Share Button

Niemieckie przepisy powodują, że uchodźcy z Afganistanu, przyznając się do walki po stronie talibów zwiększają swoje szanse na otrzymanie azylu. Dokładnie ten sam cel przyświeca imigrantom z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy deklarują udział w innych organizacjach terrorystycznych – Boko Haram w Nigerii i milicji al-Szabab w Somalii.

Afgańscy talibowie / wikipedia commons

Federalny Urząd Migracji i Uchodźców podał, że kilka tysięcy migrantów z Afganistanu przyznało się do przynależności do talibów, uznawanych w Niemczech za organizację terrorystyczną. To sporo, biorąc pod uwagę, że w latach 2015 i 2016 wniosek o azyl w Niemczech złożyło ok. 160 tys. Afgańczyków. Dla władz w Kabulu za bycie talibem jest jedna kara – śmierci. I dlatego niemieckie władze imigracyjne nie mogą ich deportować, gdyż oznacza to dla takich osób wyrok.

Wkrótce w Berlinie rozpocznie się proces Wajida S. 28-letni Afgańczyk zeznał, że 10 lat temu, po śmierci ojca uległ namowom wuja dowodzącego oddziałem islamistów i został talibem. Stwierdził też, że na początku pomagał w dostarczaniu oddziałowi jedzenia i amunicji, a potem uczestniczył w napadach na policjantów. W czasie kolejnego ataku został ranny, po czym zdezerterował z oddziału i uciekł do Niemiec.

Śledczy uwierzyli w to wszystko. Tyle, że po rozpoczęciu procesu, adwokat 28-latka stwierdził, że historia ta została przez jego klienta zmyślona. Ojciec rzekomego taliba żyje, wuj nigdy nie miał nic wspólnego z talibską partyzantką, a rana pochodzi z nieumiejętnego czyszczenia strzelby, która po prostu wypaliła sama.

Tygodnik „Der Spiegel” napisał, że „wśród ponad miliona uchodźców, którzy od 2015 roku przyjechali do Niemiec, mogło znajdować się kilka tysięcy afgańskich talibów. Prokuratura Federalna prowadzi śledztwo przeciwko ponad 70 podejrzanym”. Sześciu z nich zostało aresztowanych, ponieważ zdaniem „Spiegla” „mają krew na rękach”.

– Uważam, że wiele deklaracji składanych przez Afgańczyków podyktowanych jest chęcią otrzymania prawa pobytu – powiedział „Spieglowi” jeden ze śledczych.

Nic w tym dziwnego, bo połowa wniosków o azyl składanych przez uchodźców z Afganistanu jest odrzucana, a niektórzy z nich są deportowani do kraju pochodzenia.

Wobec fali przyznań się do udziału w oddziałach talibów prokuratura niemiecka, aby uprościć postępowanie, zamierza umarzać sprawy osób, które przyznały się jedynie do udziału w ruchu talibów. Śledztwa będą prowadzone tylko wobec tych, którzy przyznają się do zabójstw.

Share Button
Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

3 komentarze

  1. qaduq napisał:

    Każdy powód dobry, aby oskubać europejskiego podatnika. Robią to w naszym imieniu nasi najlepsi wybrańcy. Niestety. Mają za małe wille, domy, czy mieszkania, żeby dać osobisty przykład i pod własnym dachem ugościć nieszczęsnych wygnańcow. Tych samych, którym wcześniej pomogli wyzwolić się z okrutnej dyktatury, bombardując wsie i miasta. Oczywiście, nie osobiście. To wszystko od lat załatwiały najpierw „Błękitne hełmy” tak sprawnie stojące wzorowo na bacznośc w czasie rzezi w Bośni, a teraz my, jak członkowie sojuszu bynajmniej zwanego obronnym. Nie dziwota, że wyzwoleni przyjeżdżają złożyć nam wyrazy uszanowania i podzielić się z tym, czego mają nadmiar, czyli z biedą. A resztę każdy widzi tak, jak chce. Dziwi tylko, że Polacy zapomnieli, że nikt nie chciał umierać za Gdańsk. Dziś pewnie to samo myśla o Żoliborzu.

  2. Skorpion13 napisał:

    Przecież trzeba było wymyślić jakiś chwytliwy bałaszek dla usprawiedliwienia wielkich tego świata przed plebsem dlaczego wpuszcza się religijnych fanatyków do ich państw, gdzie właśnie religijni fanatycy są w ostatnich czasach sprawcami wszystkich zamachów na osoby cywilne.

    Szkoda jednak, że redaktorzy Lewicowego podobno portalu nie widzą tej gry znaczonymi kartami (albo – nie chcą dostrzec – bo tak wygodniej).

  3. Nikt napisał:

    Udawanie talibaństwa jest tu akurat mało ważne. Ważne jest, że władze w Rzeszy zwalczają talibaństwo w Afganistanie a popierają afgańkich talibańców u siebie. Deja vu?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*