Tysiące cywilów zostało ewakuowanych z miast położonych na północny zachód od Kijowa, z Sum oraz z Enerhodaru, miasta przy elektrowni atomowej w Zaporożu. Dziś, 9 marca, od 9 do 21 miejscowego czasu na tych konkretnych terenach na Ukrainie obowiązuje zawieszenie broni, co ma umożliwić odjazd autobusów z uchodźcami.

Konwój autobusów z Enerhodaru zgodnie z warunkami chwilowego rozejmu wyjechał z miasta, poinformował na Telegramie Kyryło Tymoszenko, zastępca szefa kancelarii prezydenta Ukrainy. Kobiety, dzieci i starsi mężczyźni znajdą tymczasowe schronienie w położonym 122 km na południowy zachód Zaporożu. Korytarz humanitarny pomiędzy miastami został zorganizowany pod auspicjami Czerwonego Krzyża. Z kolei szef administracji obwodowej w Zaporożu Ołeksandr Staruch twierdzi, że do Enerhodaru nie dotarł transport z pomocą humanitarną. Pięć ciężarówek i autobusy zostały zatrzymane przez Rosjan w miejscowości Wasyliwka i cofnięte.
Z Sum, o które ciężkie walki toczyły się od pierwszych dni wojny, ewakuowano kilka tysięcy cywilnych mieszkańców. 5 tys. osób odjechało do Połtawy w zorganizowanych do tego celu autobusach, korytarzem humanitarnym odjechało również około tysiąca prywatnych aut. W jednym z pierwszych konwojów ze strefy wojny odjechało 576 zagranicznych studentów. Na krótko przed godziną zawieszenia broni Sumy zostały po raz kolejny ostrzelane. Ukraińskie media informują o 21 ofiarach śmiertelnych wśród mieszkańców.

Ewakuacja odciętych miast

Możliwość ewakuacji przez kilka godzin mieli również mieszkańcy miast położonych na północny zachód od Kijowa, które zostały odcięte przez wojska rosyjskie od stolicy. Chodzi o Hostomel, Irpiń, Buczę i Worzel. Wszystkie miasta, liczące przed wojną po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, były w ostatnich dniach celem ostrzałów artyleryjskich i bombardowań. Ginęli w nich również cywile, którzy usiłowali z nich uciekać. Część zabudowań miejskich została zrujnowana. Z Irpinia wyjechało ponadto jeszcze wczoraj 150 osób – głównie osób starszych, które wcześniej nie miały sił na ucieczkę.

Około 18 czasu miejscowego (polskiej 16) władze miejskie Buczy poinformowały, że ewakuacja została uniemożliwiona przez wojska rosyjskie. Mimo wcześniejszych ustaleń 50 autobusów odwożących cywilów do Kijowa zostało zablokowanych w miejscowości Stojanka i musiało zawrócić. Ewakuacja według planu objęła tylko mieszkańców Worzela.

Udający się do Kijowa mają nadzieję wsiąść tam do pociągów odjeżdżających na zachód – także do Polski. W samym mieście regularnie słychać alarmy i ostrzeżenia przed ostrzałami.

Wczoraj, 8 marca, Kijów oskarżył Rosję o uniemożliwienie jeszcze jednej ewakuacji – z Mariupola, miasta położonego nad Morzem Azowskim, oblężonego od trzech tygodni. Kilkusettysięczne miasto jest dla Rosjan kluczowe, gdyż jego zdobycie umożliwiłoby stworzenie połączenia między Krymem a republikami Donbasu. Międzynarodowy Czerwony Krzyż alarmuje, że sytuacja cywilów w Mariupolu jest „apokaliptyczna”: rosyjski ostrzał artyleryjski zniszczył już wiele domów, część mieszkańców straciła dostęp do elektryczności, wody bieżącej i ogrzewania. Ukraina oskarża Rosję o zbombardowanie trasy korytarza do Zaporoża.

Dziś, jak informują przedstawiciele kancelarii Zełenskiego, na Mariupol spadły kolejne bomby, niszcząc miejscowy szpital.

ONZ szacował, że do poniedziałku na Ukrainie zginęło ponad 400 osób cywilnych, a drugie tyle odniosło rany. Niestety, ta smutna statystyka na tych liczbach się nie zatrzyma.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Partia Razem: zmiana formuły kierownictwa. Zandberg i Biejat współprzewodniczącymi

Po niedzielnej konwencji partii Razem w Warszawie przed kardiologami pojawiło się wyzwanie…