„Jeśli znacie jakichś narkomanów, śmiało zabijajcie ich sami, bo zabijanie ich przez rodziców może być zbyt bolesne” – radził rodakom pomoc sąsiedzką Rodrigo Duterte wkrótce po wyborze na prezydenta, pięć lat temu. Zabójstwami zajmowała się jednak głównie policja i wojsko. Duterte postanowił wygrać swoją „wojnę z narkotykami” zabijając zarówno podejrzanych o handel, przemyt, jak i konsumpcję. Wojna trwa dziś na cmentarzach.

W gigantycznej Manili, stolicy kraju, cmentarze są przepełnione. Podejrzanych o kontakt z narkotykami, których zabito bez sądu i nawet śledztwa, grzebano więc po egzekucjach jednego na drugim tworząc zbiorowe groby o wyjątkowej głębokości. Mimo tej oszczędności miejsca, wkrótce go zabrakło, gdyż „wojna” Duterte pochłonęła w mieście dziesiątki tysięcy ofiar. By zdobyć nowe miejsca, postanowiono wyrzucić z grobów wszystkie ofiary „wojny”, by spalić ich kości lub oddać bliskim w zamian za odpowiednią opłatę.

Corazon Enriquez, 63-letnia matka Rodzona, którego uzbrojeni ludzie zabili nocą, w łóżku, należała do oklaskujących inicjatywę prezydenta Duterte. Walka z narkotykami wydawała się jej słuszna. Jej młody syn brał jednak metamfetaminę, by wytrzymać tempo pracy tragarza w porcie, gdzie chciał zostać dokerem obsługującym maszyny przeładunkowe. Ktoś na niego doniósł. Dziś Corazon chciałaby zebrać równowartość ok. 400 zł, by zapłacić za jego szczątki, spalić je i zachować urnę z popiołem. „Wolałabym być na jego miejscu”. Takim rodzinom pomaga trochę Kościół katolicki, trochę sąsiedzi, ale większości nie stać na cmentarną opłatę.

Ekshumacje są jak groby: zbiorowe. Nierzadko kości zabitych są zmieszane i dzielone potem do reklamówek, gdzie przypisuje się im nazwiska, jeśli pozostały w spisie. Szczątki niewykupione pali się potem zbiorowo. W czerwcu Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) otworzył śledztwo z podejrzeniem popełnienia przez rząd filipiński „zbrodni przeciw ludzkości”. Wśród tysięcy zabitych było wielu pracujących ojców rodzin, co skazało ich bliskich, w tym setki tysięcy dzieci, na skrajną biedę. Śledztwo obejmie na razie trzy pierwsze lata prezydentury Duterte. Prezydent, podobnie jak Stany Zjednoczone, nie chce jednak uznać legalności śledztw MTK.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Skandal wokół traktowania imigrantów w USA: masowe stosowanie push-backów

Zdjęcia amerykańskiej straży granicznej w kowbojskich kapeluszach i na koniach, chwytające…