Zrujnowane Azaz. W okolicy tego miasta koczuje 30 tys. uchodźców, mających nadzieję na otwarcie tureckiej granicy / fot. Wikimedia Commons

Są przedstawiani jako poważna, demokratyczna opozycja, Amerykanie przekazują im broń. Wczoraj zamordowali dziesięcioletniego chłopca i wrzucili nagranie do internetu.

Bojownicy jednej z grup militarnych, biorącej udział w konflikcie syryjskim / wikipedia commons
Bojownicy jednej z grup militarnych, biorącej udział w konflikcie syryjskim / fot. Wikimedia Commons

Harakat Nur ad-Dinki az-Zinki (Ruch im. Nur ad-Dina, słynnego wodza arabskiego z okresu wypraw krzyżowych) to jedna z organizacji zrzeszonych w Syryjskiej Radzie Dowództwa Rewolucyjnego, teoretycznie skupiającej ugrupowania partyzanckie walczące równocześnie z Baszszarem al-Asadem i z Państwem Islamskim. Niechęć dla samozwańczego kalifatu nie oznacza jednak, że część ugrupowań Rady nie deklaruje sunnickiego fundamentalizmu w równie brutalnej postaci. Mimo to jeszcze do niedawna Ruch, jedna z najsilniejszych grup opozycyjnych w Aleppo i okolicach, cieszył się całkowitym poparciem Stanów Zjednoczonych, od których dostał m.in. pociski przeciwpancerne BGM-71 TOW.

Wczoraj partyzanci Ruchu opublikowali w sieci materiał przedstawiający egzekucję „bojownika Sztandaru Jerozolimy” – milicji walczącej po stronie al-Asada, głoszącej poglądy panarabskie i domagającej się niepodległości dla Palestyny. „Bojownik”, któremu „żołnierz opozycji” uciął głowę, miał nie więcej niż dziesięć lat. Makabryczny materiał został potępiony przez Amnesty International. Organizacja po raz drugi w tym miesiącu zwróciła uwagę na to, że określane zbiorowo jako „syryjska opozycja” grupy dopuszczają się zbrodni wojennych i najbardziej okrutnymi środkami zastraszają ludność cywilną, która nie udziela im spodziewanego poparcia. Odezwali się również amerykańscy dobroczyńcy Ruchu, udając, że dopiero śmierć 10-letniego chłopca uświadomiła im, jakimi metodami „walczą o demokrację” ich podopieczni. Padły nawet słowa o zweryfikowaniu dalszej pomocy.

W takiej sytuacji fundamentaliści pospieszyli z przeprosinami, publikując w internecie specjalne oświadczenie o treści tyleż przerażającej, co groteskowej. Czytamy w nim, że chłopiec zginął „przez pomyłkę” i faktycznie nie był palestyńskim partyzantem. Grupa zapewnia jednak, że był to wyjątkowy wypadek, zwykle bowiem Ruch im. Nur ad-Dina takimi metodami się nie posługuje. Partyzanci obiecują także, że „pociągną do odpowiedzialności” nie tylko morderców widocznych na materiale, ale i sprawców innych przypadków łamania praw człowieka przez ich grupę nagłośnionych wcześniej.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jakoś, nie wiadomo dlaczego , zapomnieliście napisać o młodym Afgańczyku zabawiającym się wbijaniem siekiery w głowy pasażerom niemieckiego pociągu. Z okrzykiem Allah Akbar na ustach oczywiście. Ale nie martwcie się , ten też już udał się w podróż na końcu której czekają jego upragnione dziewice i jakże by inaczej , kozy.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Chiny: państwo nie pozwoli miliarderowi na rozrzutny tryb życia

Bardzo ciekawy wyrok zapadł wobec twórcy konglomeratu HNA Group Chen Fenga. Bogacz uchylał…