Kliknęła klamra domykająca najważniejszy etap zamachu stanu prowadzonego w Boliwii od minionej soboty (9 listopada). Wenezuelskie ministerstwo spraw zagranicznych – jak się okazuje – słusznie określiło przewrót jako „groteskowy” w swoim komunikacie z początku bieżącego tygodnia. Tymczasową prezydentką Boliwii ogłosiła się właśnie fundamentalistyczna, prawicowa szurystka. Już uzyskała akceptację Stanów Zjednoczonych.

„Najbardziej perfidny i katastrofalny zamach stanu w całej naszej historii został właśnie skonsumowany. Prawicowa senatorka obwołała się tymczasową prezydentką Boliwii, bez legislacyjnego quorum, otoczona po prostu grupą akolitów, wspierana przez wojsko i policję, które represjonują lud” – napisał na portalu społecznościowym Twitter Evo Morales, obalony w drodze zamachu o którym pisze lewicowy prezydent tego kraju.

Rzeczywiście, prawicowa senatorka Jeanine Áñez znana ze swoich proamerykańskich inklinacji oraz prawicowych, rasistowskich poglądów i publicznie demonstrowanej pogardy dla rdzennej ludności mianowała się tymczasową prezydentką Boliwii. Wygłosiła przy tym kilka okrągłych formułek o ojczyźnie, prawie, porządku itd. Można powiedzieć, że scenariusz przewidziany dla Wenezueli z prowaszyngtońskim rasistą Juanem Gerardo Guaidó, gdzie kilkakrotnie się załamał, został skutecznie wdrożony w Boliwii.

Nie może być żadnych wątpliwości co do profilu politycznego Jeanine Áñez. Od chwili jej samozaprzysiężenia w sieciach społecznościowych cały czas przypominane są jej wpisy, jak choćby ten sprzed nieco ponad tygodnia, gdzie o ludziach wspierających Moralesa napisała, że nie mogą być Indianami, gdyż noszą obuwie, a ludność rdzenna, to przecież prymitywne istoty,  które nie widzą co to odzież czy buty. Wprawdzie Áñez usunęła ten wpis, ale internet pamięta. Senatorka ta jest również katolicką fundamentalistką. Wielokrotnie dawała temu wyraz; święta i rocznice związane z indiańskim kalendarzem nazywa „satanistycznymi”, na Twitterze z emfazą pisała o tym, że „nikt ani nic nie może zastępować Boga”.

W tle tego spektaklu odbyły się pogrzeby ofiar śmiertelnych starć zwolenników prezydenta Moralesa z policją w El Alto, ważnym miejskim ośrodku Boliwii. Do tej pory potwierdzono przypadki dwóch zabójstw popełnionych przez wspierające zamach oddziały policji.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. No i USA zawładnęły tym czego im brakowało.
    Złoża litu w Boliwii rychło zostaną przejęte za symbolicznego dolara przez którąś z amerykańskich spółek górniczych.

  2. Nie cieszycie się że prezydentem obwołała się kobieta? Co z waszym feminizmem? Co z walką z „dominacją mężczyzn w polityce”?
    A może wreszcie dociera, że nie ważne czy mężczyzna czy kobieta, byle by rozum był w głowie a koncepcje i poglądy akceptowalne?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Strzelanina w Jersey City – kolejna odsłona jankeskiej patologii

„Zabawy z bronią” w USA się nie kończą. Tym razem ofiarami powszechnego dostęp…