecko-rosyjskie. Turcja ma też wywrzeć nacisk na dżihadystów, by pozwolili przechodzić uchodźcom zgromadzonym przy granicy tureckiej na syryjskie tereny już wyzwolone, ma powstać dodatkowy „korytarz humanitarny”.

Obóz uchodźców w Idlibie, przy granicy tureckiej, 2020. twitter

Mało kto spodziewa się jednak, by to zawieszenie broni potrwało długo. Al-Kaida w Idlibie jest finansowana i zbrojona głównie przez Stany Zjednoczone oraz inne kraje NATO i właściwie nie musi słuchać Turków, więc zawieszenie broni może być łatwo złamane. Natowskie kraje europejskie, które wcześniej popierały turecki napad na Syrię (jak np. Francja Macrona) zmieniają stanowisko po tureckim „szantażu migracyjnym”, który ma zwiększyć europejską pomoc finansową i polityczną dla Turcji i dżihadystów. Popieranie wojny w Syrii przez NATO nie obejmuje jej skutków, tj. fal uchodźców kierujących się do Europy.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Przecież to oczywiste, że ci uchodźcy uciekają przed terrorem islamistów i przez nich oraz przez Turków są wykorzystywani, jako żywe tarcze lub element przetargowy… ale nasze mendia wmawiają, że oni uciekają przed armią syryjską :) Warto się zastanowić, kogo popieramy i jak bardzo jest to niemoralne. Ale świat dawno już kompletnie zidiociał i na skutek skrajnej polaryzacji stracił resztki krytycyzmu.

  2. „Rosjanie spacyfikowali Turków”.

    Cóż za subtelny i opisowy język. A jaki komunikatywy i przekazowy. Że tak zamruczę w jednym z ulubionych dialektów „lewicy”: łau…!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Tak z kryzysem walczy lewicowy rząd. Hiszpania wprowadzi dochód gwarantowany

Rosnące bezrobocie? Obywatele bez środków do życia? Zamiast kolejnych miliardów euro preze…