Utworzenie giełdowego funduszu inwestycyjnego im. Św. Barbary i kierowanie się zasadami katolickiej nauki społecznej zaleca Eryk Łon, członek Rady Polityki Pieniężnej z pisowskiego nadania. Jego zdaniem należałoby pomyśleć o likwidacji tzw. podatku Belki.

Podatek Belki, czyli podatek od dochodów kapitałowych to danina wprowadzona w 2002 roku przez rząd Leszka Millera z inicjatywy ówczesnego ministra finansów. Płacą go właściciele portfeli inwestycyjnych, papierów wartościowych, beneficjenci dywidend, a także rozmaici spekulanci od swapów, derywatów i innych potencjalnie toksycznych instrumentów pochodnych. Innymi słowy – dzięki temu podatkowi społeczeństwu skapuje choć część wartości wyssanej przez finansjerę z realnej gospodarki. W 2017 roku zyski z podatku Belki wyniosły 3 miliardy złotych.

Eryk Łon, członek RPP, a także Narodowej Rady Rozwoju, powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę, w rozmowie z PAP przyznaje, że chciałby ten podatek zlikwidować. Dlaczego? Jego zdaniem „rozwój polskiego rynku kapitałowego ma dla naszego kraju wielkie znaczenie” i choć przyznaje, że rynek ten ma się świetne, to „warto jednak rozwinąć go bardziej”.

Aby ulżyć finansjerze, PiS-owski ekspert proponuje likwidacje podatku od zysków kapitałowych. Szczególnie bolesne jego zdaniem jest obecne obciążenie zysków z tytułu lokat długoterminowych, jak również zysków z tytułu zmian cen obligacji korporacyjnych oraz akcji spółek giełdowych. Łon daje zatem do zrozumienia, że powinniśmy dać spekulantom więcej szmalu i więcej swobody.

To nie koniec pomysłów członka RPP na uzdrowienie polskiej giełdy. Łon chce oswabadzać finansistów z fiskalnego ucisku we współpracy z Panem Bogiem. Zaleca utworzenie funduszy inwestycyjnych, których działalność opierałaby się na zasadach katolickiej nauki społecznej.

„Polska jest krajem, w którym zamieszkuje ogromna liczba katolików, do których sam się zaliczam. Według danych portalu Aleteia blisko 90 proc. Polaków przyznaje się do katolicyzmu. Nadal jesteśmy najbardziej katolickim państwem Europy. Z tego powodu warto rozważyć wykorzystanie katolickiej nauki społecznej przy tworzeniu nowych funduszy inwestycyjnych” – twierdzi Eryk Łon.

Ekspert proponuje więc rezygnacje z opodatkowania i pozostawienie nadziei, że nawrócony kapitał będzie postępował etycznie z własnej nieprzymuszonej woli. Jako przykład dobrego funkcjonowania wartości katolickich na giełdzie wskazuje rynek amerykański.

„W USA działa fundusz inwestycyjny Ave Maria. Jest to fundusz, który swoją politykę inwestycyjną stara się realizować w zgodności z zasadami katolickiej nauki społeczne. Może warto w przyszłości utworzyć w naszym kraju fundusz Świętej Barbary? Fundusz ten mógłby prowadzić swą działalność przy wykorzystaniu wiedzy jakiejś rady społecznej, która mogłaby określać konkretne kryteria doboru spółek do funduszu” – proponuje Eryk Łon.

Warto zauważyć, że kierunek w jakim katolickie wartości miałyby zmieniać polską giełdę jest odwrotny w porównaniu z tym jaki wpływ na rynki finansowe ma  prawo kanoniczne islamu. W krajach tego wyznania pobieranie odsetek od kapitału zarówno przez bank, jak i przez jego klientów uważane jest surowo zabronione jako lichwiarstwo. Łona chciałby, zapewne w chrześcijańskim odruchu, dać kapitałowi więcej swobody.

paypal

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Akurat podatek Belki płacą też zwykli obywatele mający jakiekolwiek oszczędności, np. na zwykłych rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, rachunkach oszczędnościowych czy lokatach, a nie wyłącznie finansjera. Ogólnie ten podatek jest do zniesienia, a finansjerę należy inaczej opodatkowywać, m.in. przywracając 30% podatek dochodowy od dochodów z dywidend oraz innego przychodu z tytułu udziału w zyskach osób prawnych.

    1. Podatek Belki jest słuszny, bo pieniądze na kontach nie nakręcają realnej gospodarki + najbogatsi żyją właśnie z odsetek. W nieodległej Danii takie dochody do 48k DKK (nieco ponad 25k zł) opodatkowane są w 27%, a powyżej tej kwoty już w 42%. To dość dobry wzór do naśladowania – z zysków kapitałowych nie powinno się odcinać mniej niż od wynagrodzenia za pracę.

