Share Button

Albert Woodfox, działacz Czarnych Panter, odzyskał wolność po ponad czterech dekadach spędzonych w całkowitym odosobnieniu. W ’72 r. trafił do izolatki za morderstwo strażnika; nigdy nie zgromadzono wiarygodnych dowodów na jego winę.

facebook.com/Free Albert Woodfox now Angola 3
facebook.com/Free Albert Woodfox now Angola 3

Woodfox po wyjściu z więzienia w stanie Luizjana świętował swoje 69. urodziny. Znaczną część życia spędził w całkowitej izolacji. 23 godziny każdej doby spędzał samotnie w niewielkiej celi, raz dziennie był wyprowadzany na godzinny spacer, podczas którego również nie miał kontaktu z współwięźniami; koszmar ten trwał 43 lata. Jak podkreślają organizacje broniące praw człowieka, m.in. Amnesty International, długotrwała izolacja jest formą tortury.

Albert Woodfox jest jednym z tzw. „trójki z Angoli” (Angola to nazwa zakładu karnego) – trzech czarnoskórych mężczyzn, odsiadujących wyroki i należących do ruchu Czarnych Panter, którzy walczyli o równość rasową i zniesienie segregacji w więzieniu. Pozostali to żyjący wciąż Robert King, który w Angoli spędził 32 lata, z tego 29 w izolatce i został zwolniony w 2001 r. oraz Herman Wallace, który wyszedł na wolność na trzy dni przed swoją śmiercią w 2013 roku. Woodfox, Wallace i King organizowali w więzieniu strajki głodowe i inne pokojowe protesty przeciwko koszmarnej przemocy, jakiej poddawano więźniów, zwłaszcza tych czarnoskórych. Angola nazywana była „najbardziej krwawym więzieniem Południa”.

Według większości komentatorów to właśnie działalność polityczna spowodowała oskarżenie „trójki z Angoli” o zamordowanie 23-letniego strażnika, Brenta Millera. Nigdy nie zgromadzono żadnych fizycznych dowodów na to, że King, Woodfox i Wallace byli odpowiedzialni za morderstwo; próbki DNA zostały zniszczone. Zeznania świadków, które w 1973 r. doprowadziły do ich skazania, były wielokrotnie podważane. Mężczyźni nie mieli prawa do obrony, cała sprawa była postrzegana jednoznacznie jako prześladowanie na tle rasowym. Wyrok był dwukrotnie podważany w 1992 i 2008 roku, z za pierwszym razem z powodu braku zapewnionego prawa do obrony, za drugim – ze względu na manipulacje składem ławy przysięgłych, która składała się wyłącznie z białych Amerykanów. W zeszłym roku stan Luizjana oznajmił, że proces ma się odbyć po raz trzeci, jednak prawnicy Woodfoxa twierdzili, że nie ma to najmniejszego sensu – przesłuchiwani wówczas świadkowie nie żyją, nie zabezpieczono też żadnych dowodów w postaci próbek DNA. Ostatecznie doszło do ugody, której wynikiem jest zwolnienie Woodfoxa. – Bardzo chciałem udowodnić swoją niewinność w nowym procesie, jednak ze względu na swój wiek i stan zdrowia zdecydowałem się na ugodę; bardzo chciałem opuścić więzienie – mówi Woodfox.

– Nigdy nie było żadnego powodu, żeby trzymać go w izolatce tyle lat w ramach kary za zbrodnię, której mu nie udowodniono – mówi Robert King, drugi żyjący przedstawiciel „trójki z Angoli”. – Skazano go w ramach wojny z Czarnymi Panterami; potem nikt nie chciał się przyznać, że przez tyle lat się mylili – twierdzi.

Teraz Woodfox chce się skupić na kampanii społecznej, której celem ma być odejście od umieszczania więźniów w izolatkach. W chwili obecnej przetrzymuje się w nich 80 tys. Amerykanów. Jak ostrzegają naukowcy, nawet kilkudniowa izolacja jest bardzo szkodliwa dla zdrowia psychicznego. ONZ już od dwóch lat wzywa do tego, żeby całkowicie zrezygnować z tej kary jako skrajnie niehumanitarnej. Osoby, przebywające długotrwale w całkowitej samotności, mają skłonność do ataków paniki, lęków, halucynacji, aktów samookaleczania, myśli i zachowań samobójczych.

– Albert przetrwał 40 lat wyjątkowo okrutnej kary całkowitego odosobnienia tylko dzięki wyjątkowemu hartowi ducha – mówi George Kendall, prawnik Woodfoxa. – To nieludzkie traktowanie więźniów musi się skończyć.

– Boję się, że zacznę krzyczeć i nie będę mógł przestać – mówił w 2014 r. Woodfox. – Boję się, że zamienię się w małe dziecko, zwinę w kulkę i będę tak leżał, dzień po dniu, do końca moich dni. Boję się, że będę atakował moje własne ciało, może obetnę sobie jądra i rzucę nimi przez kraty – widziałem ludzi, którzy tak robili, kiedy nie mogli tego dłużej znieść.

[crp]

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*