Co najmniej 90 tys. policjantów i żandarmerii zostało zmobilizowanych przez rząd, by stawić czoło jutrzejszym, sobotnim manifestacjom „żółtych kamizelek”. Przedstawiciele administracji prezydenta Emmanuela Macrona oraz prorządowe media jednym głosem straszą wielką liczbą rannych i zabitych w Paryżu, gdzie policja ma „przejść do ataku”. Policyjne wideo ze zbiorowego aresztowania manifestujących licealistów miało potwierdzić atmosferę „stanu wyjątkowego”  i stanowić ostrzeżenie dla manifestantów.

Prezydent Macron odrzucił płynące z jego ugrupowania wezwania do wprowadzenia stanu wyjątkowego. To niepotrzebne: ubiegłej  jesieni, już w kilka miesięcy po objęciu władzy, prezydent nakazał wprowadzenie przepisów stanu wyjątkowego do prawa powszechnego. W tej sytuacji rząd i oligarchiczne media straszą przede wszystkim „natychmiastowym” skazywaniem demonstrantów na więzienie, wozami pancernymi i buldożerami, które mają służyć rozbijaniu barykad, wyjątkową liczbą policjantów i zapowiedziami  ich walki z „hordami wandali”. Ogłoszono zmianę taktyki policji, która ma teraz działać dużo brutalniej.

Wczoraj wieczorem w internecie, a następnie w mediach, ukazały się policyjne zdjęcia ze zbiorowego zatrzymania ok. 160 manifestujących licealistów w Mantes-la-Jolie pod Paryżem, gdzie policjantom udało się za gonić młodzież w pułapkę bez wyjścia, niedaleko ich liceum Saint-Exupery.

„O, teraz to grzeczna klasa” – słychać tam słowa policjanta z oddziałów specjalnych. Napływające zewsząd słowa potępienia dla takich metod rząd i sprzyjające mu media odparły stwierdzeniami o „wyjątkowej sytuacji w kraju”. Prokuratura ogłosiła ściganie Erica Droueta, jednego z rzeczników „żółtych kamizelek”, który zaproszony do telewizji i odpowiadając na pytanie dziennikarza zapowiedział manifestację pod Pałacem Elizejskim, siedzibą prezydenta.

W Paryżu jutro zamknięte będą muzea i sklepy w okolicach Pól Elizejskich. Rząd nakazał usunięcie z ulic wszystkich miejskich ruchomości, by uniemożliwić stawianie barykad bądź rzucanie przedmiotami. Dodatkowo prowadzi kampanię propagandową o „elementach skrajnej prawicy” wśród „żółtych kamizelek”, choć ich postulaty pokrywają się w zasadzie z politycznym programem lewicowej Nieuległej Francji, a nie z jakimkolwiek ugrupowaniem skrajnym.

W efekcie do Paryża przyjedzie prawdopodobnie mało protestujących. Eric Drouet po ogłoszeniu ścigania go, apeluje na swoim Facebooku o zmianę pierwotnych projektów i manifestowanie na autostradzie otaczającą stolicę lub w innych częściach miasta. Emmanuel Macron i jego utworzone ad hoc ugrupowanie wyborcze, które dziś rządzi, pozostają celem „żółtych kamizelek”. Wezwania do dymisji  prezydenta i rozwiązania parlamentu nie przestają być hasłami głównymi manifestacji , do których ma jutro dojść na całym terytorium kraju.

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. ,,Produkt” medialny pełniący funkcję prezydenta Francji – realizuje wytyczne swojego właściciela. Biedni mają być coraz biedniejsi, a bogaci żyć coraz dostatniej…
    Jakoś tak dziwnie kojarzy mi się to z pewną francuską królową i… ciastkami…
    Później – była rewolucja.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Sensacja wyborcza w Peru. Wiejski nauczyciel i związkowiec wygrywa z dużą przewagą I turę

Sytuacja przed wyborami w Peru powszechnie uchodziła za nieprzewidywalną, jednak w taki ob…