Dwóch rannych policjantów, masowe starcia z oddziałami mundurowych, zabarykadowane drogi. Taką pocztówkę ze swojego zaangażowania w walkę o godne warunki płacy wysłali pracownicy sektora metalurgicznego w hiszpańskiej prowincji Kadyks.

Bezterminowy strajk metalowców w południowo-zachodniej prowincji Hiszpanii, Kadyksie, rozpoczął się we wczoraj płonącymi barykadami i starciami z policją.

Według UGT, jednego ze związków odpowiedzialnych za organizacje strajku, robotnicy będą kontynuować walkę, dopóki Federacja Przedsiębiorstw Metalowych Kadyksu (FEMCA) nie wypracuje „spójnego porozumienia, które dostosowuje się do obecnej sytuacji gospodarczej i potrzeby pracowników w zakresie bezpieczeństwa pracy, zwłaszcza po szczególnie trudnych latach (pandemii).”

Protestujący zebrali się wjazdów do budynków i zatrzymali produkcję w lokalnych firmach, takich jak Airbus, Navantia, Dragados, Alestis i Acerinox. Za pomocą barykad i ognia odcięli również ruch do stref przemysłowych w kilku punktach prowincji, w tym do stolicy Kadyksu i Campo de Gibraltar.

„Wszystkie (zaangażowane) firmy, które mają rozpocząć nową zmianę od północy, wstrzymały produkcję” – powiedział hiszpańskiej agencji prasowej EFE Antonio Montoro, szef Związku FICA-UGT w Kadyksie.

Strajki rozpoczęły się stosunkowo spokojnie, jednak rozsierdzona impasem negocjacyjnym grupa strajkujących zaczęła rzucać kamieniami, brukiem i śrubami w policję w mieście Kadyks. Według lokalnego dziennika La Voz de Cadiz, policja odpowiedziała wystrzeliwaniem gumowych kul.

Dwóch funkcjonariuszy policji zostało lekko rannych, gdy ich samochód uderzył w latarnię, którą przewrócili protestujący. Policja zakomunikowała, że ​​aresztowali jedną osobę.

Szef Związku FICA-UGT w Kadyksie Antonio Montoro potępił wandalizm, ale oskarżył Federację Przedsiębiorstw Metalowych Kadyksu (FEMCA) o „prowokowanie” pracowników, czego kapitaliści mieli się dopuścić proponując „nieprzyzwoitą” propozycję pracy.

Około 25 000 robotników wezwano do strajku, ale prawdziwa liczba tych, którzy brali udział w pikietach, jest niejasna. Montoro powiedział, że 98 proc. pracowników wzięło udział w strajku, podczas gdy kapitaliści z FEMCA mówią, że tylko 15 proc. robotników wzięło w nim udział.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Legalne ubezpłodnienie – posłanka Lewicy składa projekt do Sejmu

W piątek posłanka Lewicy, Wanda Nowicka, złożyła w Sejmie projekt ustawy legalizującej poz…