Stowarzyszenie Łódź dla ludzi poinformowało o sprawie dwóch osób koczujących w samochodzie. To para, dla której nie ma miejsca w żadnym miejskim ośrodku, ponieważ nie ma miejsc, gdzie można by ich umieścić razem. A rozstać się nie chcą.

Marek i Barbara od tygodnia mieszkają w samochodzie, tam przetrwali zimę. Nie stać ich na wynajem nawet najmniejszego mieszkania. Kobieta pobiera rentę, a mężczyzna „został pozbawiony zasiłku stałego ze względu na rzekome przekroczenie progów dochodowych (według urzędników wspólne zamieszkiwanie w samochodzie oznacza prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego…)”- piszą działacze Łodzi dla Ludzi. Niedawno sytuacja dodatkowo się skomplikowała, ponieważ ktoś wybił szybę w samochodzie zamieszkiwanym przez parę, co dodatkowo utrudniło egzystencję w tych urągających warunkach. Obydwoje mają trudności z poruszaniem i są osobami z niepełnosprawnościami.

Polityka miasta wobec osób w kryzysie pozostawia wiele do życzenia. ” Miasto Łódź przeznacza na jedną osobę w kryzysie bezdomności 16 zł. To niestety zbyt mało. Naszym zdaniem takim osobom trzeba zapewnić najpierw godne warunki, aby mogli próbować naprostować swoje życie. Nie uważamy, żeby bezdomność była karą, którą trzeba odpokutować aż ktoś łaskawie uzna, że jesteśmy godni przyjąć pomoc.”- informują aktywiści zaangażowani w pomoc.

– Poznałem państwa po pierwszych informacjach medialnych na ich temat i zdziwił mnie brak reakcji społecznej. Rządzi chyba tradycyjna znieczulica i osąd, że sami sobie zasłużyli. Tymczasem miasto Łódź przeznacza przeciętnie na jednego bezdomnego 16 zł dziennie, a na mieszkanie socjalne czeka się 8 lat. A niechęć do rozstania się ze sobą powoduje, że ci państwo praktycznie nie mają alternatywy niż mieszkanie w samochodzie – mówi w rozmowie z naszym portalem Damian Duszczenko, jeden z działaczy Stowarzyszenia Łódź dla Ludzi.

Stowarzyszenie postanowiło pomóc i założyć zbiórkę, z których pieniądze chcą przeznaczyć na wynajem niewielkiego lokum dla Marka i Barbary.

Osoby w kryzysie bezdomności pozostają zdane same na siebie lub na łaskę dobrych ludzi. Pandemia Covid-19 doprowadziła do wzrostu bezrobocia, a co za tym idzie, więcej ludzi trafiło na ulice. Państwo i samorządy nie radzą sobie z problemem i jedynie organizacje samorządowe próbują udzielać pomocy doraźnej, która niestety nie jest wystarczająca i nie rozwiązuje problemu.

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Sensacja wyborcza w Peru. Wiejski nauczyciel i związkowiec wygrywa z dużą przewagą I turę

Sytuacja przed wyborami w Peru powszechnie uchodziła za nieprzewidywalną, jednak w taki ob…