Mołdawia przyjmowała 3 czerwca aż trzy wizyty o międzynarodowym znaczeniu. Z prezydentem Igorem Dodonem spotkał się unijny komisarz ds. Europejskiej Polityki Sąsiedztwa Johannes Hahn, szef wydziału Europy Wschodniej w Departamencie Stanu USA Bradley Freden oraz wicepremier Rosji Dmitrij Kozak. Stąd nadzwyczajne zainteresowanie małym i niemal całkowicie wyniszczonym przez oligarchiczny kapitalizm państwem?

Rzecz w tym, że po wyborach parlamentarnych w Mołdawii 24 lutego 2019 r. dotąd nie udało się utworzyć rządu. Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM), liberalny blok Teraz (ACUM) oraz Demokratyczna Partia Mołdawii (DPM), na czele której stoi oligarcha Vlad Plahotniuc, osiągnęły w głosowaniu bardzo zbliżone wyniki i niemal całkowicie podzieliły między siebie fotele w parlamencie (poza nimi próg przekroczyła tylko partia kierowana przez innego oligarchę Ilana Sora, gotowa wchodzić w dowolne sojusze zależnie od koniunktury). Jeśli żaden gabinet rządowy nie powstanie do końca tygodnia, Mołdawię czekają przedterminowe wybory. Tego Europa nie chce, obawiając się, że nominalnie prounijnym siłom nie uda się powtórzyć wyniku z poprzedniego głosowania. Możliwość współtworzenia rządu przez socjalistów i DPM (chociaż taki scenariusz byłby w gruncie rzeczy kompromitacją lewicowej partii) również nie jest do końca pożądana przez Brukselę – wszak wywodzący się z PSRM prezydent Igor Dodon wielokrotnie jeździł do Moskwy oraz podkreślał, że Mołdawia musi dbać o dobre stosunki tak z zachodem, jak ze wschodem.

To, że Hahn i Dodon rozmawiali o braku większości parlamentarnej i niemożliwości utworzenia rządu w Kiszyniowie, zostało podane do wiadomości publicznej. Nieoficjalnie można się domyślić, że unijny urzędnik przedstawił Dodonowi konsekwencje utrzymywania się decyzyjnego chaosu – choćby dla dalszego wypłacania Mołdawii unijnej pomocy, która była już wstrzymywana. Dla państwa, które politolodzy kwalifikują jako „upadłe”, pomoc ta jest sprawą podstawową, nawet jeśli jej znaczna część trafia do kieszeni Plahotniuka i mniejszych oligarchów. Podobny zakres tematów poruszono podczas spotkania z przedstawicielem Departamentu Stanu. Zasugerował to sam Dodon we wpisie na oficjalnym profilu na Facebooku.

– Zaznaczyłem, że uważam za właściwe uniknięcie przedterminowych wyborów, które mogą przynieść państwu poważny uszczerbek w sprawach gospodarki i inwestycji, a także stosunków z organizacjami międzynarodowymi takimi jak Bank Światowy, MFW i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju – napisał prezydent Mołdawii.

O tym, że socjaliści woleliby jakiś wariant koalicji niż przedterminowe wybory, Dodon rozmawiał także z rosyjskim wicepremierem Dmitrijem Kozakiem. Przedstawiciel Moskwy, jak podano do wiadomości publicznej na briefingu prasowym po rozmowie, sugerował tymczasowe porozumienie koalicyjne, bez wskazania, w jakiej konkretnie konfiguracji. Możliwe byłoby zatem zarówno dogadanie się socjalistów z ACUM (który to blok po wizytach zaprosił PSRM do wznowienia negocjacji), jak i porozumienie DPM-PSRM. Potem zaś miałyby odbyć się „przejrzyste, uczciwe, przedterminowe wybory”. Wśród tematów poruszonych podczas rozmowy znalazły się ponadto kwestie zwiększenia wymiany handlowej Mołdawii i Rosji, problemów Mołdawian wyjeżdżających do Rosji do pracy i innych obszarów potencjalnej współpracy. Być może strona rosyjska usiłowała „przelicytować” to, co może dać Kiszyniowowi Bruksela i Ameryka (w ostatnich latach wśród Mołdawian tylko umacniało się poczucie, że dać może niewiele).

Nawet zrujnowana przez oligarchów Mołdawia, z racji swojego położenia geograficznego, pozostaje przedmiotem międzynarodowego zainteresowania. Rywalizacja Zachodu z Rosją odbywa się przy tym ponad głowami mieszkańców, którzy nadal znad Dniestru i Prutu masowo odjeżdżają. Kraj nie ma realnych perspektyw rozwoju, dopóki jego los pozostaje w rękach oligarchy, a zagraniczne mocarstwa interesują się jedynie tym, by zachował minimalną stabilność i nie odpłynął definitywnie w stronę globalnych konkurentów. Znaczące, że wszyscy wysocy urzędnicy przybyli 3 czerwca do Mołdawii spotkali się nie tylko z prezydentem Dodonem, ale też z oligarchą Plahotniukiem, oficjalnie jedynie przewodniczącym DPM. Szczegółów rozmów nie ujawniono.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Barcelona w ogniu: gwałtowne protesty katalońskich separatystów

Butelki z benzyną, barykady, szarże policyjne – wczoraj wieczorem i w nocy centrum s…