Dla trzech piłkarzy ręcznych klubu Piotrkowianin przyjazd do Łodzi na mecz ich drużyny z lokalnym ChKS zakończył się pobytem w szpitalu. Chłopcy w wieku 14-15 lat zostali napadnięci przez stadionowych bandytów odzianych w szaliki Widzewa.

Stadionowi bandyci znów dokazują / facebook.com/WidzewKibole
Stadionowi bandyci znów dokazują / facebook.com/WidzewKibole

Zdarzenie miało miejsce w sobotę w godzinach popołudniowych. Pod halę sportową Chojeńskiego Klubu Sportowego podjechał bus z młodymi szczypiornistami z Piotrkowa Trybunalskiego. Przyjechali na mecz ligi wojewódzkiej z rywalami z ChKS. W tym samym czasie w innych pomieszczeniach kompleksu trwała fiesta z okazji 105-lecia powstania klubu Widzew Łódź. Przybycie zawodników odzianych w „obce” barwy podziałało na podpitych kiboli jak płachta na byka. Chuligani rzucili się na młodych sportowców z pięściami.

– Jak nasz bus wjechał na teren obiektu, to grupa, nie kilku, ale kilkudziesięciu rozwydrzonych osób ruszyła na niego szturmem. Nasi chłopcy wyszli z busa, wtedy tamci zaczęli ich bić. Jednemu skalali po głowie. To, że obyło się bez ciężkich obrażeń, to cud – mówi wstrząśnięty prezes Piotrkowianina, Tomasz Zwierzchowski, w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim”.

Zanim na miejscu pojawiła się policja, sprawcy zdążyli uciec. – Około godziny 18.00 otrzymaliśmy zgłoszenie, że załoga pogotowia ratunkowego opatruje jednego mężczyznę – informuje kom. Adam Kolasa z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. – Na miejsce zdarzenia, a było to przed obiektem ChKS, pojechali policjanci, którzy stwierdzili, że pokrzywdzonych jest jednak trzech chłopców w wieku 15-16 lat.

Działacze piotrkowskiego klubu nie mają wątpliwości, że współodpowiedzialność za zajście ponosi administracja hali, która nie poinformowała policji o imprezie z udziałem kilkuset pseudokibiców. Tomasz Zwierzchowski zwraca również uwagę, że obiekt nie był przygotowany do przeprowadzenia na nim zawodów sportowych. – Nie rozumiem jak można było wyznaczyć mecz ligi juniorów młodszych, w dniu, w którym na hali kilkaset osób świętowało 105 lecie Widzewa. To była impreza bez żadnego zabezpieczenia. Z relacji kierownika naszej drużyny oraz trenera Zenona Kurzydlaka wynika, że wokół wszędzie walały się puste butelki i puszki po piwie. Był ogólny bałagan – irytuje się prezes.

Sobotni incydent nie jest pierwszym aktem agresji pseudokibiców wobec zawodników młodzieżowych drużyn. Latem 2014 roku w Bielsku-Białej zamaskowani bandyci spod znaku BKS „Stal”, uzbrojeni w kije bejsbolowe, kastety i łańcuchy zaatakowali młodych piłkarzy Podbeskidzia i ich rodziców. Dotkliwie pobili cztery osoby, jednej z nich łamiąc rękę. W 2012 roku kibole Arki Gdynia pojawili się na meczu dziecięcej sekcji ich klubu z 8-9 latkami trenującymi w Lechii Gdańsk. – Napastnicy zrywali szaliki klubowe zarówno rodzicom, jak i chłopcom. Jednego z rodziców przewrócili i w kilku kopali po głowie i całym ciele, uszkodzili mu również aparat fotograficzny. Zaatakowali również dzieci, którym próbowali zerwać z rąk opaski klubowe – mówi wówczas portalowi Trójmiasto.pl kierownik sekcji młodzieżowej gdańskiego klubu.

[crp]
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Co słychać u „obrońców normalności”. Prawicowy kibol zgwałcił wibratorem mężczyznę

Bartosz N., członek chuligańskiej grupy „Young Freaks”, skupiającej pseudokibi…