Ada Colau, bojowniczka o prawa pokrzywdzonych przez kryzys ekonomiczny prowadzi w sondażach przed wyborami włodarza stolicy Katalonii. Do przejęcia władzy na szczeblu samorządowym szykuję się koalicja antykapitalistycznych sił Barcelona en Comú.

Kandydatka na prezydenta Barcelony Ada Colau. Na drugim planie Pablo Iglesias - lider partii Podemos.
Kandydatka na prezydenta Barcelony Ada Colau. Na drugim planie Pablo Iglesias – lider partii Podemos.

Na 24 maja zaplanowane są wybory władz lokalnych w Katalonii. Faworytką boju o stanowisko prezydenta Barcelony jest 41-letnia Ada Colau, wieloletnia działaczka antyeksmisyjna oraz jedna z czołowych postaci ruchu skupiającego ofiary kryzysu na rynku kredytów hipotecznych, w wyniku którego setki tysięcy obywateli straciło swoje domy. Colau podczas kampanii zwracała uwagę, że koszty zapaści ekonomicznej ostatnich lat ponieśli głównie zwykli ludzie, podczas gdy najbogatsi Hiszpanie otrzymywali kolejne prezenty w postaci obniżek podatków i ulg. Działaczka domaga się radykalnej demokratyzacji podziału wspólnie wytwarzanego bogactwa i ukrócenia samowoli kapitału korporacyjnego oraz zakończenia duszącej gospodarkę polityki cięć i zaciskania pasa. – To co nas najbardziej ekscytuje, to wizja, że Barcelona może stać się światowym punktem odniesienia jako miasto zarządzane w sposób demokratyczny i sprawiedliwy. Barcelona ma zasoby, pieniądze i umiejętności. Jedyne, czego do tej pory brakowało to wola polityczna – mówiła podczas jednego ze swoich ostatnich wystąpień.

Colau zapowiada również bezwzględną walkę z korupcją na szczeblu lokalnym oraz ograniczenie przywilejów władzy. Proponuje m.in. obniżenie wynagrodzenia prezydenta miasta do 2200 euro, likwidację samochodów służbowych oraz pełną transparentność działalności organów władzy poprzez udostępnianie zapisów wszelkich posiedzeń w internecie. – Chcemy pokazać, że polityka może wyglądać inaczej. To historyczna szansa – tłumaczy.

W programie kandydatki można znaleźć również obietnicę podjęcia walki z nierównościami dochodowymi, które jej zdaniem są jednym z najpoważniejszych problemów społecznych regionu, stworzenie programu inwestycji publicznych w celu zmniejszenia bezrobocia oraz aktywnego stymulowania tworzenia nowych, stabilnych miejsc pracy. Priorytetem jej prezydentury ma być regulacja opłat czynszowych, które w ostatniej dekadzie w niektórych dzielnicach wzrosły o kilkaset procent, przyczyniając się do zanikania lokalnych sklepów i restauracji – Każdy chce zobaczyć prawdziwą, jedyną w swoim rodzaju Barcelonę ale jeśli centrum wypełnia się tymi samymi sklepami międzynarodowych koncernów, które można znaleźć w każdym innym miejscu na świecie, to w ten sposób taką unikalność tracimy – mówi Colau.

Aktywistka startuje w wyborach z poparciem szerokiej koalicji Barcelona en Comú, skupiającej oddolne ruchy społeczne oraz liderującą w ogólnokrajowych sondażach lewicową partię Podemos. Środki na kampanie pozyskiwane są niemal w 100 proc. ze zbiórek prowadzonych w internecie, a głównymi hasłami są: walka z nierównościami, radykalna demokratyzacja zarządzania zasobami oraz zakończenie bezkarności skorumpowanych elit gospodarczych i politycznych.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nie będzie pomnika Dzierżyńskiego przed moskiewską Łubianką

Siergiej Sobianin, burmistrz Moskwy, kazał zatrzymać wczoraj internetową ankietę na temat …