Właściciel firmy deweloperskiej, która oferuje w Koszalinie na wynajem mieszkanie wielkości budy dla psa (bo mniejsze od celi więziennej) nie rozumie o co chodzi krytykom. Zdaniem biznesmena miarą tego czy jego oferta jest właściwa, jest tylko to, czy znajdą się na nią chętni.

Patodeweloperka – tak ofertę firmy „100-SIO” Synergia skomentował aktywista i socjolog Jan Śpiewak. Mieszkanie o metrażu 2,5 m2 stało się przebojem poniedziałku w mediach społecznościowych. Wielu komentatorów, w tym również Śpiewak wskazywało na to, że przypadek z Koszalina jest dowodem na postępującą degrengoladę warunków mieszkaniowych w Polsce – kraju, w którym budownictwo publiczne praktycznie nie istnieje, a obywatele są skazani na coraz bardziej upokarzające oferty na rynku prywatnym. Jeśli chcesz mieszkać tanio, musisz się liczyć z tym, że będzie bardzo ciasno – do tego przyzwyczajają nas prywaciarze.

„Przepisy więzienne mówią o tym, że na więźnia w celi powinno przypadać minimum 3 metry kwadratowe. Ten innowacyjny produkt paramieszkaniowy łączy najlepsze tradycje polskiego więziennictwa i polskiej deweloperki” – alarmował Śpiewak.

Na falę krytyki odpowiedział sam prezes firmy, która zaoferowała mikro, czy może bardziej nanokawalerkę. Prezes uważa, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
– Przeznaczenie lokalu w przedstawionej prezentacji to wizja skrajnego wykorzystania przestrzeni w danym budynku – w tym przypadku jako przykład wskazania możliwości adaptacji do miejsca dobrowolnego „zamieszkania” – mikrokawalerki. Koncepcja wskazanego budynku jest wynikiem odpowiedzi na potrzeby rynku. Budynek, jak i lokale nie są przeznaczone na sprzedaż. Ich przeznaczenie jest tylko i wyłącznie do wynajmu – przekazał portalowi NOIZZ Krzysztof Stosio, prezes firmy „100-SIO” Synergia.
Zdaniem dewelopera, w dwuipółmetrowej kawalerce żyje się lepiej niż w więzieniu. – Odnosząc się do „zarzutów” autora to podstawowa różnica między wskazanym przykładem dość obrazowo dla wyobraźni czytelnika nakreślonym jest taka, że w przypadku celi więziennej jest to przymus – w przypadku wynajmu jakiegokolwiek lokalu niezależnie czy to hipotetyczne 2,5 m kw, czy też 4, 5, 6, 10 m kw i więcej, dochodzi do zawarcia kontraktu – – wyjaśnił prezes, dodając, że „nadmierne regulacje” nie są dobre, a świat idealny nie istnieje.
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Białoruś chce pozostać mostem do Unii Europejskiej

Aleksander Łukaszenko na spotkaniu białoruskiego rządu i przedsiębiorców zdecydowanie opow…