Brazylijska lewica mobilizuje się przeciwko kandydatowi skrajnej prawicy, który po wyeliminowaniu Luli z wyścigu wyborczego z niewielką przewagą prowadzi w sondażach.  Od kilkunastu dni w największych miastach kraju odbywają się marsze pod hasłem „Nie on”. Ich liderkami są najczęściej kobiety.

Determinacja Brazylijek ma swoje uzasadnienie – Jair Bolsonaro, który po odebraniu byłemu prezydentowi Luli szans startu został liderem sondaży, porównywany jest do Donalda Trumpa. Nie bez przyczyny – kandydat prawicy znany jest z obraźliwych i wulgarnych wypowiedzi pod adresem kobiet, przekonywał, że powinny one z zasady zarabiać mniej, a najlepiej zostawać w domu i wychowywać dzieci. W 2015 r. został skazany za obrazę deputowanej kongresu Marii do Rosario, której powiedział „Nigdy bym pani nie zgwałcił, bo pani na to nie zasługuje”. Bolsonaro nie kryje się również z homofobią, pogardą dla ubogich, rasizmem, lubi również chwalić brutalną brazylijską dyktaturę wojskową z lat 1964-1985 i innych latynoamerykańskich dyktatorów, jak Augusto Pinochet i Alberto Fujimori.

W sobotę obywatelki i obywatele o lewicowych, progresywnych sympatiach zgromadzili się w centrum Brasilii, Rio de Janeiro, Sao Paulo i innych metropolii. Główne hasło brzmiało „Nie on” – „Ele Nao”. Celem demonstracji było pokazanie Bolsonaro, który właśnie wczoraj opuszczał szpital, gdzie znalazł się po tym, gdy został ugodzony nożem na wiecu wyborczym, że jego program nie jest bynajmniej popierany przez całe społeczeństwo. Marsze zebrały dziesiątki tysięcy ludzi. Podczas gdy Bolsonaro z wynikiem 28 proc. jest liderem ostatnich sondaży, ma też znaczny elektorat negatywny – 50 proc. kobiet i 33 proc. mężczyzn twierdzi, że nigdy na niego nie zagłosuje.

W odpowiedzi na demonstracje pod hasłem #EleNao zwolennicy Bolsonaro byli w stanie zmobilizować kilkuset zwolenników. Odpytywani przez „Al-Dżazirę”, dlaczego chcą głosować właśnie na tego kandydata uczestnicy kontrdemonstracji przekonywali, że będzie on w stanie walczyć z przestępczością i przemocą na ulicach, a także ukróci korupcję.

Najpoważniejszy kandydat lewicowy, Fernando Haddad, w sondażach zajmuje drugie miejsce z poparciem rzędu 22 proc. Wybory zaplanowane są na 7 października, druga tura – na ostatnią niedzielę tego miesiąca.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Uciekli przed Państwem Islamskim, wegetowali przez kilka lat w obozach. Teraz stracą nawet to

Rząd Iraku skazuje nawet 100 tys. obywateli na tułaczkę i poniewierkę, zamykając obozy dla…