W ośrodku dla cudzoziemców w Lesznowoli pod Warszawą zakończył się protest w postaci strajku głodowego. Niektórzy z protestujących w ciągu tygodnia schudli 8 kilogramów.

Protestowali przede wszystkim Syryjczycy. Nie zgadzali się na trzymanie ich w zamknięciu, jak w więzieniu. Żądali przeniesienia do ośrodka bez krat i ograniczeń w poruszaniu się po terenie. Argumentowali, że nie mogą być przetrzymywani w miejscu, przypominającym więzienie, choć nie zostali skazani. Napisali list o Rzecznika Praw Obywatelskich i Komendanta Straży Granicznej. W liście pisali: „uciekliśmy od koszmaru wojny w Syrii, od przemocy białoruskich służb, ale dotąd nie udało nam się ani jednego dnia w Polsce przeżyć na wolności. Po długich koszmarnych tygodniach błądzenia po Puszczy Białowieskiej, zmarznięci, głodni i wyczerpani, trafiliśmy w Polsce na kolejny koszmar więzienia w tzw. ośrodkach strzeżonych Straży Granicznej, których rygor jest gorszy od wielu więzień (…) Część z nas jest po ciężkich torturach, które przeszliśmy w syryjskich więzieniach. Potrzebujemy pomocy, terapii, nie możemy spać, mamy lęki, ciężkie przeżycia, a teraz i tu – w Polsce – trzyma się nas jak jakichś kryminalistów, za wysokimi murami i drutami kolczastymi, w izolacji od bliskich, przyjaciół, od całego świata”.

Do głodówki przyłączył się na wolności jeden z aktywistów Grupy Granica.

To nie pierwszy tego typu protest. Wcześniej kilkakrotnie głodowali uchodźcy z ośrodka w Wędrzynie.

Dzięki interwencji aktywistów i posłanki Katarzyny Piekarskiej protest udało się zakończyć. Uruchomiono urzędników, którzy do tej pory jakoś nie spieszyli się z interwencją. Dopiero dzięki posłance protestujący spotkali się z przedstawcielem Urzędu ds. Cudzoziemców, który zapoznał się z historią protestujących. Zapewnił, że niebawem powinni móc opuścić ośrodek. Ale po wcześniejszym sprawdzeniu ich przez polski kontrwywiad. To konieczne, ponieważ byli na liście osób, których pobyt jest w Polsce niepożądany.

Stało się tak dlatego, że byli ofiarami brutalnej akcji wypychani ich z terytorium Polski z powrotem na Białoruś po uprzednim zatrzymaniu ich na granicy i wniesieniu na wspomnianą listę osób niepożądanych. To było oczywista nadinterpretacją przepisów dokonaną przez nadgorliwych funkcjonariuszy SG.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…