Miało być kameralne i energicznie. I tak właśnie było. Ulicami stolicy Wielkopolski z okazji Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy przemaszerowało ok. stu osób. Obchody 1 maja z przytupem wróciły do Poznania.

Zaczęło się na Placu Bernardyńskim, pod tablicą poświęconą słynnemu robotniczemu pochodowi, którzy odbył się w Poznaniu w 1891 roku. Na miejscu zjawili się działacze Partii Razem, Inicjatywy Polska oraz osoby ze środowiska LGBT, akademickiego i kulturalnego. Symbolicznym akcentem była nieobecność anarchistów, dotychczas wiodącej siły postępowej w Poznaniu. Powodem absencji była mobilizacja na inną demonstracje, organizowaną przez aktywistów spod czarnej flagi, która w tym samym czasie odbywała się we Wrocławiu. Poznańscy działacze wiedzieli również, że nie mogę liczyć na szerokie wsparcie ze strony swoich towarzyszy z innych stron Polski – oni z kolei maszerowali w Warszawie. Mimo to zdecydowali się na samodzielną organizacje pierwszomajowej manifestacji i w ramach skromnych zasobów ludzkich wywiązali się z zadania bardzo solidnie.

Emocji nie zabrakło już na samym początku. Niestety nie były to pozytywne wibracje. Okazało się, że tablica upamiętniająca socjalistycznego działacza Marcina Kasprzaka została zasłonięta banerem reklamowym. Poznańscy aktywiści zapewnili obecnych, że sprawę będą wyjaśniać. Następnie rozpoczęły się przemówienia i przemarsz przez centrum miasta. Mówcy skupiali się głównie na tematyce pracowniczej, choć nie zabrało również akcentów dotyczących praw reprodukcyjnych, walce ruchów LGBT i feministycznych. Skandowano m.in. „Dość wyzysku w pracy i w domu”, „praca tymczasowa – wyzysk stały”, „wolność równość, pierwszy maja” oraz „solidarność międzynarodowa”.

– Tylko działając solidarnie możemy osiągnąć nasze cele. Szefowie wymagają od nas więcej wysiłku, niż zdrowy człowiek może znieść. Dłużej tego znosić nie będziemy! Żądamy udziału w zyskach naszych przedsiębiorstw! – mówił Bartłomiej Kaleta z Partii Razem.

– Historia walk społecznych obrazuje, że choć zmieniały się bieżące postulaty oraz formy ich ekspresji, to jednak u ich korzeni tkwiło zawsze marzenie o świecie obfitości dóbr, o swobodzie dysponowania własnym ciałem i czasem, o zastąpienie żmudnej pracy twórczym wypoczynkiem, o prawo do lenistwa. Ten katalog roszczeń domaga się realizacji – przekonywał lewicowy działacz i publicysta Piotr Kuligowski.

Demonstracja zatrzymała się na dłuższą chwilę pod siedzibą wielkopolskiego oddziału PiS. „Ani nacjonalizm, ani, kapitalizm” – rozległo się na ulicy Święty Marcin. Uczestnicy w kolejnych przemówieniach zwracali uwagę na reakcyjne podejście obecnej władzy do wolności obywatelskich oraz praw kobiet i osób LGBT.

Na uwagę zasługuje również wystąpienia studentki medycyny, Zuzanny Lewandowskiej, która akcentowała problem chronicznego niedofinansowania systemu opieki zdrowotnej i antyspołecznych działań kolejnych rządów, które antagonizowały pacjentów i pracowników systemu. – Przez wiele lat milczeliśmy na temat złych warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia, gdyż  usiłowano nam wmówić,że nie mamy do tego prawa, gdyż nasze zawody są powołaniem. Ale powołaniem się nie najem! I za pomocą powołania nie będę też móc kontynuować edukacji, która w medycynie jest konieczna przez całe życie – mówiła. Po jej przemówieniu tłum skandował: „Powołaniem się nie najem!” oraz  „Pielęgniarki – bohaterki!”

Podkreślano także, że skuteczna walka klasowa musi mieć wymiar międzynarodowy, dlatego też należy odrzucić nacjonalizm, ksenofobie i myślenie w kategoriach antagonizmów pomiędzy narodami.

Pochód zakończył się pod pomnikiem ofiar Czerwca 1956 r.

Poznań egzamin pierwszomajowy zaliczył z wyróżnieniem.

– Dzisiejsza demonstracja pokazała, że walka o prawa pracownicze trwa. Ale pokazała też, że mamy w tej walce sojuszników i sojuszniczki. 100 osób na zorganizowanej w ciągu tygodnia demonstracji, rewolucyjne pieśni i wzniosłe hasła dały energię na najbliższy rok walki o nasze wspólne prawa. Niechaj czerwony sztandar nadal płynie nad Poznaniem.  Dzisiaj pokazałyśmy i pokazaliśmy, że będziemy głośno domagać się godnego życia i poprawy warunków pracy. Jesteśmy zorganizowani w partie polityczne i związki zawodowe i będziemy walczyć o interes milionów, o których klasa polityczna zapominała przez ostatnie 27 lat. Do zobaczenia za rok, będzie nas już tylko więcej! – takimi słowami podsumowała manifestacje Florentyna Gust z poznańskiego okręgu Razem.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Koalicji Lewicy może grozić rozpad. Jest kłótnia o „jedynkę” do PE

W cieniu politycznej burzy, koalicja Lewicy staje w obliczu niepewnej przyszłości. Wzrasta…