Propozycja, którą zarząd Solarisa złożył związkom na ostatnim spotkaniu, już oficjalnie została odrzucona. We wspólnym komunikacie Konfederacja Pracy oraz Solidarność wyrażają zażenowanie, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł, bo po czterech tygodniach strajku zaproponować 50 zł podwyżki. I to nie dla wszystkich.

Efekt wtorkowego spotkania związkowców z delegacją zarządu szczegółowo opisaliśmy jako pierwsi. Solaris rozesłał po nim komunikat, w którym twierdzi, że zaproponował załodze 8,5 proc. podwyżki. Problem w tym, że w tej sumie zawierają się już podwyżki, które pracownicy dostali przed strajkiem. Rzekomo z dobrej woli firmy.

W praktyce Solaris godził się, by do najniższych podwyżek (tych dla monterów, wynoszących 270 zł) dodać jeszcze pięć dych. A potem je… odebrać, likwidując dodatek EBIT. Firma obiecała też bonus. Jednorazowy, 500 zł dla wszystkich – nielicznych łamistrajków też.

Strajk w Solarisie: zamiast „ośmiu stów” godnej podwyżki zarząd proponuje ochłapy

 

Przypomnijmy – hasło strajku nie brzmi „pięć dych”, tylko „osiem stów”.

Obraźliwa prowokacja

Jak powiedział Portalowi Strajk lider zakładowej Konfederacji Pracy Wojciech Jasiński, pracownicy, którzy jako pierwsi dowiedzieli się o propozycji, zareagowali prawdziwym oburzeniem. Od razu postanowili, że będą kontynuować strajk. Konfederacja Pracy nazywa ofertę zarządu żenującą.

Oficjalna odpowiedź dwóch związków, które razem prowadzą strajk, została sformułowana poźniej. Gdy swoje zdanie wyrazili i pracownicy z największej fabryki w Bolechowie, i zatrudnieni w mniejszych zakładach rozrzuconych w Wielkopolsce. Nikt nie miał wątpliwości: protest będzie trwał.

– Załoga odbiera propozycję jako obraźliwą prowokację – odpisali zarządowi Wojciech Jasiński i Albert Wojtczak, przewodniczący Solidarności w Solarisie. I żeby nie było żadnych wątpliwości: związki odrzucają ofertę, która miała być aktualna do 18 lutego.

Zwyciężymy!

Portal Strajk rozmawiał na początku tego tygodnia z pracownikami bolechowskiej fabryki. Nie mieli wątpliwości: firma ma pieniądze i powinna podnieść wynagrodzenia. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Solaris twierdzi, że nie ma pieniędzy dla załogi, podczas gdy na zewnątrz chwali się swoimi zyskami. Każdą podwyżkę w ostatnich latach pracownicy zdobywali po trudnych negocjacjach. Teraz nie zamierzają ustępować.

Jeszcze kilka dni trwa zrzutka na fundusz strajkowy, który ma zrekompensować załodze utracone zarobki.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…