W dwa dni po ujawnieniu wyników śledztwa „Pandora Papers” Unia Europejska, decyzją ministrów finansów 27 krajów wchodzących w jej skład, wycofała ze swej „czarnej listy rajów podatkowych” trzy kolejne. Chodzi o  Anguillę (karaibską wyspę brytyjską), Dominikę (karaibskie państewko) i Seszele (niezależne wyspy na Oceanie Indyjskim). Decyzja Unii wywołała konsternację, choć neoliberalna polityka unijna w rzeczywistości od zawsze sprzyjała okradaniu budżetów państw europejskich.

Oficjalnie Unia oczywiście „walczy” przeciw ucieczkom podatkowym i praniu pieniędzy z przestępstw, ale „czarną listę rajów podatkowych” ułożyła dopiero cztery lata temu, po skandalach podobnych do „Pandora Papers” („Panama Papers” i „LuxLeaks”). „Czarna lista” teoretycznie miała pomóc w kontroli kapitałów wyciekających do „rajów” i groziła nawet sankcjami, ale ani jedno ani drugie nigdy nie weszło w życie, a sama lista każdego roku chudła i dziś pozostało na niej tylko 9 marginalnych terytoriów. Resztę z niej usunięto w zamian za niejasne obietnice „poprawienia przejrzystości transakcji”.

Wopke Hoekstra. wikimedia

Wśród decydujących ministrów finansów zabrakło Holendra Wopke Hoekstra, który wolał przeczekać hałas wokół „Pandora Papers”, gdyż został tam napiętnowany za ukrywanie dochodów na brytyjskich Wyspach Dziewiczych, znajdujących się zresztą ciągle na „czarnej liście”.

Jego wpadka stała się powodem kpin, gdyż na tym stanowisku ma się do dyspozycji setki sposobów, by nie doszło do żadnego ujawnienia.

„Lista powinna karać raje podatkowe. Zamiast tego pozwala im zyskiwać coraz więcej. Dzisiejsza decyzja wycofania z niej Anguilli, z jedyną jurysdykcją o zerowej stopie opodatkowania, czy Seszelów pozostających w centrum ostatniego skandalu fiskalnego, czyni z unijnej „czarnej listy” jakiś bezczelny żart” – mówiła wczoraj Chiara Putauro z pozarządowej organizacji Oxfam.

Europejski komisarz Paolo Gentiloni próbował bronić „czarnej listy”, choć przyznał, że „nie działa ona tak, jakbyśmy chcieli”, co brzmi dwuznacznie, ale prawdopodobnie miało w domyśle znaczyć, że Unia jednak „walczy” z kradzieżami podatkowymi na wielką skalę. Obiecał nawet, że mogą pojawić się przepisy, które skomplikują tworzenie fikcyjnych „spółek-ekranów” służących do oszustw. Naturalnie, nie należy tego brać poważnie. Europejskie oligarchie, bogacze, mafie, przestępcy i międzynarodowe koncerny dalej mogą spać spokojnie.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Po raz kolejny nadużywa pan redaktorze terminu ,,oszustwo”. To są luki prawne (często tworzone w zawoalowany sposób w trakcie prac legislacyjnych) mające ułatwić unikniecie obciążeń podatkowych największym podmiotom, które stać na odpowiednich prawników-ekonomistów. Korzystanie z takich furtek jest co najwyżej nie etyczne, ale szukanie etyki w biznesie to tak jak szukanie echa po kukułczym kukaniu. Poza pokrzykiwaniem (jak na spadkobierców Kulczyka) KK nie przewiduje sankcji za wykorzystanie luk prawnych. ,,nullum crimen sine lege i nulla poena sine lege, a także lex severior retro non agit. … Prawo musi wyraźnie określać, jakie zachowania jednostki są zabronione. Jeżeli określone postępowanie nie jest w sposób wyraźny zakazane, to jest ono dozwolone.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Granica: zaginęła 4-letnia dziewczynka. Jej rodziców wypchnięto na Białoruś

Grupa Granica podaje kolejne tragiczne wiadomości z polsko-białoruskiego pogranicza: zagin…