Share Button

– Nie mamy już pieniędzy. Co mamy zrobić, co ja mam zrobić gdy zostało mi ostatnie 20 złotych i nie mogłam nawet kupić dziecku prezentu na mikołajki? – pytała wczoraj przed bydgoską siedzibą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad była pracownica biurowa firmy ACN, wykonawcy budowy drogi S5.

Fot. GDDKiA

Oszukani pracownicy są w patowej sytuacji. Nie wiedzą od kogo żądać wypłaty zaległych wynagrodzeń, bo ich bezpośredni pracodawca zwinął działalność w Polsce i przeniósł majątek firmy do swojego kraju macierzystego – Rumunii. Wczoraj pod budynkiem GDDKiA w stolicy województwa kujawsko-pomorskiego zebrało się ok. 30 osób. Wszyscy są poszkodowani przez polsko-rumuńskie konsorcjum. Na miejscu zjawiły się również osoby zatrudnione w firmach wykonujących kontrakty w ramach podwykonawstwa, również przy budowie drogi ekspresowej S5. Ono również zostali oszukani przez firmę ACN.

Kapitalista dokonał grabieży na sporą skalę. Łączna kwota zaległości to ok. 300-400 tys. zł. Firma ACN nie wygrała przetargu na realizację projektu. Rola głównego wykonawcy przypadła włoskiej spółce Impresa Pizzarotti & C.S.p.A. Ta jednak zdecydowała się scedować część obowiązków na podwykonawców. Jednym z nich była ACN. Teraz dowiadujemy się, że zleceniodawca nie sprawdził nawet czy zleceniobiorca posiada odpowiedni kapitał zakładowy, a ten w przypadku ACN wynosił zaledwie 5 tys zł. Firma nie miała również wykupionej polisy ubezpieczeniowej. Wszystko wskazuje na to, że była klasycznym „słupem”.

Na wczorajszym proteście oszukani pracownicy najwięcej żalu kierowali w stronę Marka Koźlickiego – zastępcy dyrektora ds. technicznych, który pojawił się przed budynkiem GDDKiA. – Wy nie potraficie budować dróg! – stwierdzili. – Jaki sprzęt przywieźliście? Żaden! Możecie tylko budować klepisko na gnojowniku. To jest pralnia pieniędzy. A pan łże jak pies – cytuje słowa rozwścieczonych pracowników „Gazeta Pomorska”.

Co na to dyrektor Pizzarotti? Koźlicki był wyraźnie przestraszony na widok rozjuszonego tłumu.  – Skąd mogliśmy wiedzieć, że ta firma zwinie żagle i ucieknie? – rozkładał ręce – Mamy 70 podwykonawców i zdarzają się kłopoty, ale generalnie problem mieliśmy tylko z ACN. Z jej dyrektorami spotykaliśmy się wielokrotnie, próbując zmobilizować do pracy. Obiecali, że zatrudnią więcej ludzi, sprowadzą lepszy sprzęt – tłumaczył, ale to nie uspokoiło pracowników.

Co zamierza teraz zrobić wykonawca? Pizzarotti obiecało bezpośrednie zatrudnienie 10-11 osób oraz pomoc prawną w odzyskaniu zaległych pensji dla pozostałych.

 

 

Share Button

Na podobny temat

1 komentarz

  1. sru napisał:

    trzeba nie mieć rozumu by pracować dla ukrainca rumuna czy turasa co kończy się jak zwykle

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*