Do niedawna było jednym z największym zbiorników słodkiej wody w Afryce. Drastyczne przyspieszenie zmian klimatycznych sprawiło jednak, że w ciągu 50 lat jezioro skurczyło się o 95 proc. Naukowcy twierdzą, że procesu jego zagłady nie da się już odwrócić ani zahamować.

Tak zmieniała się powierzchnia jeziora Czad/ ziemianarozdrozu.pl/
Tak zmieniała się powierzchnia jeziora Czad/ ziemianarozdrozu.pl/

Jeszcze w latach 60. XX wieku jezioro Czad znajdowało się na terytorium czterech państw: Czadu, Kamerunu, Nigru i Nigerii. Jego powierzchnia, w zależności od pory roku – wahała się od 22 tys. do 68 tys km2. Jeszcze tysiąc lat temu było największym jeziorem na świecie – zajmowało powierzchnię zbliżoną do wielkości Polski. Obecnie jego połać nie zajmuje więcej niż 1,5 tys. km2, a według niektórych danych – nawet 1,35 tys. Hydrolodzy już nie biją na alarm, gdyż diagnoza postawiona kilka lat temu jest wyrokiem śmierci. Jezioro Czad zniknie w ciągu najbliższych 35 lat.

Proces wysychania wód jeziora gwałtownie przyspieszył od 1980 roku, kiedy władze czterech państw rozpoczęły budowę sieci kanałów irygacyjnych w ramach planu modernizacji rolnictwa. Miejscowa ludność obecnie uprawia proso, sorgo, maniok, jam, orzeszki ziemne, ale także wymagające ogromnych dostaw wody – bawełnę i ryż. W latach 1983-1994 aż czterokrotnie zwiększył się pobór wody ze zbiornika. Drugim czynnikiem przyspieszającym agonię jest zjawisko globalnych zmian klimatycznych. W wyniku topnienia czap lodowych na arktycznych akwenach północy, wzrasta temperatura wody północnego Atlantyku, co osłabia działanie łagodzących prądów morskich i sprawia, ze klimat na obszarze subsaharyjskim staje się coraz bardziej suchy.

Jezioro Czad jest dla miejscowej ludności jedynym zasobem naturalnym, umożliwiającym funkcjonowanie opartej na rolnictwie gospodarki.  Jego zniknięcie dla kilkunastu milionów ludzi oznacza widmo głodu. Plan ratunkowy opracowany przez włoskich i nigeryjskich ekspertów, działających w ramach Komisji Basenu Jeziora Czad zakłada przekopanie 400 km kanału, który miałby połączyć jezioro z rzeką Ubangi (największym prawym dopływem rzeki Konga, którego najbliższy odcinek znajduje się na granicy Demokratycznej Republiki Konga z Republiką Środkowoafrykańską). Realizacja tego projektu prawdopodobnie jednak nigdy nie dojdzie do skutku, gdyż jego powstanie byłoby zagrożeniem dla bioróżnorodności środowiska i zubożenie zasobów wodnych innych krajów.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kurdyjscy działacze w Niemczech znów prześladowani

Po niedawnym skazaniu na wieloletnie więzienie tureckich komunistów, niemiecki wymiar spra…