Wyspy Salomona to archipelag wysp położony niedaleko Australii, zamieszkany przez ponad 652 tysiące ludzi. Państwo to podpisało niedawno pakt z Chinami. Stany Zjednoczone się wściekły.

19 kwietnia Chiny ogłosiły, że podpisały z Wyspami Salomona pakt bezpieczeństwa. Pakt podpisali ministrowie spraw zagranicznych obu krajów. Na mocy owej umowy na Wyspach Salomona mogą być rozmieszczone patrole chińskiej policji, stacjonować oddziały Chińskiej Armii Ludowej, a do portów będą miały prawo zawijać okręty chińskie.

Chiny ustami rzecznika prasowego swojego MSZ starały się schłodzić atmosferę. Rzecznik oznajmił, że pakt nie jest wymierzony w kraje trzecie. Głównym celem umowy jest dbałość o utrzymanie stabilności i porządku społecznego. W grę wchodzi także pomoc humanitarna i pomoc w zwalczaniu skutków klęsk żywiołowych. Władze wyspiarskiego państwa oświadczyły równolegle, że nie ma mowy o jakiekolwiek bazie wojskowej dla Chin. To jednak nie wystarczyło.

Australia wzburzona oświadczyła, że samo zawarcie paktu jest „głęboko rozczarowujące” i zarzuciła, podpisanej umowie „brak transparentności”. To z kolei może, zdaniem władz Australii, przyczynić się do zmniejszenia stabilności w regionie.

Kilka dni po podpisaniu paktu bezpieczeństwa na Wyspy Salomona zawitała amerykańska delegacja. Nie ukrywano, że wizyta ta ma związek z paktem podpisanym z Chinami. Po spotkaniu z premierem Wysp Salomona, Manassehem Sogavare, Amerykanie napisali w oświadczeniu, że „gdyby podjęte zostały kroki, by ustanowić de facto stałą obecność wojskową Chin, zdolności projekcji siły lub instalację wojskową, Stany Zjednoczone miałyby znaczące obawy i stosownie by na to odpowiedziały”. Trudno odczytać to inaczej jak zastraszanie władz niepodległego kraju, który chce prowadzić własną politykę.

Amerykanie, poza kijem, pokazali też marchewkę. Zaproponowali otwarcie ambasady USA, przysłanie okrętu szpitalnego, dostawę nowych szczepionek i współpracę społeczeństw Wysp Salomona i USA. Hojność USA ma ewidentnie związek paktem bezpieczeństwa, bo do tej pory aktywność Stanów Zjednoczonych w tej sprawie była niewidoczna.

Wyspy Salomona już raz, w 2003 roku, prosiły o pomoc międzynarodową w związku z niestabilną sytuacją wewnętrzną. Wtedy udzieliły jej przede wszystkim Australia i Nowa Zelandia. Ale widać pomoc ta niewiele dała, zatem zwrócono się do Chin, które zaproponowały szeroko zakrojoną pomoc.

Wyspy Salomona nie graniczą z USA. Odległość między stolicami obu krajów wynosi 13 491 kilometrów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…