Share Button

Falę oburzenia wywołała zeszłotygodniowa interwencja miejskiego łowczego Ryszarda Czeraszkiewicza, który w budce dla kotów znalazł jenota i zastrzelił go. Na magistrat spadła fala krytyki. Miasto zapowiedziało, że zwróci się o wyjaśnienia do okręgu łowieckiego oraz powiatowego lekarza weterynarii.

Jenot – małe zwierzątko, które zostało zabite przez bezmyślnego łowczego ze Szczecina/ fot. pixabay.com

Zdarzenie wyglądało następująco: łowczy zawiadomiony przez straż miejską zjawił się przy ul. Zabużańskiej, gdzie mieszkańcy znaleźli jenota w budce dla bezdomnych kotów. Pobliska kamera zarejestrowała jak Czeraszkiewicz podjeżdża samochodem pod budkę, wyciąga z niej zwierzę, po czym strzela do niego z broni pneumatycznej i wrzuca do worka.

Mieszkance, która zgłosiła znalezienie jenota miał potem powiedzieć przez telefon, że zwierzę żyje, ma się dobrze – tylko „udawało chorego”, ale wkrótce zostanie wypuszczone. Na Facebooku później łowczy tłumaczył, że jenot był w złej kondycji i jedynie „skrócono mu cierpienie”, poza tym jenoty to gatunek inwazyjny, którego po odłowieniu nie powinno się wypuszczać z powrotem do natury.

Michał Kudawski z fundacji „Dzika ostoja”, mówi: – Zwierzę zostało uśmiercone z broni pneumatycznej, co nie powinno mieć miejsca. Na nagraniu, którym dysponuję widać, że zwierzę ruszało się jeszcze w worku, do którego zostało włożone. Takie postępowanie jest po prostu karygodne!

Aktywista twierdzi, że decyzję o uśmierceniu zwierzęcia powinien podjąć weterynarz, a jego ciało powinno zostać zutylizowane, zwłaszcza, że łowczy upierał się, że jenot stanowił zagrożenie epidemiologiczne. Eutanazja powinna poza tym odbyć się poprzez uśpienie.

– Uśmiercanie zwierzyny z broni pneumatycznej jest niepoważne, bo chodzi przecież o skrócenie cierpienia, a broń pneumatyczna tego nie powoduje – powiedział przewodniczący Polskiego Związku Łowieckiego w Szczecinie, kol. Wiesław Dobrzyniecki.  Co ciekawe, łowczy jest członkiem PZŁ.

Urząd Miasta po licznych głosach krytyki zapowiedział, że zwróci się do podmiotów zewnętrznych o wyjaśnienie sprawy i ocenę, czy łowczy postąpił słusznie. Kontrakt Czeraszkiewicza kończy się w 2018 roku. Pracownicy ratusza nie zdradzają, czy zerwą z nim umowę. – Miasto wystąpiło o wyjaśnienie całego zdarzenia, od osoby która podejmowała interwencję. Niezależnie od tego miasto zwróci się do niezależnych zewnętrznych organów tj. lekarza weterynarii czy też okręgu łowieckiego o ocenę sytuacji, po to aby merytorycznie wyjaśnić zdarzenie. Na tej podstawie będą podejmowane dalsze decyzje.

Sam łowcy uważa, że cała sprawa „została sfingowana” przez działaczy fundacji, którzy podłożyli jenota, a potem nagrali go z ukrycia. Chce podać „Dziką ostoję” do sądu. W ubiegłym roku mieszkańcy domagali się odwołania łowczego, po tym jak zastrzelił dzika, który przedostał się na prywatną posesję, a jego pies zagryzł kota jednej z mieszkanek.

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

1 komentarz

  1. Antymyśliwy napisał:

    Myśliwi to psychole, powinni być leczeni w zamkniętych psychuszkach, zabiją bezkarnie ludzi! Jeden myśliwy własną żonę zastrzelił, tłumaczył się pokrętnie, myślał, że to zwierzę! Zwierzęta się leczy, a nie zabija! A to katolicka Polska właśnie! Strach wejść do lasu żeby nie zostać zabitym przez myśliwych!
    Ku przestrodze!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*