Dwa lata temu we Wrocławiu zrównano z ziemią romskie – jak to nazwały władze miasta – koczowisko. Teraz wyjaśnień w tej sprawie zażądał od polskiego rządu Europejski Trybunał Praw Człowieka.

fot. Wikimedia Commons

W pięciu prymitywnych budowlach przy ul. Paprotnej we Wrocławiu mieszkali Romowie. Przestali mieszkać 22 lipca 2015 roku, gdy doszło do zburzenia tych domków. Na początku 2016 roku 16 mieszkających tam osób złożyło do ETPC skargę w tej sprawie. Zarzucano w niej naruszenie art. 3 Konwencji Praw Człowieka mówiącego o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania, art. 8 dotyczący prawa do życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do poszanowania mieszkania, art. 14 w zw. z art. 8 zakazujący dyskryminacji oraz art. 13 w zw. z art. 8 czyli prawo do skutecznego środka odwoławczego oraz art. 1 Protokołu dodatkowego nr 1 do ETPC nakazujący poszanowanie własności.

Skargę napisała Romom Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która uznała, że „w wyniku rozbiórki skarżący Romowie stali się bezdomni. Po pewnym czasie rodziny wybudowały nowe domostwa na koczowisku przy ul. Kamieńskiego, czyli także na terenie należącym do miasta Wrocław. Warunki tam panujące nie spełniały standardów bezpieczeństwa. Co więcej, nie zapewniono im ani wsparcia w znalezieniu mieszkania, ani pomocy psychologicznej. Wśród osób, które straciły domy, były dzieci i osoby z niepełnosprawnością”.

Prezydent Wrocławia przekonywał wówczas, że poinformowano Romów o wyburzeniu, a mieszkające w koczowisku osoby nie chciały skorzystać z proponowanej przez miasto pomocy. – Pracownicy porządkowi nie stwierdzili, by na miejscu były przedmioty, które należy zabezpieczyć. Jeśli jednak, w ocenie Romów, na terenie Paprotnej znajdowały się jakiekolwiek przedmioty, które powinny zostać zabezpieczone, Miasto zrekompensuje poniesione straty. W tym celu poprosiliśmy Stowarzyszenie Nomada o pomoc w stworzeniu listy rzeczy i dokumentów, w odtworzeniu których Miasto może pomóc – opowiadał mediom Rafał Dutkiewicz.

Gdy w 2016 roku skarga Romów dotarła do ETPC, pojawił się ciąg dalszy tłumaczeń.

– Przestrzegamy obowiązującego w Polsce prawa. Ono obowiązuje wszystkich, którzy przebywają na terenie Polski. Miasto Wrocław za pośrednictwem pracowników socjalnych wielokrotnie informowało społeczność Romską o konieczności opuszczenia obiektów budowlanych i nieruchomości oraz wskazywało miejsca pobytowe i formy wsparcia – mówił wtedy Jacek Sutryk, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych UM Wrocławia. – Do dyspozycji rodziny wskazywano pokoje, kuchnie, łazienkę, pralnie, świetlicę itp. Oprócz tego oferowano różne formy wsparcia rodziny w procesie adaptacji i zmiany swojej dotychczasowej sytuacji socjalno-bytowej (między innymi wparcie w procesie rejestracji, poszukiwaniu pracy, realizacji obowiązku nauki przez dzieci, możliwości nauki języka polskiego i podnoszenia kompetencji). Proponowana pomoc została odrzucona – kontynuował urzędnik.

Argumentom tym, Europejski Trybunał nie dał wiary. I teraz na zastrzeżenia ETPC, do 8 stycznia 2018 roku musi odpowiedzieć rząd.

Warto przypomnieć, że Rafał Dutkiewicz był jednym z sygnatariuszy deklaracji prezydentów o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich, w którym napisano „Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować odpowiednią kulturę przyjęcia migrantów”. Widać Romowie definicji pojęcia „imigrant” w rozumieniu władz miasta nie spełaniają.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Dlaczego PiS dojechał Międlara? Analityk skrajnej prawicy tłumaczy

Można powiedzieć – wreszcie. Państwo PiS w końcu wzięło się na poważnie za jednego z…