    2. Fauxpas
      Jak to nie napędzają gospodarki? A skąd banki mają pieniądze na kredyty? Właśnie z tych pieniędzy. Ogólnie im więcej oszczędności (tzw. zdrowych, nie spowodowanych niekorzystnymi zjawiskami w gospodarce np. deflacją) tym lepiej. Nie bez powodu w uspołecznionej gospodarce zachęcano do oszczędzania w różnych formach (książeczki oszczędnościowe, książeczki mieszkaniowe czy chociażby przedpłaty), bo przynosiło to większe korzyści państwu zwiększając możliwości kreacji pieniądza.

      Absurdem jest płacenie podatku już od najmniejszych kwot. Dodatkowo podatek Belki jest zaokrąglany do pełnych złotówek, co uderza bardziej osoby posiadające niewielkie oszczędności.

      Są inne sposoby opodatkowania zysków kapitałowych bogatych osób. Oprócz wspomnianego przeze mnie podatku dochodowego 30% od dochodów z dywidend oraz innego przychodu z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, powinien to być podatek solidarnościowy dla osób fizycznych naliczany od niezagospodarowanych oszczędności od 500 000 zł. Poza tym należałoby wprowadzić podatek katastralny (od wartości nieruchomości) ze zwolnieniem dla pracowników najemnych zarabiający do dwóch średnich krajowych, bo duża część oszczędności umiejscawiana jest właśnie w nieruchomościach.

      Podatek Belki jest niesprawiedliwy, bo uderza także w osoby niezamożne, posiadające jakiekolwiek oszczędności.

    3. W Mariuschu, podatki zawsze płaca najbiedniejsi, bo ich nie stać na papugi, które im doradzą jak nie płacić.

    4. „Nie bez powodu w uspołecznionej gospodarce zachęcano do oszczędzania w różnych formach (książeczki oszczędnościowe, książeczki mieszkaniowe czy chociażby przedpłaty)”

      Tylko rzecz w tym, że rentierzy, o których mowa w kontekście podatku Belki, nie oszczędzają celem zakupu dóbr realnej gospodarki, lecz inwestycji na rynkach finansowych, co w praktyce wyjmuje pieniądze z obiegu. Gra na giełdzie nie tworzy miejsc pracy. A propos oszczędności warto pamiętać, że wg GUS ich udział w PKB stale wzrasta przy czym w coraz większym stopniu należą do przedsiębiorstw. Nic w tym dziwnego, skoro kapitał jest opodatkowany znacznie mniej od pracy.

      „Absurdem jest płacenie podatku już od najmniejszych kwot.”

      Najniższe dochody nie muszą być opodatkowane, ale biorąc pod uwagę polskie zarobki, nie sprawi to, że ludzie zaczną się bogacić. Oszczędzać trzeba mieć z czego (w Polsce najmniejszy udział wydatków w dochodach mają przedsiębiorcy i rolnicy), a obecne stopy procentowe (spadające wraz z rozwojem stabilnej gospodarki) nie sprzyjają wysokim odsetkom. Swoją drogą stopy procentowe też są jednym z narzędzi stymulacji realnej gospodarki i dlatego te najbardziej rozwinięte zmierzają do wartości ujemnych.

      „Poza tym należałoby wprowadzić podatek katastralny (od wartości nieruchomości) ze zwolnieniem dla pracowników najemnych zarabiający do dwóch średnich krajowych, bo duża część oszczędności umiejscawiana jest właśnie w nieruchomościach.”

      Słuszna uwaga, przy czym jestem zdania, że żadne zwolnienia nie powinny występować. Nic nie stoi na przeszkodzie, by taryfa mocno ulgowa przysługiwała właścicielom jedynej nieruchomości posiadającej wartość co najwyżej średnią na danym terenie (gmina, miasto, dzielnica), a potem zaczynała się progresja silnie uderzająca w lokujących oszczędności w nieruchomościach. Oprócz tego – zgoda.

    5. Fauxpas:
      Rozróżnij proszę, że są oszczędności zwykłych, przeciętny ludzi i oszczędności kapitalistów. Problemem podatku Belki jest właśnie to, że nie robi mu różnicy. Podatek Belki równo traktuje oprocentowanie oszczędności z renty czy bieżące wynagrodzenie na koncie tak jak i milionowe oszczędności kapitalistów.
      W tym kształcie jest on nie do obrony i należy go znieść, a oszczędności kapitalistów i inne dochody kapitałowe opodatkować czym innym.

  2. Pan Łon jest emanacją pisowskiego de facto neoliberalizmu. Kapitałowi wierni jak w pieśni o morzu Bałtyckim. Będziem wiernie strzec.

  3. Jak mawiał jeden z mych znajomych profesorów: „profesura to patent na głupotę”. Ale akurat on sobie z tego zdawał sprawę.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W obronie Nawalnego: zaczęło się

Po powrocie Aleksieja Nawalnego do Rosji i jego zatrzymaniu, opozycja pozaparlamentarna w …